Fot Rafał Łapiński
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest
Share on tumblr
Share on email
Share on print

Sztuka wabienia rogaczy

Przed nami najbardziej emocjonujące polowanie i możliwość upolowania starych i najsprytniejszych kozłów.

Przełom lipca i sierpnia to czas sarnich godów. Każdego roku sprawdzam za pomocą wabika moment jej rozpoczęcia. W przekonaniu wielu myśliwych o początku rui decyduje pogoda. Takie twierdzenie jest tylko w części prawdziwe, od pogody bowiem, ale w miesiącach wczesnowiosennych, zależy termin wykotów.

Ten fakt będzie dla nas najistotniejszy, ruja bowiem, a właściwie gotowość kóz do ponownego zapłodnienia przypada dokładnie 67 dni po wykoceniu. Dzięki wiosennym obserwacjom saren i zwróceniu szczególnej uwagi na czas pojawienia się koźląt daje możliwość dokładnego określenia rozpoczęcia rui.

Z wieloletnich obserwacji można wnioskować, że właściwe polowanie z wabikiem można rozpocząć około 20-25 lipca, pamiętając jednak zawsze, że przyroda rządzi się swoimi prawami i uwielbia wyjątki. Zdarzyć się zatem może, że najstarsze i najmocniejsze kozy, które w sprzyjających warunkach pogodowych bardzo szybko się wykociły, przystąpią do rui końcem czerwca lub na początku lipca!

Trzy fazy

Niekiedy mamy do czynienia z tzw. małą rujką w miesiącach jesiennych, w której biorą udział młode kózki. Pomijając jednak te odstępstwa, z myśliwskiego punktu widzenia sarnie gody można podzielić na trzy fazy. Pierwsza z nich rozpoczyna się intensywnym oszczekiwaniem rewirów przez rogacze oraz gonitwami za kozami. To czas mniej więcej od 20 lipca do końca tego miesiąca.

Znajomość przebiegu rui i orientacja w poszczególnych fazach ma kapitalne znaczenie dla sposobu skutecznego wabienia.

Druga faza przypada na pierwszy tydzień sierpnia i charakteryzuje się jakby zmniejszoną ruchliwością rogaczy. Jest to czas intensywnego krycia. Każda z siut jest rujna przez ok. 3-4 dni i w tym czasie jest pilnowana przez rewirowego rogacza. Trzecia faza rozpoczyna się orientacyjnie ok. 8 sierpnia. To moment, gdy większość kóz jest już pokryta, rogacze natomiast intensywnie poszukują rujnych partnerek.

Reklama

Znajomość przebiegu rui i orientacja w poszczególnych fazach ma kapitalne znaczenie dla sposobu skutecznego wabienia. Inaczej bowiem wabi się w fazie pierwszej, inaczej w fazie trzeciej, a szczyt rui dla większości myśliwych polujących z wabikiem jest czasem samych porażek!

Mikot i szczekanie

Warto poświęcić czas na naukę podstaw wabienia. Najlepiej zacząć od imitowania pisku koźlęcia. Na ten dźwięk wykocone kozy będą przybiegać w okolice stanowiska myśliwego, co da możliwość oswojenia się z reakcjami saren oraz bardzo bliskimi spotkaniami.

Wyćwiczenie tego dźwięku pozwoli uniknąć powszechnych błędów, kiedy myśliwi polują z wabikiem na rogacze, a przybiegają do nich wyłącznie kozy. Jeśli będą to nasze pierwsze próby w zupełności wystarczy prosty i cichy wabik, najlepiej z możliwością regulacji wysokości tonu. Instrument tak nastawia się na możliwie najwyższy dźwięk i można próbować.

Podczas sarnich godów możemy spotkać niesamowite rogacze, których nikt wcześniej nie widział.

Oprócz samego wabika, wieczory można śmiało wykorzystać do nauki szczekania. Siedząc samotnie na ambonie nie musimy się nikogo wstydzić, wydając z siebie dziwne dźwięki. Łatwo też sprawdzimy skuteczność tych umiejętności. Kiedy na szczek myśliwego zaczną odpowiadać inne sarny, będzie to znak, że robimy to właściwie.

Proste instrumenty

Najprostszymi wabikami na rogacze, używanymi właściwie od wieków, są bukowy liść, źdźbło trawy czy pasek brzozowej kory zamknięty w przepołowionym patyczku. Te bardzo proste instrumenty są używane do dnia dzisiejszego przez muzyków ludowych, lecz niewielu myśliwych wie o ich istnieniu i potrafi na nich wabić.

Tylko doświadczeni myśliwi potrafią wybrać odpowiedni liść i wiedzą jak wydobyć na nim odpowiednie dźwięki. Sam liść powinien być w miarę miękki i młody – czyli nieco jaśniejszy od pozostałych oraz możliwie najmniej karbowany na brzegach.

Podobnie będzie z wyborem źdźbła trawy, które dodatkowo dobrze jest przerwać wzdłuż na pół i używać tylko wąskiego paska. Trawkę taką układamy pomiędzy kciukami obu dłoni, lekko napinamy i dmuchając pomiędzy kciuki uzyskujemy „mikot”. Trawkę można też ułożyć pomiędzy lekko podstruganymi połówkami patyczka, dzięki czemu zawsze będzie miała to samo naprężenie i brzmienie. Lepiej jeszcze w tym przypadku zastąpić ją cienkim paskiem brzozowej kory. Połówki patyczka związujemy gumkami, w środku mamy napiętą naturalna membranę i wabik gotowy.

Te naturalne wabiki są najprostsze do zrobienia i bardzo skuteczne. Ich wady jednak to minimalna skala wydobywanych dźwięków oraz fakt, że są nietrwałe, ale… Jeśli pojedziemy na polowanie i zapomnimy profesjonalnego wabika to może to być cenna umiejętność.

Popularna pompka

Najbardziej popularnym wabikiem jest pompka firmy Buttolo. To bardzo prosty i najchętniej kupowany wabik. Idealny dla początkujących wabiarzy lub tych myśliwych, którzy nie posiadają słuchu muzycznego. Mimo fabrycznie ustawionego dźwięku wyłącznie na jeden ton, można na nim wydobyć aż trzy odgłosy.

Z wieloletnich obserwacji można wnioskować, że właściwe polowanie z wabikiem można rozpocząć około 20-25 lipca, pamiętając jednak zawsze, że przyroda rządzi się swoimi prawami i uwielbia wyjątki.

Można nim skutecznie wabić rogacze, wystarczy tylko nauczyć się odpowiednio naciskać gumową pompkę. Krótkie, energiczne przyciśnięcia kciukiem pozwalają uzyskać odgłos „mikotu”. Najczęstszym błędem popełnianym przez myśliwych na tym instrumencie, jest długie przeciągłe piszczenie. W taki sposób, ale przy zdjętym kapturku uzyskamy pisk koźlęcia.

Często myśliwy w sposób niezamierzony wabią kozy, zamiast upragnionych rogaczy. Na pompce można uzyskać jeszcze jeden odgłos – przestrach kozy – wciskając energicznie gumę do samego końca. Używać go jednak należy tylko w szczególnych okolicznościach, o których napiszę w kolejnym tekście za tydzień.

Galeria zdjęć

Więcej artykułów