WildMen

Fot. Shutterstock

Tylko duże obwody łowieckie

Minimalna powierzchnia obwodu łowieckiego to podstawowy temat poruszany w ramach dyskusji na temat ewentualnych zmian w prawie łowieckim.
Reklama

Mamy nowe zasady selekcji, które moim zdaniem są beznadziejne. Nie rozumiem, dlaczego większość członków Naczelnej Rady Łowieckiej zdecydowała się głosować za tymi zmianami. Wiem jedno! Za totalny bałagan, wojny personalne i konflikt pomiędzy radą, a partyjnymi nominatami odpowiada wyłącznie „zjednoczona prawica”!

Reklama

Związek jest w trudnej sytuacji, z czego chce skorzystać grupka „reformatorów”. Coraz częściej piszą o „zaoraniu” modelu. Z pełną premedytacją – dokładnie tak jak przeciwnicy łowiectwa – wywołują negatywne emocje! Podważają zasadność zrzeszania się w jednej organizacji, krytykują społeczników zasiadających w NRŁ i obrzucają błotem partyjnych nominatów…

Zanim omówię nowe zasady selekcji chciałbym wrzucić w dyskusję garść merytorycznych argumentów na temat wielkości obwodów łowieckich, co moim zdaniem wiąże się z szeroko rozumianą selekcją populacyjną…

Reklama

Wielu naukowców z tytułami profesorskimi przez ostatnie dziesięciolecia nieustannie powtarzało, że polski model łowiectwa jest najlepszy. „Reformatorzy” łowiectwa to stwierdzenie nieustannie wyśmiewają, co wywołuje wśród części łowców konsternację i właśnie do nich kieruje ten tekst.

Można ubolewać, że Naczelna Rada Łowiecka – widząc w jaką stronę „idzie” dyskusja – przez pięć lat nie znalazła czasu, aby pochylić się nad systemem szkolenia. Nieustannie na kursach łowieckich „wciskamy” adeptom, jaki kolor mają jajka kuropatwy, a nie edukujemy ich w najważniejszym aspekcie!

Reklama

Zmiany ustrojowe

W efekcie mamy kilkanaście tysięcy nowych myśliwych, którzy nie poznali istoty łowiectwa, ponieważ zajmują się redukcją dzików z termo i noktowizji. Czytając różne komentarze widzę, że zapis w naszym prawie łowieckim o minimalnej powierzchni obwodu wynoszącej 3000 hektarów jest dla nich całkowicie niezrozumiały.

Faktycznie duże obwody łowieckie występują w tzw. krajach demokracji ludowej, gdzie nastąpiła po II wojnie światowej parcelacja lasów i gruntów rolnych. Zmiany ustrojowe, jakie miały miejsce trzydzieści lat temu nie ominęły łowiectwa…

Reklama

W części krajów dawnego obozu socjalistycznego minimalną powierzchnię obwodów znacząco ograniczono. Warto pamiętać, że w naszym kraju silny Polski Związek Łowiecki zdołał przekonać polityków, aby pozostawić model łowiectwa z niezmienionym kształcie.

„Reformatorzy” od 30 lat pokrzykują, że należy zlikwidować monopol PZŁ i pozwolić tworzyć prywatne mikro obwody, które będą dzierżawione w formie przetargów. Niewątpliwym beneficjentem małych obwodów jest myśliwy, ale taki model łowiectwa w sposób wyjątkowy szkodzi przyrodzie!

Naukowe uzasadnienie

Stworzenie dużych obwodów łowieckich w czasach socjalistycznych miało swoje naukowe uzasadnienie. Biolodzy zajmujący się ochroną przyrody byli w stu procentach przekonani, że ustalenie rocznego limitu odstrzału powinno się odnosić do areału, na którym żyje dana populacja.

Wielokrotnie udowadniali, że zarządzanie zasobami przyrodniczymi na małych obwodach łowieckich jest wyjątkowo niekorzystne dla przyrody. Wyznaczanie ich minimalnych powierzchni było motywowane potrzebami zwierzyny łownej. Dlatego w szeregach myśliwych nie powinno być ani jednego łowcy, który nie rozumie, że priorytetem współczesnego łowiectwa jest zrównoważone użytkowanie zasobów przyrodniczych!

Sto lat temu były małe obwody łowieckie, ponieważ w naszych łowiskach nie było zwierzyny grubej

W wielu krajach wielkość minimalna obwodu łowieckiego występuje w siedliskach, gdzie bytują jelenie, które potrzebują zdecydowanie największego areału. Ostatnie badania gdzie używane są już nadajniki GPS potwierdziły, że średni roczny obszar wykorzystywany przez ten gatunek wynosi od dwóch do trzech tysięcy hektarów. Dziki mają podobny, a występujące w każdym obwodzie sarny mają najmniejszy – od 300 do 500 hektarów.

