Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest
Share on tumblr
Share on email
Share on print

Wegańska koalicja przegrała

Aktywiści z koalicji „Niech żyją” od poniedziałku biją na alarm. Twierdzą, że rząd „zjednoczonej prawicy” planuje sprzeciwić się inicjatywie wprowadzenia europejskiego zakazu używania przez myśliwych ołowianej amunicji.

Tymczasem na stronie ministerstwa środowiska, ale również wśród urzędników nikt nie słyszał o oficjalnym stanowisku w sprawie ołowiu! Teoretycznie rząd powinien do 15 lipca wystosować pismo w sprawie wniosku Komisji Europejskiej, która bardzo chciała wprowadzić zakaz używania amunicji zawierającej ołów.

Temat rozpala prawie całą europejską społeczność myśliwską. Przez ostatnie tygodnie myśliwi z Hiszpanii mocno krytykowali swój lewicowy rząd, który poparł tą wyjątkowo szkodliwą inicjatywę. Niemcy natomiast wstrzymali się od głosu. Chcą minimalizować przedostawanie się ołowiu do środowiska, ale nie akceptują wprowadzania zakazu amunicji zawierającej ołów na terenach nie jasno definiowanych.

W swoim stanowisku przytoczyli między innymi badania, które niezbicie wykazały, że alternatywa dla ołowiu – śrut stalowy – jest również toksyczny, ale przede wszystkim jest dużo mniej skuteczny, co niewątpliwie zwiększy ilość postrzałków i przyczyni się do zadawania niepotrzebnego cierpienia zwierzynie. Jako przykład przytoczyli gatunki inwazyjne takie jak: bernikle kanadyjskie, gęsi egipskie, jenoty, czy szopy pracze – występujące głównie na terenach podmokłych – które należy intensywnie redukować zgodnie z prawem UE.

Niemcy skrytykowali bardzo szeroką definicję „mokradeł” oraz wyznaczania stref buforowych wokół nich. W opinii wielu prawników zwykła kałuża może zostać uznana za teren zalewowy. Kolejnym problemem w ich opinii jest próba karanie myśliwych, którzy znajdą się na terenach podmokłych z amunicją zawierającą ołów, co może doprowadzić do poważnych sporów prawnych!

Reasumując podkreślili celem Unii Europejskiej powinno być tworzenie takiego prawa, które połączy odejście od ołowiu z troską o ochronę gatunków łownych.

Reklama

Dyskusję zamknął Pietro Fiocchi. Włoski eurodeputowany, a zarazem producent amunicji myśliwskiej, który bardzo aktywnie broni naszych praw w Brukseli.

Poprzez media społecznościowe przekazał dobrą wiadomość. „Ciężka praca wykonana przeze mnie oraz inne osoby, które sprzeciwiały się rozszerzaniu definicji mokradeł, wprowadzania stref buforowych wokół kałuż i sankcji karnych wobec myśliwych doprowadziły do wycofania się Komisji Europejskiej z procedury głosowania.”

Zdaniem Pietro Fiocchi to wielki sukces i pierwszy krok w kierunku wyrzucenia tego projektu do kosza. Jego uchwalenie doprowadziło by w konsekwencji do zakazania polowania w wielu krajach Unii Europejskiej.

Dobra wiadomość nie może jednak uśpić naszej czujności. Wrogowie polowania nie będą szczęśliwi i nie spoczną dopóki nie zniszczą naszej pasji, a na to nie możemy pozwolić!

Galeria zdjęć

Więcej artykułów