Fot . www.diananyeregben.hu
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest
Share on tumblr
Share on email
Share on print

Węgierska królowa

Adrienn Lipp jest kobietą sukcesu. W młodości była królową piękności, a dzisiaj razem z mężem prowadzi biuro polowań i gospodarstwo, gdzie organizuje specjalne zajęcia dla przedszkoli i szkół.

Można powiedzieć, że jej rodzina od zawsze była związana z polowaniem. Wyszła za łowcę i początkowo towarzyszyła zagranicznym myśliwym polującym w Úrkút jako tłumacz. To zajęcie zmobilizowało ją do zdania egzaminu łowieckiego i uzyskania licencji na broń. Od tego czasu pojawiają się nie tylko w prasie łowieckiej.

W młodości była królową piękności. Cieszy się wielką popularnością, a jej fotografie ze sztucerem na plecach przyciągają uwagę wszystkich mediów.

Chętnie opowiada o swoich ekstremalnych przygodach. Między innymi o zimowym polowaniu na Syberii, gdzie przy temperaturze minus 41 stopni tropiła wilki, czy ekscytującym polowaniu w Namibii, podczas którego wpadła do rzeki i cudem uciekła przed krokodylem. A następnego dnia udało się jej zastrzelić szarżującego hipopotama.

Promuje łowiectwo, polowanie, ale również zdrową i smaczną dziczyznę. Nikogo nie dziwi, że upolowaną zwierzynę przygotowuje swojej rodzinie. Jej zdaniem właściwe użytkowanie odnawialnych zasobów jest dowodem na symbiozę z naturą.

Napisała książkę, w której zebrała swoje przygody. Próbuje w niej pokazać swoją pasję jako wspaniały sposób na życie, a cały dochód ma zamiar poświęcić na edukację przyszłych pokoleń.

Reklama

Bardzo często podkreśla, że naszą misją jest pokazanie społeczeństwu dzikiej przyrody. Przez lata znalazła swoją drogę. Edukuje dzieci i jest pewna, że oprócz smartfonów i gier komputerowych potrzebują zabawy na świeżym powietrzu, wiedzy jak dbać o zwierzęta, umiejętności zbierania grzybów i rośliny. Dlatego organizuje specjalne zajęcia dla przedszkoli i szkół w swoim gospodarstwie.

Adrienn Lipp bardzo często podkreśla, że misją myśliwych jest pokazanie społeczeństwu dzikiej przyrody. Przez lata znalazła swoją drogę poprzez edukację dzieci.

Dzieci poznają tam cuda natury. Zbierają jajka w kurniku, dynie dla kóz, siekają pokrzywy i karmią zwierzęta, podziwiają wyklute pisklęta, ale również dowiadują się jak powstaje rosół i czym jest polowanie. Jej synowie od małego opiekują się ponad stu pięćdziesięcioma zwierzakami jakie żyją na farmie. Dbają również o dziką przyrodę. Znają las i bardzo pomagają edukować swoich rówieśników.

Twierdzi, że tylko osoba, która jest aktywnie zaangażowana w ochronę dzikiej przyrody może nazywać się prawdziwym łowcą.

Fot . www.diananyeregben.hu

Galeria zdjęć

Więcej artykułów