Warning: Undefined array key "options" in /home/platne/serwer87464/public_html/wildmen.pl/wp-content/plugins/elementor-pro/modules/theme-builder/widgets/site-logo.php on line 192
Kamienie milowe | WildMen

WildMen

Fot. Shutterstock

Kamienie milowe

Myśliwi oczekują gruntownych zmian w łowiectwie, które zapewnią możliwość wykonywania polowania.
Reklama

Prezentacja logo na 100-lecie Polskiego Związku Łowieckiego wywołała szeroką dyskusję wśród myśliwych. W krytycznych komentarzach nie widać optymizmu. Moim zdaniem ten śmieszny logotyp dobitnie udowodnił, że czas komisarzy należy jak najszybciej zakończyć i rozpocząć dyskusję na temat przyszłości łowiectwa.

Reklama

Obecna sytuacja wymaga wyznaczenia nowych priorytetów! Ich realizacja – moim zdaniem – będzie miała kluczowe znaczenie dla aktywnych myśliwych, dla których polowanie to życiowa pasja…

W 2018 roku politycy „zjednoczonej prawicy” znowelizowali prawo łowieckie. Wprowadzone zmiany – pod dyktando organizacji antymyśliwskich – osłabiły Polski Związek Łowiecki i wpłynęły bardzo negatywnie na postrzeganie łowiectwa, co było i jest głównym celem naszych przeciwników.

Reklama

Nominowanie partyjnych działaczy do kierowania związkiem doprowadziło do chaosu, który w efekcie może doprowadzić do zakazania polowania w naszym kraju! Coś, co wydawało się czystą herezją kilka lat temu, dzisiaj jest bardzo realnym zagrożeniem!

W parlamencie mamy coraz więcej „zielonych” polityków, którzy łowiectwo utożsamiają z „mordowaniem” bezbronnych sarenek. Jeśli nie będzie silnego związku – walczącego o nasze prawa – nasi przeciwnicy będą sukcesywnie wprowadzać kolejne ograniczenia.

Reklama

To nie są bajki! Organizacje antyłowieckie – które funkcjonują w każdym europejskim kraju – mają wyznaczone priorytety i wiedzą, jakie zmiany należy forsować, aby w efekcie zakazać polowania. Jeśli się nie ogarniemy, to nie tylko nie odzyskamy prawa zabierania dzieci na polowania, ale…

Przeciwnicy polowań doprowadzą do znaczącego ograniczenia listy gatunków łownych, wydłużenia okresów ochronnych, zakazania zbiorówek i polowania z psami. Mają coraz większe poparcie polityków i żądają zakazu polowań w okresie wakacji oraz dni wolne od pracy!

Reklama

Piąta kolumna

Nie dostrzegamy zmian, jakie zachodzą w Europie. W Wielkiej Brytanii, Holandii i Portugalii, Szwajcarii i kilku hiszpańskich wspólnotach autonomicznych już wprowadzono dni „wolne” od polowań. Włosi ustanowili „dni ciszy” – nie wolno polować we wtorki, piątki i niedziele. U naszych zachodnich sąsiadów – których tak często wychwalamy – myśliwi też przegrywają. Nadrenia Północna-Westfalia wprowadziła zakaz polowań zbiorowych w niedziele i święta.

Przeciwnicy zabijania zanim wprowadzą zakaz wędkowania i hodowli zwierząt – muszą zlikwidować łowiectwo!

Partyjni nominaci – zarządzający naszym związkiem – zmarnowali pięć lat. Za wszelką cenę chcą zyskać akceptację myśliwych, dlatego koncentrują się wyłącznie na auto promocji i nie stworzą żadnej strategii.

Bardzo słusznie prof. Dariusz Gwiazdowicz – w tekście opublikowanym w styczniowej „Braci Łowieckiej” – zauważa, że „Łowiectwo przechodzi kryzys wywołany czynnikami zarówno zewnętrznymi (niechęć społeczna do myśliwych), jak i wewnętrznymi (w gronie samych myśliwych).”

