fot. Shutterstock
Shutterstock
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest
Share on tumblr
Share on email
Share on print

Rudowłosy Irlandczyk

Setery z Zielonej Wyspy wyróżniają się oryginalnym mahonioworudym kolorem szaty. To nie przypadek, że ta barwa jest tam szczególnie popularna ponieważ kojarzy się z temperamentem. Jak przystało na prawdziwego Irlandczyka ten wyżeł jest twardy i zdecydowany w działaniu.

Kiedy przodkowie seterów trafili do Irlandii, trudno dziś jednoznacznie stwierdzić. Faktem jest, że nazwa seter irlandzki istniała w mowie potocznej już na początku XIX wieku. Jednak oficjalne wydzielenie odmian seterów z Wysp Brytyjskich nastąpiło w 1860 roku podczas wystawy psów w Birmingham. Vero Show wyprowadza irlandy od Setting-spanieli w kolorze brązowym (liver), o których wspomina też Gervase Markham w „Hunger’s Prevention” z 1655 roku.

Najbardziej prawdopodobna wydaje się hipoteza Johna K. Millnera, wywodząca irlanda od czerwonego spaniela, bardzo rozpowszechnionego w wiekach XVIII i XIX w Irlandii i zwanego w języku walijskim „Modder Rhu” – czerwony pies. Lawerack, twórca setera angielskiego, opisywał, że ówczesne irlandy starego typu były szczególnie niskie (co było cechą charakterystyczną wielu spanieli) i nie miały twardej stójki. Psy takie, w kolorze białym w rude łaty, spotkał u generała Windhama w Cockermouth Castle i takie umaszczenie przeważało u zdecydowanej większości psów.

Nawet jeśli Lawerack nie był do końca obiektywny co do ich zalet polowych – forując setera angielskiego – to prawie każdy irland miał mniejszą lub większą domieszkę bieli w szacie. Rawdon Lee w „The History of the Modern Dogs of Great Britain and Ireland” (1893) pisze za W. Bennetem i Mahon’em, że w końcu XVIII wieku nielicznie występujące jednomaściste setery nazywano „Ahaseragh” i trzymano je w północnej części Irlandii, natomiast w częściach środkowej i zachodniej były setery łaciate i… miały lepsze zdolności polowe niż ich jednokolorowi kuzyni.

Ewolucja i ustalenie typu nastąpiło dopiero w końcu XIX wieku, a szczegółowy standard opublikowano w 1886 roku w Klubie Amatorów Irlandzkich Seterów. Zaczęto preferować psy umaszczone jednolicie mahoniowo, dopuszczając nieznaczne białe znaczenia na piersi, głowie, szyi i łapach (czasem też występowały na końcu ogona). Dziś taki wzór maści nazywamy właśnie „irlandzkimi znaczeniami”.


Co wpłynęło na ujednolicenie umaszczenia? Tajemnicą poliszynela były krzyżówki z czarno podpalanym seterem szkockim. Po nim u niektórych psów występował ciemny pigment nosa i delikatne zaczernienia końcówek włosów. Nie było to jednak znaczącym problemem i udało się stosunkowo łatwo je wyeliminować. Gordon pozostawił jednak w spadku mocny pigment i intensywnie wzmocnioną barwę mahoniową oraz większy nieco wzrost i mocniejszą kość.

Kropla charta

Chart do setera został „dolany” prawdopodobnie dwukrotnie, pod koniec XIX wieku, w celu poprawy szybkości chodów i lepszej wydolności i w wieku XX w Stanach Zjednoczonych celem… poprawy szaty u psów wystawowych. O ile w pierwszym przypadku użyto greyhounda, który faktycznie przyczynił się do większej szybkości, wyższego wzrostu i nieco innych proporcji wysokości kończyn, o tyle w drugim mówi się o „dodaniu” krwi charta afgańskiego, po którym szata irlandów znacznie się wydłużyła i stała się bardziej miękka. Dla psów wystawowych była to zaleta, irland stał się jeszcze piękniejszy, głębiej kątowany z tyłu, z wyższym kłębem i ze smukłą, pięknie modelowaną głową, dumnie noszoną na długiej szyi. Pod długim piórem rosnącym od przedpiersia, przez dół klatki piersiowej, słabiznę, bogate frędzle na kończynach i ogonie, udawało się sprytnie ukryć coraz węższe klatki piersiowe ze stromym frontem, trudno wyczuwalną rękojeścią mostka i nie zawsze dobrze przylegającymi łokciami.

