Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest
Share on tumblr
Share on email
Share on print

Dzika ostoja

Każdy, kto zapoluje na dzikie bażanty, pozna smak prawdziwych łowów. W ciągu kilku sezonów można stworzyć w większości łowisk prawdziwy raj dla bażantów.

Wszyscy doskonale znamy naszego najbardziej popularnego kuraka, jakim jest bażant. Spotkamy go prawie w każdym obwodzie. Niestety ich populacja najczęściej nie jest zbyt liczna. Dlatego wiele kół łowieckich podejmuje decyzję o zakupie hodowlanych osobników i zasileniu swoich łowisk. Niestety to wielki błąd, a efekt jest krótkotrwały.

Część myśliwych żyje w przekonaniu, że tylko stałe zasilanie łowiska hodowlanymi bażantami jest sposobem na obfity pokot. Takie działanie może prowadzić do spektakularnych pokotów i jest praktykowane choćby w Anglii, gdzie hoduje się i wpuszcza każdego sezonu kilka milionów ptaków.

W naszym kraju na szczęście nie ma takich „tradycji”. Większość kół łowieckich stać jedynie na zakup kilkudziesięciu, a w bogatych kołach kilkuset bażantów. Efekty tych działań w większości są słabe, a zwolennicy wypuszczania twierdzą, że koguty nie znajdują sprzyjających warunków i migrują do sąsiadów. Prawda jest bardzo bolesna. Jeśli nie zdążycie ich strzelić od razu, prawdopodobnie zginą z zimna i głodu, a Wasza kasa trafi w błoto!

Tymczasem większość naszych łowisk posiada tereny, w których żyje choćby tylko kilka dzikich bażantów i w przyszłości właśnie takie miejsca mogą pełnić rolę ostoi dla całkiem licznej populacji. Mam nadzieję, że po przeczytaniu tego tekstu wielu myśliwych zrezygnuje z introdukcji i zagospodaruje swoją dziką bażantarnię.

Złota kura

Wiedza wielu myśliwych ogranicza się jedynie do podstawowych informacji na temat biologii tego kuraka. Wpuszczając wolierowe ptaki, najczęściej zapominamy przygotować łowiska i nie myślę tu o strzeleniu kilku lisów i wybudowaniu podsypu. Takie „amatorskie” działanie nie może przynieść trwałego efektu. Pewnie w większości takich sytuacji najłatwiej zrzucić winę za nieudaną introdukcję na drapieżniki, i to najlepiej na te, które znajdują się pod ochroną.

Reklama

Powodem fiaska tej kosztownej inwestycji prawdopodobnie jest brak dostatecznej ilości pożywienia i miejsc, w których bażanty mogą się schronić zarówno przed mrozem, jak i drapieżnikami. Mam świadomość, że takie twierdzenie nie jest odkrywcze i dla wielu myśliwych jest oczywistością. Okazuje się jednak, że „diabeł” tkwi w drobnych szczegółach, z których być może nie wszyscy do tej pory zdawali sobie sprawę.

Liczebność, nie tylko bażantów, w naszych obwodach jest zależna od magicznego terminu, jakim jest „sukces lęgowy”. Między innymi dlatego, to udatność lęgów powinna być przez myśliwych mierzona i stanowić kluczową kwestię w czasie przeprowadzania każdego projektu odbudowania czy zwiększenia populacji, ale żeby go zmierzyć najpierw musimy mieć w łowisku samicę, która nie tylko założy gniazdo, ale również wychowa potomstwo.

Niestety, mimo doskonałego kamuflażu życie kury bażanta jest pełne niebezpieczeństw. Giną praktycznie w ciągu całego roku. Zarówno w czasie zimowych chłodów, jak i podczas okresu gniazdowania. Zaskakujące, że również podczas gorącego lata w wyniku przegrzania pada mnóstwo młodzieży. Naukowcy twierdzą, że upały powodują więcej upadków niż mroźna zima!

Możemy mieć realny wpływ na zwiększanie populacji bażantów. Jednak najpierw musimy poznać ich potrzeby! Wszystkich nie jesteśmy w stanie zaspokoić, ponieważ kluczowym czynnikiem zawsze będzie pogoda, która może zniweczyć nasze działania. Znając jednak te szczególne zależności, będziemy mogli przewidzieć przyszłość, a niekiedy nawet zapobiec katastrofie!

