PRZYPINKI DLA LUDZI NATURY

Fundusze pozyskane ze sprzedaży wspierają nasze projekty związane z ochroną przyrody i ratowaniem zagrożonych gatunków!

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest
Share on tumblr
Share on email
Share on print

Belgijska piękność

Wśród rusznikarzy w belgijskim Liège było kilkanaście zakładów produkujących broń na najwyższym poziomie. W tym również Cordy & Fils, który produkował wspaniałe jednostki dla najbogatszych strzelców.

Antoine Albert Cordy (1884-1957) urodził się w Liège. Swoją karierę rozpoczął pracując jako finisher dostając zlecenia od działającej do dziś firmy Verney-Carron. Podczas pierwszej wojny światowej wyemigrował wraz z rodziną do Anglii. Jako rusznikarz pracował w Londynie dla „Vickers Company” – ważnego wówczas producenta broni i amunicji. Po pierwszej wojnie światowej wrócił do Liège, gdzie jego brat Jean Joseph Cordy miał swój warsztat.

Około 1921 r. Antoine założył swój własny zakład na placu Vivegnis i już w 1925 roku zatrudnił tam swojego syna Arthura Antoine’a Edouarda Cordy. Młody człowiek po kilku miesiącach kształcenia w Gunmaker School of Liège, znudził się powolnym tokiem nauczania i dołączył do warsztatu ojca. Firma od tego czasu sygnowała swoją broń nazwą „A. Cordy & Fils”.

Arthur był bardzo utalentowany, gdy miał dwadzieścia lat opracował między innymi własny mechanizm pojedynczego spustu! W 1934 roku zaprojektował nowy model broni śrutowej o pionowym układzie luf o bardzo wąskim i niskim profilu. W swoim długim życiu (1910 – 2003) wyprodukował tych piękności tylko pięćdziesiąt sztuk.

Kiedy bierzemy w ręce broń takich mistrzów jak Cordy każdy myśliwy może zauważyć różnicę jaką dzieli ręczna robota od maszynowej, która zdominowała dzisiejszy rynek. W naszym kraju niewiele takich jednostek przetrwało w dobrym stanie, ale w Internecie możemy podziwiać poszczególne jednostki i poznawać ich historie.

Wspaniałe horyzontalne i pionowe śrutówki, a nawet ekspresy Cordy & Fils świadczą o wielkim talencie! Rzadko „wypływają”, więc jeśli spotkacie na swojej drodze taką strzelbę to z pewnością możecie być pewni, że należy do najlepszych, jakie kiedykolwiek wyprodukowano w Belgii.

Arthur Cordy (pierwszy z lewej) w latach 1980-1983 był prezesem stowarzyszenia rusznikarzy. Z wiekiem jego produkcja malała. Zmarł w 2003 roku. Do ostatnich dni kochał swój zawód i był głęboko zasmucony nieubłaganym znikaniem zakładów rusznikarskich.

Jeśli należycie do bardzo wąskiej grupy miłośników „broni z duszą” i kiedykolwiek będziecie mieli okazję kupić Cordy & Fils – to moim zdaniem nie należy długo zwlekać! Swoją znalazłem u myśliwego, który ze względu na stan zdrowia zakończył swoją przygodę z polowaniem. Miał dwie belgijki na pełnych zamkach. Z jedną polował na wszystko i nadawała się tylko na ścianę, ale Cordy zabierana była tylko na hubertowskie i wigilijne łowy, dlatego była w idealnym stanie.

Broń jest wyjątkowo lekka i doskonale zbalansowana. Prawdopodobnie wyprodukowana była jeszcze przed drugą wojną światową. Na czółenku ma wygrawerowaną liczbę dwa, co oznacza, że gdzieś być może użytkowana jest jeszcze jedynka.

Jeśli spotkacie na swojej drodze taką strzelbę to…

Z pewnością możecie być pewni, że należy do najlepszych, jakie kiedykolwiek wyprodukowano w Belgii!

Dla nie wtajemniczonych przypomnę, że pary były zarezerwowane tylko dla bardzo zamożnych łowców. Takich myśliwych musiało być stać nie tylko na broń z najwyższej półki, ale również strzelca, który je nosił i ładował.

Wspaniały grawerunek na mojej dubeltówce jest dziełem Lysona Corombelle (1894/1971), któremu Cordy pozwolił złożyć swój podpis obok spustów – co było zarezerwowane tylko dla największych mistrzów tej sztuki – ale o wielkiej klasie i wartości świadczą również pozłacane elementy zamków oraz bardzo rzadko spotykany system odprowadzania gazów w przypadku eksplozji spłonki.

W Internecie znalazłem informację, że spadkobiercy rodziny przekazali pamiątki i archiwa do Muzeum Broni w Liège, więc miłośnicy i kolekcjonerzy będą z pewnością wertować „skarby” Cordy & Fils i może dopiszemy jakieś ciekawostki.

Wspaniały grawerunek jest dziełem Lysona Corombelle, któremu Cordy pozwolił złożyć swój podpis obok spustów – co było zarezerwowane tylko dla największych mistrzów tej sztuki

JEŚLI ZAMIESZCZANE TREŚCI NA PORTALU WildMen SĄ DLA CIEBIE INTERESUJĄCE, WESPRZYJ NAS I

KUP KALENDARZ NA 2021 ROK!

Galeria zdjęć

Więcej artykułów