W obu przypadkach uzyskano coś jeszcze – samodzielny i niezależny charakter. Ognisty temperament pozwolił irlandom współzawodniczyć z najlepszymi seterami angielskimi, a nawet pointerami. Pierwszym psem, którego właściciel odważył się skonfrontować w 1870 roku z najlepszymi, był Plunkette – własność księdza Mackdona. Sukces zachęcił innych hodowców i wkrótce sławne stały się osiągnięcia Championa Palmerstona i jego syna Harryovena, który w latach 1882–1885 otrzymał 16 pierwszych nagród na field trialsach.

Reklama

Palmerston dożył 18 lat i pozostawił po sobie wiele wybitnych potomków, których ślad znajdziemy w rodowodach dzisiejszych seterów irlandzkich. Co ciekawe, miał na głowie niewielką białą strzałkę, którą dziedziczyły również jego dzieci i wnuki.

Ze wszystkich odmian seterów irland zrobił największą karierę wystawową. Na początku XX wieku i potem w okresie międzywojennym mieć irlanda to było coś. Piękna sylwetka, subtelnie rzeźbiona głowa i mahoniowy o miedzianym połysku kolor sierści przyciągały oko. Zalety polowe oraz wielka wytrzymałość i umiejętność samodzielnego rozwiązywania zadań łowieckich jednały mu coraz większe grono zapalonych miłośników. Nie było przeszkodą mozolne i wymagające wielu powtórzeń układanie, dobrze bowiem ułożony irland był mistrzem dużego pola i świetnie pracował w wodzie. Posiadanie tych psów stało się po prostu modne nie tylko na Wyspach Brytyjskich, ale i w Stanach Zjednoczonych, a także w wielu krajach europejskich i w Rosji.

Na popularność seterów irlandzkich jako psów rodzinnych wpłynął również wyprodukowany przez Walta Disneya w 1962 roku film familijny „Big Red”. Wyświetlany również w Polsce, przyciągał do kin całe rodziny. Tytułowy Wielki Rudzielec to żyjący na wsi użytkowy seter, którego nowy właściciel postanawia wystawić na jednej z ważnych wystaw. Pies i jego opiekun, 10-letni chłopiec Rene, są jednak innego zdania. Wartka akcja filmu chwyta za serce i wpisuje się w popularną konwencję disneyowskich produkcji z „Lessie wróć!” na czele. Walory filmu podnoszą niewątpliwie urodziwi czworonożni mahoniowi aktorzy i grający główną rolę Walter Pidgeon.

Dwa Dolary

Jednym z pierwszych polskich irlandów, którego znamy z imienia, był Dolar, którego właścicielem był wielki podróżnik Leopold Janikowski. Razem odbyli karkołomną podróż do Kamerunu w latach 1883–1885. Na Czarnym Lądzie rudy seter budził prawdziwą sensację wśród tubylców. Podejrzewali go nawet o spisek z właścicielem, twierdząc, że obserwuje ich i panu wszystko donosi. Był to niezwykle inteligentny pies, pomagał w polowaniach, tropił zwierzynę i pilnował obozowiska. Przy powitaniach Kameruńczyków z Leopoldem Janikowskim Dolar również podawał łapę, którą ci ściskali z szacunkiem. Nazywali go Królem Psów, widząc, że nie brata się z przedstawicielami swojego gatunku.

100 lat później urodził się w Polsce kolejny pies, który nosił imię swojego wielkiego przodka, był nim American Dollar z Arislandu, gwiazda hodowli Jadwigi Konkiel. Zdobył ringi polskich i światowych wystaw psów. W rozmowach hodowców z całej Europy i Stanów Zjednoczonych wspominane jest jego imię.

Na przełomie wieków XIX i XX setery angielskie i irlandzkie polowały w niezwykle bogatych w ptactwo łowiskach rosyjskich. Stamtąd w okresie zaborów przybywały na ziemie polskie. Przywozili je carscy urzędnicy i chętnie polowali z nimi u nas, a także prezentowali na pierwszych wystawach psów rasowych, organizowanych przez Warszawski Oddział Cesarskiego Towarzystwa Prawidłowego Myślistwa.