Cichy zabójca

Naszą opowieść o bażantach rozpoczniemy od zimy. W końcu może spadnie śnieg(!) i niedzielny poranek przywita nas słońcem z kilkoma stopniami mrozu. Będzie to doskonały powód spotkania kilku przyjaciół i spaceru z psami po polach i remizach. Po kilku godzinach zawsze mam na koncie kilka haniebnych pudeł, ale w końcu trafiam i odbieram aport – kolorowego koguta – będzie rosół!

W trakcie polowania spotykamy kilka szarych kur. Odlatują nie strzelane, ale pewnie wielu myśliwych zastanawiało się czy nie powinno być ich w naszych łowiskach znacząco więcej? Czy zima zbiera swoje obfite żniwo i bardziej dotyka samice?

W naszym kraju grudzień, styczeń i luty to najzimniejsze miesiące w roku. Temperatura zarówno w dzień, jak i w nocy, utrzymuje się poniżej zera, a dodatkowo nawet niewielki wiatr potęguje chłód. Odczuwalna temperatura nierzadko jest na poziomie -20° C. Czy takie właśnie warunki dziesiątkują samice bażanta?

Niekoniecznie, ale kuraki w tym czasie muszą mieć wystarczającą ilość jedzenia oraz odpowiednie siedlisko. W tych ciężkich warunkach okazuje się, że koguty mają dużo większe szanse od kur, ponieważ mają więcej tłuszczu. Dodatkowo dla przetrwania zarówno samic jak i kogutów kluczowy jest ich termin klucia. Osobniki z późnych lęgów zgromadzą mniej tłuszczu i będą mogły przetrwać zimą o całe dwa dni krócej.

Dwa dni – wydaje się niewiele! Okazuje się jednak, że mogą być kluczowe, ponieważ w zimie zdarzają się okresy, kiedy aura uniemożliwia bażantom żerowanie. Muszą się ukryć przed chłodem i przetrwać. W tym czasie każdy ptak potrzebuje przynajmniej 100 gramów kukurydzy na dzień, aby utrzymywać ciepło i nie tracić na wadze. Nic dziwnego skoro ilość potrzebnej energii w zimowych miesiącach jest prawie dwa razy większa niż w nieodległym październiku.

Większość ekspertów jest zgodna, że bażanty znacząco zwiększają masę od września do końca listopada. Jednak już w styczniu i lutym ich masa ciała zależy od warunków pogodowych i temperatury. Surowa zima zatrzymuje produkcję tłuszczu i jest powodem korzystania z zapasów w celu wytworzenia ciepła. Powstaje pytanie, gdzie zatem nasze bażanty mogą zapewnić swoje codzienne potrzeby kaloryczne, aby zaspokoić głód i wyprodukować ciepło?

Najprostszym sposobem jest myśliwska stołówka ale również specjalnie przygotowane poletka. W środku zimy najlepszą karmą będzie kukurydza, która „przywiązuje” bażanty. Może uratować im życie, ponieważ jej ziarna zawierają najwięcej energii. Jeśli jej nie znajdą muszą szukać naturalnego żeru. Nawet pod grubą pokrywą śniegu umieją go wygrzebać. Kury jednak w tej konkurencji mają gorszą pozycję startową.

Nie są tak silne, jak koguty i mają większe trudności w poszukiwaniu jedzenia. Jeśli śnieg i lód pozostawi tylko kilka obszarów otwartych dla ptaków, to koguty przejmą ten obszar i odpędzą słabsze i mniejsze kury – nie mają litości. Znając te zależności, nie powinno nas dziwić, że zimą musi umierać więcej kur niż kogutów!

Śmierć głodowa

Przy pierwszym głębokim śniegu każdy myśliwi powinien się zacząć martwić o swoje bażanty. A możemy nie tylko dokarmiać! Okazuje się, że śmierć spowodowana głodem jest bardzo możliwa, ale tylko wtedy, gdy bażanty nie mają odpowiedniego siedliska. Najgorsze śnieżne zamiecie trwają zazwyczaj nie więcej niż dwa lub trzy dni, a bażanty mogą spędzić ten czas beż żerowania.

