Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest
Share on tumblr
Share on email
Share on print

Oko w łowisku

W ostatnich latach myśliwi docenili, polubili i coraz częściej używają fotopułapki. Oferta jest bogata, ale nie wszystkie sprawdzają się w łowisku.

Wprawdzie jedno z nadleśnictw „zabroniło” ostatnio umieszczania wszystkich fotopułapek w lesie, czym wywołali niezłą burzę wokół tematu, ale podali właściwej prawnej, wiec pewnie liczą, że użytkownicy się przestraszą. Takimi „odezwami” nie musimy się przejmować, ale pamiętajmy, że upublicznienie fotografii lub filmów, na których można rozpoznać twarze grzybiarzy, czy spacerowiczów jest zabronione i możemy mieć z tego powodu dużo problemów.

Większość użytkowników lasu ma świadomość, że takie urządzenia rozstawiają leśnicy, myśliwi oraz naukowcy. Wbrew pozorom kłusownicy i złodzieje drewna również z nich korzystają. Przez cały rok skrupulatnie monitorują naszą aktywność. Dlatego jadąc na polowanie lub objazd łowiska warto zmieniać marszrutę i nie jechać do łowiska zawsze tą samą drogą!

Nie jest tajemnicą, że fotopułapki często znikają. Producenci próbują nam sprzedać różne „zabezpieczenia”, ale zwykłych złodziei oraz wandali nie powstrzymają metalowe „puszki” łańcuchy oraz kłódki. Wieszając takie urządzenia w lesie musimy mieć świadomość, że jeśli nasza pułapka zostanie zlokalizowana – prawdopodobnie nic jej nie uratuje.

Szerokie zastosowanie

Kamery siedzą nas wszędzie, więc również myśliwi często wykorzystują te urządzenia. Zarówno aby poznać mieszkańców naszych łowisk, ale również odwiedzających. Teoretycznie można „pilnować” ambon i mieć informację o „dziwnych” gościach.

Niestety popularność takiego sprzętu sprawiła, że wandale zanim dokonają aktu sabotażu najpierw szukają fotopułapek. Najczęściej są zamaskowani, więc fotografie i filmy jeśli są to jedynie dokumentują zdarzenie.

Reklama

Pomimo realnej możliwości utraty drogiego urządzenia – fotopułapki – doskonale się sprawdzają i mogą nam dostarczyć unikalnej wiedzy. Jednak zanim powiesimy ją w łowisku warto poznać obsługę, możliwości techniczne i dobrze przemyśleć sposób ukrycia.

Wysoka jakość

Wszystkie wykryją ruch i robią zdjęcie lub nagrywają film. Zapisują je na karcie pamięci, ale mogą również wysyłać je do naszego telefonu lub na komputer. W przypadku połączenia LTE, 4G lub 3G przesłanie obrazu zajmuje pięć lub dziesięć sekund, więc mamy niemal na żywo podgląd z tego, co się dzieje w naszym obwodzie.

W tym celu musimy jednak dokupić karty SIM od operatora sieci komórkowej. Pamiętajcie, że może to być „kopia” waszej karty, ale najpierw powinniście sprawdzić, który operator ma najlepszy zasięg w waszym łowisku.

Większość wykonuje zdjęcia i filmy o bardzo wysokiej jakości, ale największą zaletą tych urządzeń jest możliwość rejestrowania nocnego życia, dzięki całkowicie niewidocznej podczerwieni.

W starszych modelach wykorzystywane były diody IR 850nm. Miały większą moc i zasięg doświetlenia. Dodatkowo potrzebowały mniej energii, ale… Wykonując nocne zdjęcia były przez moment widoczne. To nie był błysk, który znamy z fotoradarów, ale dla wprawnego oka „zajarzenie” w ciemności zdradzało lokalizację i było powodem wielu kradzieży.

Opłacalna inwestycja

Bardzo praktyczną funkcją nowych modeli to dwukierunkowa komunikacja. Oznacza to, że możemy zarządzać fotopułapką za pośrednictwem naszego telefonu np. dezaktywować przesyłanie fotografii, czy sprawdzić stan baterii, co jest bardzo praktyczną funkcją szczególnie zimą.