W 1914 roku zorganizowano jubileusz 25 lat istnienia towarzystwa, w ramach którego odbyła się XII Wystawa Psów Rasowych w Warszawie. Na tej ostatniej przed wybuchem I wojny światowej imprezie pokazano 8 irlandów. Do najlepszych należały Ralf A. Kożuchowskiego, Irish Ramler M. Wołkowa, Karo K. Billera i Lady Bolesława Milewskiego. W klasie polowych zwycięzców Stefan Piłsudski wystawił Tuśkę i Perkuna.

W tym okresie setery irlandzkie znajdowały się głównie w rękach myśliwych. Mecenas Bazyli Przychodźko, pierwszy prezes Setter Klubu w Polsce wspomina o nich: „W okresie zaborczym setery irlandzkie zajmowały w Polsce zaszczytne miejsce wśród psów myśliwskich i pod względem zalet polowych nie ustępowały innym rasom”. Najlepsze irlandy użytkowe pochodziły w tych czasach z założonej w 1908 roku hodowli Bolesława Milewskiego (zapoczątkowała ją wspomniana Lady – zdobywczyni srebrnego medalu na wystawie 1914 roku). Wtórował mu Stanisław Moszkowski, z czołową suką hodowlaną Nidą sprowadzoną z Rosji po słynnym Motorze Aleksandra Stolarowa.

Setery XX-lecia

Pierwsza po odzyskaniu niepodległości Ogólnopolska Wystawa Psów Rasowych w Warszawie, której znakiem rozpoznawczym był nasz bohater, zgromadziła całkiem pokaźną reprezentację mahoniowych seterów. Spowodowała jednak duże zainteresowanie jedynie ich urodą, a co za tym poszło – import psów z linii wystawowych, trafiających głównie do miast. Najwybitniejszymi przedstawicielami rasy były w tych latach: Neda pana Nowackiego, Dux J. Jaegera, Rex J. Czyża i Kraska S. Moszkowskiego. Poza nimi w nowej Polsce najbardziej znane były: Lord A. Szczypińskiego, Neptun pani Tomaszewskiej, Leda W. Metelskiego i Hera pana Rozpędzikowskiego. Na próbach polowych urządzanych przez Towarzystwo Hodowli Psów Myśliwskich honoru rasy broniła Aza J. Kirchmayera.

Setter Klub w Polsce w 1939 roku miał zapisanych w księdze rodowodowej 17 seterów irlandzkich i zarejestrowane trzy przydomki hodowli: „Karmazyn” prof. Stanisława Pleśniewicza, „Stowan” Kazimierza Stojanowskiego – obaj panowie mieszkali Warszawie – i prężnie działającą hodowlę użytkowych seterów w Chorzowie „Vertex” inż. Zygmunta Krotkiewskiego.

Na Śląsku działała jedna z najstarszych hodowli irlandów w Polsce „Silesias”, prowadzona przez Jana Wajanda, do której w 1935 roku przyjechały z Danii pies Rink McGillycuddy i suka Penthis Hella. Córka tej pary Silesias Cora O. Kajetanowicza dala świetny popis na field trialsach Setter Klubu. Do starszej generacji hodowców wystawowych irlandów należy zaliczyć A. Leśniewskiego z Podkowy Leśnej, który już na pierwszej wystawie w 1925 roku zaprezentował Rexa z własnej hodowli.

Najbardziej znanymi reproduktorami międzywojnia byli bracia Vertex Boy i Bim. Bolączką tamtych lat był brak dopływu świeżej krwi. Stanisław Pleśniewicz sprowadził w 1938 roku z Anglii piękną parę irlandów Peterkina of Glyncoed i Golden Glory of Glyncoed, która w tym samym roku zdobyła w Warszawie certyfikat na championa. Niestety, nie zdążyły być użyte w hodowli, a ich dalszych wojennych losów nie znamy.

Niezbyt znaną wśród miłośników rasy jest postać pułkownika Stanisława Nowickiego, myśliwego i hodowcy brytyjskich psów myśliwskich. Nowicki podczas II wojny był uczestnikiem walk na Zachodzie i szefem sekretariatu osobistego gen. Stanisława Tatara. W 1947 roku współuczestniczył w przekazaniu z Wielkiej Brytanii do Warszawy części zasobów Funduszu Obrony Narodowej, z przeznaczeniem na pomoc dla byłych żołnierzy AK i ich rodzin. Powiernikami skarbu zostali gen. Stanisław Tatar, ppłk Marian Utnik i nasz bohater (tworzyli oni tzw. Komitet Trzech). W czerwcu 1947 roku depozyt został wbrew decyzji rządu RP na uchodźstwie przekazany władzom PRL.