Gdy rozpoczyna się zamieć i wieje mroźny wiatr, ptaki natychmiast udają się w wysokie trawy, aby przeczekać ten trudny czas. Niektórzy uważają, że bażanty, wyczuwają nadchodzącą zmianę pogody i intensywnie żerują. Kiedy znajdą się w swojej strefie bezpieczeństwa, cały zjedzony pokarm zostanie wykorzystany w ciągu zaledwie trzech/czterech godzin.

Jeśli nie mogą rozpocząć ponownie żerowania muszą zacząć zużywać zapasy tłuszczu, aby się rozgrzać, a ten stanowi tylko ponad 10 procent masy – przed zimą. To wystarczy, aby utrzymać przy życiu bażanta przez dwa do trzech dni. W razie potrzeby – po tym okresie – będzie musiał spalać swoją tkankę mięśniową.

Pierwsza zamieć jest najłatwiejsza do przeżycia. Niestety, każda kolejna zmniejsza zawartości tłuszczu i pogarsza kondycję fizyczną.

Bez dostępu do żywności – w okresie zimowym – kogut może przetrwać około 19 dni, a kura tylko 16 dni. Ta liczba „dni przeżycia” zmniejsza się jeszcze przy niskich temperaturach. Bażanty giną, gdy stracą 40 procent swojej normalnej masy ciała. Można przyjąć, że ważąca 1,4 kg kura umrze, gdy masa jej ciała spadnie poniżej 1,0 kg.

Kolejna zamieć i opady śniegu nie mogą nadchodzić zbyt często. Ptaki muszą mieć czas na odbudowania utraconego tłuszczu i mięśni. Jeśli nie będą miały szczęścia, kolejne pogorszenie kondycji przyniesie śmierć. Znając prognozy pogody, możemy znacząco pomóc w takich sytuacjach wysypując kukurydzę do podsypów, lub w remizach gdzie widujemy bażanty.

Zimowa ostoja

Po przejściu opadów bażanty intensywnie szukają pożywienia i znajdują go nawet pod grubą pokrywą śniegu. Niestety, nawet cienka warstwa lodu może powodować poważne problemy. Znowu nasze kury mają gorzej. Nie są tak silne jak koguty i mają większe trudności w poszukiwaniu jedzenia. Jeśli śnieg pozostawi tylko kilka obszarów otwartych dla ptaków, najsłabsze zostaną odpędzone!

Dlatego tak ważne jest zakładanie remizy jako osłony zimowej. Zapewniają teoretycznie równą ochronę kogutom i kurom, ale nie wszystkie bażanty mają takie same szanse przeżycia. W naszej populacji najwięcej jest młodych osobników. Im później wylęgną się pisklęta, tym mniej czasu będą miały, aby osiągnąć rozmiar ciała dorosłego ptaka zanim nadejdzie zima. Prawda jest okrutna najmłodsze ptaki umierają pierwsze.

Aby zredukować zimowe upadki i „dowieźć” populację w dobrej kondycji do końca zimy, w łowisku muszą być remizy ponieważ dają miejsce schronienia przed zimnem, drapieżnikami i są źródłem naturalnego pożywienia. Tym bardziej, że bażanty potrzebują tej drzewiastej osłony nie tylko zimą, ale tak naprawdę przez cały rok!

Remiza nie jest jednak cudowną receptą. Aby przetrwać zimę, bażanty muszą mieć tak naprawdę trzy rodzaje osłon. W idealnym siedlisku muszą mieć osłonę z wysokich traw, drzewa i krzewy oraz poletka żerowe. Nie mniej ważna jest również odległość pomiędzy tymi elementami, która w wypadku bażanta nie powinna być większa niż 400 metrów.

Trawy muszą tworzyć gęsty i izolujący pokrowiec. Pastwiska, kośne łąki nie dają takiej ochrony. Wszelkie nieużytki – do których możemy dosiać nasiona kukurydzy, słonecznika, malwy lub coraz częściej udającego się zboża jakim jest sorgo – zapewniają doskonałe warunki do dziennego odpoczynku i żerowania.

