WildMen

Strategia Lisiaka

Za nami stracone cztery lata, a jedyną strategią jaką ma Paweł Lisiak to przetrwać na stanowisku kolejny miesiąc.
Reklama

Pierwszy miesiąc sezonu za nami. Większość kół łowieckich nie polowała, ponieważ podpisanie umów dzierżawnych wydłużyło akceptację planów łowieckich. W sumie dziesięć kół łowieckich zostało skrzywdzonych i straciło obwody. Opisałem przypadek Otwockiego Kółka Myśliwskiego, to jednego z najstarszych kół w Polsce.

Reklama

Wcale mnie nie zdziwiło, że historia OKM zainteresowała myśliwych, tym bardziej, że miała swoją kontynuację na schodach siedziby Polskiego Związku Łowieckiego. Pokrzywdzeni myśliwi spotkali tam ministra Edwarda Siarkę. Wymianę poglądów wszyscy myśliwi oglądali z wypiekami na twarzach…

Kto zbankrutuje

Jednak dużo większe zainteresowanie myśliwych wywołał tekst „Widmo upadłości”. Wojna na Ukrainie spowodowała niesamowity wzrost cen wszystkich płodów rolnych. Wiele kół łowieckich z okręgu olsztyńskiego, słupskiego, koszalińskiego, szczecińskiego, gorzowskiego, poznańskiego, zielonogórskiego, wrocławskiego i opolskiego już wie, że nie udźwignie ciężaru szkód łowieckich.

Reklama

W wymienionych okręgach od dziesięciu lat strzela się połowę jeleni i dzików, co bardzo cieszyło myśliwych tam polujących. Rosły również koszty odszkodowań, ale koła rekompensowały straty polowaniami komercyjnymi. Pandemia wywołała kryzys, a Paweł Lisiak – nie mając żadnego tytułu prawnego – zakazał organizowania polowań zbiorowych. Między innymi z tego powodu dzisiaj potrzebujemy wsparcia rządu i szybkich zmian prawa.

Konkretne propozycje padły podczas mojej rozmowy z Andrzejem Brachmańskim i Tomaszem Kuleszą.

Reklama
https://www.youtube.com/watch?v=8MrEvCUPaFo

Nad przepaścią

Wielu myśliwych obawia się, czy Polski Związek Łowiecki przetrwa rządy „zjednoczonej prawicy”. Cztery lata totalnej bezczynności i nie rozwiązywanie problemów zaprowadziło nas nad przepaść. Patrząc na ten bałagan, coraz częściej słyszymy głosy myśliwych, którzy nie widzą potrzeby istnienia związku…

Kynolodzy, którzy bardzo liczyli na aktywność Pawła Lisiaka są zawiedzeni. Strzelcy przecierają ze zdumienia oczy, kiedy odwoływane są zawody na trzy dni przed imprezą. Nawet myśliwi zajmujący się szeroko rozumianą kulturą łowiecką stracili nadzieję.

Reklama

Zarząd Główny utracił kontakt z rzeczywistością, a czując narastającą niechęć myśliwych, uprawia nachalną propagandę, która ich pogrąża. Cała Polska się śmiała z łowczego odbierającego złom na kolanach, ale Paweł Lisiak brnie dalej… Prawie w każdym tekście opublikowanym na stronie PZŁ musimy czytać o jego „aktywności” i oglądać fotografie „naszego wodza”.

Love story

Paweł Lisiak moim zdaniem nie ma kultury, skromności i taktu, ale największą wadą „naszego” łowczego jest całkowita niezdolność do podejmowania decyzji. Porusza się jak słoń w składzie porcelany. Każdy ruch wywołuje kaskadę błędów i gaf, a problemy narastają.

Wszyscy myśliwi dostrzegają problemy jakie stoją przed nami. Obowiązkowe badania mogą wykluczyć ponad 20 tysięcy myśliwych. Słyszymy ciągłe straszenie i próby zniszczenia samorządności w kołach łowieckich – poprzez przymusowe wcielanie niestowarzyszonych. To wywoła konflikty jakich jeszcze nie było. Jednak załamanie rynku dziczyzny przy jednoczesnym wzroście odszkodowań doprowadzi do bankructwa i likwidacji wielu kół łowieckich.

Jaki komunikat wysyła do członków Polskiego Związku Łowieckiego Paweł Lisiak? Emituje film opowiadający historię przyszłego myśliwego, który poślubił wegankę. Nikt z pracowników Zarządu Głównego nie czuje, że to nie jest miejsce i czas na takie love story…

Czas redukcji

Zakazując organizowania zbiorówek Zarząd Główny powinien przewidzieć problemy i w porozumieniu z kołami łowieckimi oraz leśnikami drastycznie zredukować populację dzików i jeleni. Strategia jakoś to będzie w tym przypadku poniosła klęskę.

W okręgu szczecińskim mamy kilka milionów niezapłaconych szkód łowieckich. Rolnicy nie widząc innej szansy na ściągnięcie odszkodowania wystąpili do sądów – pozywając równocześnie Polski Związek Łowiecki, który z mocy ustawy odpowiada solidarnie za szkody łowieckie.

Przed świętami wielkanocnymi pierwszy raz komornik zajął konto Zarządu Głównego i ściągnął z naszych składek kwotę 228 tysięcy złotych. Paweł Lisiak ma pełną świadomość, że kolejni komornicy zapukają do drzwi naszej siedziby, dlatego minister Edward Siarka zapowiedział utworzenie „funduszu”.

Pomysły ściągania kasy z kół łowieckich to – moim zdaniem – zły kierunek, który znacząco osłabi koła w całym kraju. Tak samo ewentualne podniesienie składki nie rozwiąże problemu. Stare długi musimy spłacić, ale dziś wymienione okręgi muszą jak najszybciej opracować i wdrożyć plan radykalnej redukcji.

Reklama

ZAPRASZAMY DO ZAKUPÓW

Galeria zdjęć

Więcej artykułów