Jednak, jak to wówczas bywało z bohaterami wojennymi, po przyjeździe do Polski pułkownik Nowicki został niespodziewanie aresztowany 4 listopada 1949 roku i w procesie „TUN” z 1951 roku skazany na karę 15 lat więzienia – na podstawie spreparowanych dowodów. W 1956 roku zwolniony z więzienia i zrehabilitowany, nie odzyskał jednak pełni sił i zdrowia, zmarł nagle na serce w 1963 roku.

Wraz z aresztowaniem orzeczono przepadek całego jego mienia, w skład którego wchodziła grupa rasowych seterów, pointerów i spanieli, przywiezionych do Polski z Wielkiej Brytanii – celem odnowienia po wojnie hodowli psów myśliwskich w naszym kraju. W tym krótkim okresie pułkownik Nowicki wniósł wielki wkład w edukację powojennych kynologów (głównie myśliwych), importując i przekazując Związkowi Kynologicznemu w Polsce cenną literaturę kynologiczną, fotografie, pisząc artykuły do „Psa” oraz do innych periodyków, m.in. relacje z wystawy Cruftsa. Starał się popularyzować również piękne i rzadkie setery irlandzkie.

Wśród psów pochodzących od pułkownika znajdziemy Wendower Mistera, Wendower Bridget, Beorcham Blasses of Wendower, a także Pollink Coinspeach Baby i wykorzystaną w hodowli (z Wendower Misterem) Pollink Saor Ealę. Niemałą rolę w zachowaniu i wykorzystaniu w hodowli tych brytyjskich psów odegrali Antoni Brudnicki i Józef Lange. Brudnicki wykorzystywał je w łączeniach z ocalałymi z wojny psami ze swojej hodowli „Splendor”, a Lange, mieszkając nieopodal Ośrodka Hodowlanego w Mrokowie, gdzie trafiły importy pułkownika Nowickiego, zajmował się ich szkoleniem i prowadzeniem na konkursach.

Piękne setery irlandzkie z zabrzańskiej hodowli Teodozji Osińskiej „z Olimpu” brały udział jako aktorzy w przedstawieniach teatralnych. Warto wspomnieć, że pochodziły one z linii Wendower Mistera i zdobywały na wystawach jedne z pierwszych championatów Polski, a także z sukcesami uczestniczyły w konkursach użytkowych psów myśliwskich.

Rozejście się typów

Setery irlandzkie późno dojrzewają (jak twierdzą praktycy około 3. roku życia) i zachowują sprawność do 10–12 lat. Setery się podobają i mają zagorzałe grono zwolenników, którzy po odejściu jednego z psów wracają do tej rasy przez lata. Trend ten zauważamy nie tylko w kraju pochodzenia rasy, ale i w wielu krajach europejskich i w obu Amerykach. Na słynnej wystawie Cruftsa setery irlandzkie czterokrotnie stawały na najwyższym podium, zdobywając tytuł Best in Show. Stało się to aż trzykrotnie w latach 90. XX wieku, kiedy rasa przeżywała apogeum popularności.

Niestety, tak jak ma to miejsce w wypadku wielu ras użytkowych, u irlandów szczególnie wyraźnie zaznacza się rozdział na psy użytkowane i wystawowe. W obecnej dobie więcej pożądanych cech użytkowych mają psy z linii brytyjskich, a gwiazdami wystaw są częściej te w typie amerykańskim. Klub rasy w Irlandii zwraca coraz większą uwagę na to, aby psy te zaliczały próby użytkowe, co ma być przepustką do zdobywania championatów i pierwszeństwa w hodowli. Dba też o należyte podejście do doboru par hodowlanych pod względem zdrowotnym.