Wielu myśliwych zastanawia się nad tańszymi modelami, które nie wysyłają filmów i zdjęć, uznając tę funkcję za zbędny gadżet. Pomijam, że mamy stały „kontakt” z łowiskiem, wielkie emocje i satysfakcję każdego dnia, ale także oszczędzamy czas i nie robimy niepotrzebnych śladów, które zawsze zakłócają leśne życie.

Obecne ceny w porównaniu do pierwszych modeli znacząco spadły. Najtańsze fotopułapki kupimy za 200-300 złotych, ale najdroższe z panelami słonecznymi nawet za 2500 tysiąca. Jak zwykle złotym środkiem, z którego większość myśliwych będzie zadowolona to urządzenia kosztujące około 800 złotych. Za tą kwotę otrzymamy doskonałą jakości zdjęć oraz niezawodność wysyłania, co nie jest pewne w przypadku tańszych aparatów.

Złotym środkiem są urządzenia, które kosztują około 800 złotych z czarnymi niewidocznymi diodami.

Idealne miejsce

Wielu łowców zakłada kamery na nęciskach. Otrzymuje tym samym cenne informację. Dzięki technice wiemy jakie gatunki odwiedzają nasze łowisko, ale przede wszystkim kiedy. Niestety w tych miejscach fotopułapki są najbardziej narażone na kradzież.

Dużo efektywniejszym miejscem są przesmyki, wodopoje, miejsca w pobliżu lizawek oraz babrzyska. Lokalizację należy przemyśleć, przede wszystkim powinna być z dala od uczęszczanych przez ludzi miejsc. Doradzam również nawet najlepiej „schowane” urządzenie ściągnąć w okresie zbierania zrzutów oraz grzybobrania – moim zdaniem nie powinno się kusić losu!

Nie rekomenduję wieszania fotopułapek na wysokości oczu człowieka. Właściwą wysokością jest około 50 centymetrów nad ziemią. Wtedy mamy odpowiednią perspektywę, a czujniki ruchu szybko uruchamiają aparat. Pamiętajcie, że nie można ich zasłaniać! W sumie miałem możliwość testować kilkanaście modeli i mam wrażenie, że najlepiej działały, te które miały trzy czujniki ruchu.

Naturalny kamuflaż

Wiele modeli ma maskujące kolory, a nawet kamuflaż, ale mimo w niektórych przypadkach bardzo rzucają się w oczy. W obawie przed kradzieżą postanowiłem je delikatnie zamaskować. Zwykły klej „kropelka” i trochę gałązek, mchu i traw pozwoliło w łatwy sposób stworzyć konstrukcję 3D, dzięki której urządzenie „znikało” w otoczeniu.

Wybór miejsca nie jest prosty. Wprawdzie producenci zapewniają nas że fotopułapki wyłapują ruch nawet z 20 metrów, ale realnie powinniśmy założyć, że nagrywamy obszar to około 10 metrów przed kamerą. Dlatego ustawiając urządzenie powinniśmy kilkakrotnie przemaszerować przed fotopułapką. Zarówno idąc na nią jak i przechodząc obok niej. Taki test pozwala na ustawienie czułości, ale również odpowiedniej pozycji.

Bezpośrednio przed kamerą nie powinny się znajdować żadne trawy nie mówiąc o gałęziach, ponieważ ich poruszanie się podczas wietrznej pogody będzie „produkowało” setki bezwartościowych materiałów, które wyczerpują baterie, ale również „zżerają” limit na karcie.

Bezcenna wiedza

Moim zdaniem kilkanaście fotopułapek właściwie rozmieszczonych w łowisku może dostarczać bardzo dużo cennych informacji, które można wykorzystać podczas polowania, ale również przy szacowaniu wielkości populacji takich gatunków jak dziki i jelenie.

Zakup fotopułapek to jednak poważny wydatek, ale… Wszyscy wiemy, że wiedza jest bezcenna. Szczególnie w czasie organizowania polowań zbiorowych warto posiadać aktualną informację o przemieszczaniu się zwierzyny.

Galeria zdjęć

Więcej artykułów