Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest
Share on tumblr
Share on email
Share on print

gwiazda filmowa

Niemieckie biuro polowań wykorzystało okazję i nakręciło film, którego głównym bohaterem został - posokowiec Cezar.

Podczas porannego wyjścia w OHZ-cie Strzałowo – myśliwy z Niemiec postrzelił byka. O godzinie 11 jesteśmy na zestrzale. Asystuje nam liczna korona i filmowiec biura polowań Kahle. Pewnie po dwóch ostatnich dojściach, z gonem i stanowieniem wszyscy spodziewają się kolejnej ciekawej pracy, która dałaby atrakcyjny materiał filmowy.

Samochody zatrzymują się praktycznie na zestrzale, który jest na leśnej drodze. Jesteśmy na miejscu po pięciu godzinach od strzału. Rokowania są mizerne, bo… Brak jest zestrzału, farby i typowej reakcji byka. Jeśli myśliwy trafił na miękkie. Możemy mieć problem z dojściem byka, po tak krótkim czasie. No ale publiczność i filmowiec czekają, więc ruszamy…

Cezar momentalnie „zapina” się na trop i jak na początek, to jest bardzo dobra wiadomość. Widzę po jego zachowaniu, że Hans trafił. Teren jest łatwy do tropienia. Rzadko, równo i sucho. Po pierwszym kilometrze kamerzysta informuje mnie, że znalazł na liściu trochę farby.

Dalej idziemy tropem w dość szybkim tempie i nasz peleton rzednie. Widzę, za moimi plecami tylko podprowadzającego i filmowca. Po prawie dwóch kilometrach wchodzimy w młody, liściasty drzewostan i Cezar zgłasza, że ma byka!

Czuję przez skórę, że jeśli cicho ich nie podejdę, to ten wyścig może się szybko nie skończyć. Odwracam się i pokazuję aby moi towarzysze zachowali ciszę….

Reklama

W wolnym tempie zbliżam się do Cezara i wypatruję byka. Szczęście mi sprzyja!. Za grubym drzewem – w odległości 60 metrów – widzę jego sylwetkę i wieniec. Mam wrażenie, że już mnie dostrzegł. Nie mam chwili do stracenia. Składam się i w lunecie widzę, że łopatkę ma za pniem. Pozostaje szyja lub spóźniona komora. Strzelam na komorę i gdy byk ostro rusza jeszcze raz poprawiam!

Cezar znowu głosi, a ja w duchu klnę na pecha i moje scentrowane oko, ale słyszę, że gon się nagle urywa. To dobra oznaka! Być może jednak leży? Pędzę co sił w nogach!

Święty Hubercie, co za wspaniały widok! Widzę naszego byka wbitego w krzak leszczyny!

Co było dalej i jak wygląda nasza praca możecie obejrzeć na filmie, więc nie będę zanudzał. Z mojej strony mogę tylko dodać, że mieliśmy sporo szczęścia. Rana postrzałowa była wyjątkowo lekka. Kula trafiła w pachwinę tylnego badyla, nie uszkadzając mięśnia, ani kości i przeszła nad penisem nie uszkadzając przepony brzusznej.

Przy takim postrzale, moje pudło mogło się skończyć wielokilometrowym dochodzeniem i to bez gwarancji sukcesu, ale tym razem fortuna wyjątkowo nam sprzyjała!

Galeria zdjęć

Więcej artykułów