Setery irlandzkie – zarówno mahoniowe, jak i czerwono-białe – są stosunkowo długowieczne. Charci komponent jest przyczyną nierównego ukątowania kończyn przednich i tylnych oraz nadmiernego odstawiania tych ostatnich. Takie psy wyglądają efektownie na zdjęciu, jednak puszczone w ruch natychmiast ujawniają swoją niedoskonałość w budowie. Pamiętajmy, że seter irlandzki to pies szerokiego pola, musi mieć „żelazne” nogi, suche, doskonałe umięśnienie i świetną wydolność oddechową. Tylko wtedy podoła pracy. Setery z włosem do ziemi to użytkowe nieporozumienie!

Irlandy nie są psami dla każdego, warto o tym wiedzieć przed decyzją o zakupie szczeniaka. Wymaga on bowiem „zajęcia mentalnego”, a nie tylko wybiegania, które często doradzają laicy w celu uspokojenia pieska. Irlanda bardzo trudno zmęczyć, nawet długimi spacerami. Jest to pies inteligentny i zawsze sam znajduje sobie zajęcie – jeśli mu takiego nie zapewnimy. Jeśli jednak wybierzemy go świadomie jako towarzysza wspólnych polowań, to zyskamy wspaniałego pomocnika na długie lata. Psy te dożywają 13–14 lat w dobrym zdrowiu, a nierzadko można spotkać i osobniki 17-letnie. Pewnym problemem jest stosunkowo szybkie siwienie w niektórych liniach hodowlanych, ale równie często zdarzają się piękne setery w klasie weteranów. Popularność irlandów nie przemija, na tegoroczną wystawę Cruftsa zgłoszono 82 czerwono-białe i 323 mahoniowe setery. W Polsce seter irlandzki mahoniowy jest najliczniejszą rasą wśród wyżłów brytyjskich. W 2016 roku mieliśmy zarejestrowane 363 „rude” psy i zaledwie 25 czerwono-białych.

W polu i w wodzie

Współczesna historia irlandzkich seterów jest wielu Czytelnikom „Łowca Polskiego” znana. Ograniczę się więc tylko do przypomnienia hodowli, które w istotny sposób wpłynęły na rozwój rasy przede wszystkim pod względem użytkowym. Do najczęściej wspominanych przez miłośników użytkowego wykorzystania tej rasy należą psy, które z powodzeniem reprezentowały nasz kraj na prestiżowych zagranicznych konkursach i memoriałach noszące przydomki „Tramperus” Małgorzaty Korzeniowskiej, „Harpol” Dariusza Spisaka, „Rude Ziółko” Renaty Czechowskiej i Andrzeja Bartoszewicza oraz psy reprezentujące hodowlę „Fokkers” państwa Berlińskich.

Seter irlandzki musiał być szybki i bardzo zwrotny, umieć odnaleźć zwierzynę górnym wiatrem okładając pole galopem i twardo ją wystawić. Mimo niezbyt dużego wzrostu jest psem niezwykle wytrzymałym i zapamiętałym w pracy. Do dzisiaj pracujące irlandy, choć większe od anglików – nie są zbyt wysokie, o raczej szczupłej, świetnie umięśnionej sylwetce i harmonijnie ukątowanych, prosto prowadzonych kończynach.

Irland w polu to żywioł, nieco choleryczny, porywczy, chwilami gwałtowny, niezwykle wytrzymały. Nie ma takich krzaków i błota, do których by się nie dostał. Niektóre irlandy wykazują ciętość w stosunku do drapieżników (czyżby jeszcze jeden spadek po charcie?), można je nauczyć chodzenia po farbie, niektóre mają też tendencję do osaczania i oszczekiwania zwierzyny. Jak mawia Dariusz Spisak – wybitny znawca i hodowca użytkowych seterów: „Irland jest największym wyzwaniem dla menera, jeśli jednak ten wykaże się odpowiednim talentem, ciężką pracą i wytrwałością, zyska niezmordowanego towarzysza łowów, którym można lód na rzece przeorać”.

Irland nieustannie „sprawdza” czujność menera, w układaniu wymuszając na nim żelazną konsekwencję ugruntowaną wieloma powtórzeniami. To prawdziwy arystokrata w seterowym świecie. Choć bardzo wymagający wobec myśliwego, spełni oczekiwania najwybredniejszych. Widok okładającego w szerokim galopie rudzielca, twardo stającego do zwierzyny z głową w linii grzbietu lub z nosem niemal wskazującym zwierzynę i lekko wachlującym ogonem – u wrażliwego obserwatora wywołuje dreszcze podziwu i zachwytu.

Galeria zdjęć

Więcej artykułów