Presja łowiecka

Dla prawidłowego zarządzania zwierzyną łowną ważne jest nie tylko to, jak duży obszar wykorzystują, ale także to, jak się tam zachowują. Naukowcy potwierdzili, że jelenie regularnie w godzinach wieczornych przemieszczają się na tereny otwarte, gdzie przez całą noc intensywnie żerują, a rano wracają do swojej dziennej ostoi, gdzie powinny znajdować spokój.

Odległość między tymi dwoma miejscami wynosi średnio od 500 do 800 metrów. Jeśli obwody będą miały małą powierzchnię to znacząco wrośnie presja łowiecka. W konsekwencji nawet w populacjach o niewielkiej liczbie zwierzyny myśliwi zaburzą zwierzynie regularne cykle wypasu, a to ma poważne reperkusje.

Badania naukowe potwierdziły, że średni roczny obszar wykorzystywany przez jelenie wynosi od dwóch do trzech tysięcy hektarów!

Silna presja łowiecka nie tylko w populacji jeleni prowadzi do obniżenia kondycji zdrowotnej. Zwierzyna w takich obwodach zaczyna prowadzić bardzo skryty tryb życia. Nie przemieszcza się i najczęściej żeruje na uprawach leśnych, gdzie nie znajduje wystarczająco bogatego żeru.

Jaki jest zatem efekt silnej presji łowieckiej? Drastyczny wzrost szkód w uprawach leśnych, co w środowisku leśników nie znajduje akceptacji! Reakcją obronną lasów państwowych jest zwiększanie planów odstrzału, czyli jeszcze większej presji!

Syndrom niemiecki

W dyskusji na temat wielkości obwodów łowieckich „reformatorzy” nie mający wiedzy na temat biologii zwierzyny łownej podają przykład Niemiec, gdzie można tworzyć mikro łowiska o powierzchni 75 hektarów. To najgorsze z możliwych rozwiązań, o czym doskonale wiedzą nasi zachodni sąsiedzi.

Nie zdajemy sobie sprawy, że historycznie w wielu krajach Europy – gdzie były małe obwody – funkcjonował zakaz organizacji polowań zbiorowych na zwierzynę grubą w łowiskach, które były mniejsze niż 1000 hektarów. Znając skutki przywołanej „presji łowieckiej” nikogo to nie powinno dziwić…

Wszystkie nowoczesne strategie ochrony przyrody koncentrują się na poprawianiu warunków siedliskowych i zapobieganiu fragmentacji środowiska. Wielu ludzi myśli, że zarządzanie populacjami oznacza strzelanie, a tymczasem to tworzenie warunków, które pozwalają zaspokoić zwierzynie podstawowe potrzeby biologiczne.

Beneficjentem małych obwodów jest myśliwy, ale taki model łowiectwa w sposób wyjątkowy szkodzi przyrodzie!

Zdrowe populacje

W tym aspekcie wielkości łowisk, jako jednostek, na których prowadzimy użytkowanie łowieckie jest kluczowym elementem. Problem z liczebnością populacji zwierzyny łownej i jej wpływem na lasy oraz uprawy rolne związany jest przede wszystkim z brakiem terenów, gdzie mogą znaleźć pożywienie!

Małe obwody to największe zło, którego nam udało się uniknąć. Musimy mieć świadomość, że każdy dzierżawca ma odmienne podejście. Łowca posiadający 200 hektarów łąk będzie faworyzować zwierzynę drobną, a myśliwy dzierżawiący las, to najczęściej „hodowca” grubego zwierza.

Możliwości tworzenia małych obwodów łowieckich oznacza wielokrotnie więcej podmiotów o różnych celach, które będą ze sobą sprzeczne. Dlatego tylko skoordynowana i jednolita polityka ochrony przyrody oparta na jak największych łowiskach może przynieść pozytywny rezultat w postaci zdrowych i silnych populacji oraz siedlisk o wysokiej bioróżnorodności.

Czy twórcy nowych zasad selekcji napisali, choć jedno zdanie na temat warunków bytowania zwierzyny? Mam dziwne przeświadczenie, że skoncentrowali się wyłącznie na przymuszeniu myśliwych do strzelania szpicaków!

Fot. Shutterstock

Reklama

ZAPRASZAMY DO ZAKUPÓW

Galeria zdjęć

Więcej artykułów