Wysoka roślinność zapewnia izolację i ułatwia ucieczkę przed drapieżnikami pod osłonę remizy, która powinna składać się z niskich drzew i krzewów. Dobrze zaprojektowana redukuje wiatr oraz zapewnia wyższą temperaturę. W nowych nasadzeniach należy uwzględnić iglaki. Te ciemne drzewa działają jak kolektory słoneczne i podnoszą temperaturę w obrębie remizy. Powinno się jednak unikać sadzenia sosen, które zapewniają osłonę blisko ziemi tylko w pierwszych kilku latach. Przy bezwietrznej pogodzie ciemne iglaki mogą powodować wzrost temperatury nawet o 5°C. Dzięki czemu pod takim „kaloryferem” bażanty zużywają mniej energii.

Ważną kwestią jest jednak nie tylko skład gatunkowy, ale również jej szerokość, ponieważ wiatr może ją całkowicie wypełnić śniegiem. W naszych warunkach nie powinna mieć mniej niż kilkanaście metrów. W każdej powinno się również znaleźć kilka arów użytków zielonych, które zapewnią bażantom dzienną i nocną osłonę. Musimy mieć świadomość, że brak remiz może powodować upadki nawet do 50 procent całej populacji.

Poletka żerowe

Myślę, że niewielu myśliwych ma świadomość jak ważna jest kondycja kur, które przeżyją zimę. Tak naprawdę to ten czynnik decyduje o udatności lęgów w kolejnym sezonie. Jeśli zdołają po zimie szybko odbudować straty, to przełoży się to bezpośrednio na wielkość lęgu i możliwość odchowania potomstwa.

Dlatego każda zimowa ostoja dla bażanta powinna obejmować poletko żerowe. Wszystkie badania naukowe potwierdzają, że takie działanie pomaga utrzymać większą masę ciała i zawartość tłuszczu u bażantów, co przekłada się na ich kondycję.

Bażanty są dzisiaj nierozerwalnie związane ze środowiskiem rolniczym. Preferują ziarna zbóż, które pozostają po zbiorze. Dlatego ich zimowa dieta zawiera aż 90 procent ziarna. Tylko podczas łagodnych i bezśnieżnych zim zapotrzebowanie bażantów na energię jest mniejsze i mogą przetrwać, jedząc nasiona różnych innych roślin i owoców, jakie znajdą w remizach!

Zmiany w sposobach uprawy ziemi i maszynach rolniczych w ciągu ostatnich 30 latach znacznie zmniejszyły ilość pozostawianego zboża na polach. Jednak musimy pamiętać, że takie ziarno często może być pod lodem i do tego przysypane grubą warstwą śniegu. Dlatego rolą myśliwego jest zadbanie o wystawienie pożywienia ponad śnieg i lód.

Poletka powinny być zlokalizowane nie dalej niż 300–400 metrów od miejsc, w których nocują bażanty. Niestety, dłuższe wędrówki wymagają zużycia dodatkowej energii. Pamiętajmy, że bażanty będą przez cały dzień „podróżować” między osłoną, a miejscem żerowania.

Każde poletko zwiększy liczbę ptaków, które przeżyją do następnej wiosny. Nieskoszone fragmenty kukurydzy o powierzchni od 1 do 2 hektarów zapewnia wystarczającą ilość pożywienia do utrzymania od 50 do 150 ptaków w okresie zimowym.

Bażanty będą korzystać z wszystkich dzikich nasion w zimie. Niestety, najczęściej ich nie ma. Pola uprawne świecą pustkami, a nawet pobocza dróg, czy nasypy kolejowe są właśnie jesienią wykaszane, a tym samym z naszych łowisk eliminuje się cenne źródło pożywienia i schronienia.

Wirus ASF zdziesiątkuje populację dzika, która z pewnością wpływała na liczbę udanych lęgów. W większości polnych łowisk „czarny” problem zniknie na długie lata, a z nim również pilnowanie upraw. Być może jest to najlepsza okazja zagospodarowania łowisk w opisany sposób. Przed nami sezon na bażanty, będziemy się rozkoszować polowaniem i rosołem.

Pamiętajcie, że możecie uratować dużą liczbę kur – budując podsypy i stale je uzupełniając. Koguty odganiają kury, więc nawet w jednej małej remizie powinny być co najmniej dwa! Jeszcze zdążycie przed nadejściem prawdziwej zimy!

Mam nadzieję, że Was przekonałem!

Galeria zdjęć

Więcej artykułów