Nie brakuje w naszym środowisku myśliwych, którzy nie akceptują obecnego modelu łowiectwa. Widząc słabość PZŁ forsują „małe obwody”, które mogliby wydzierżawiać w formie przetargów. Wprost mówią, że należy zlikwidować PZŁ, co moim zdaniem – w kontekście nadchodzących zagrożeń – jest wspieraniem organizacji antyłowieckich!

Samorządność to podstawa

Głównym celem osób, które pisały projekt nowelizacji ustawy łowieckiej w 2018 roku było zlikwidowanie społecznego nadzoru nad etatowymi pracownikami. W ich zamyśle Polski Związek Łowiecki miał się stać kolejnym państwowym urzędem, co świadczy o ich całkowitym braku wyobraźni.

Wykreślili z ustawy Główną Komisję Rewizyjną oraz Okręgowe Rady Łowieckie, a kompetencje Naczelnej Rady Łowieckiej planowali ograniczyć w statucie. Dzisiaj nie mamy możliwości poprawienia naszej „konstytucji”. Musimy przekonać polityków, aby oddali nam samorządność!

To klucz do reformy Polskiego Związku Łowieckiego i najważniejszy „kamień milowy”. Organizacja łowiecka, wędkarska, kynologiczna nie może być zależna od polityków, ponieważ do rządu mogą wejść osoby nieakceptujące zabijania, czy „znęcania” się nad zwierzętami…

Jeśli odzyskamy samorządność to głównym wnioskiem z lekcji, jaką zafundowała nam „zjednoczona prawica” powinno być przyznanie okręgom osobowości prawnej. Myśliwi, aby bronić swoich interesów oraz wypracowanego majątku muszą samodzielnie wybierać łowczego oraz organy kontrolne, zarówno na poziomie centralnym jak i okręgowym!

Szkody łowieckie

Ustawę łowiecką poprawi obecna opozycja, albo „zjednoczona prawica”, dla której każdy głos będzie na wagę złota w tegorocznych wyborach. Jaki będzie jej kształt? Tego nikt nie jest wstanie przewidzieć…

Załóżmy, że po nowelizacji będzie funkcjonował doskonały związek, akceptowany przez ministra, większość myśliwych, rolników oraz władze samorządowe… To jednak wysokość wypłacanych szkód łowieckich doprowadzi do utraty bioróżnorodności i zniszczenia łowiectwa jakie znamy…

Moim zdaniem myśliwi nie będą w stanie udźwignąć coraz większego ciężaru i nie wytrzymają nacisków za strony leśników. Redukcja zwierzyny wywoła sprzeciw społeczny. Nie ma i nie będzie przyzwolenia do redukcji łosi i jeleni, a nawet dzików, dlatego drugim „kamieniem milowym” jest przekonanie polityków, że państwo musi partycypować w kosztach wypłacanych rolnikom odszkodowań łowieckich.

Szacowanie szkód łowieckich powinno pozostać obowiązkiem dzierżawcy obwodu łowieckiego, ale 80 procent odszkodowania musi być wypłacane przez skarb państwa. Dla budżetu naszego kraju wydatkowanie 100, 200, czy nawet 300 milionów nie jest żadnym problemem.

Zwierzyna jest własnością państwa i z tego tytułu rząd ponosi odpowiedzialność, której nie może przerzucać na myśliwych. Tym bardziej, że na 20 procentach powierzchni naszego kraju nie możemy polować!

W wielu europejskich krajach myśliwi ostrzegają, że system wypłaty odszkodowań – ze względu na obecne ceny płodów rolnych – całkowicie się wyczerpał

Zarządzanie przyrodą

Parki Narodowe, rezerwaty, ale głównie tereny wokół miast będą coraz większym problemem. Władze mają obowiązek rozwiązywania konfliktów, czyli aktywnego zarządzania zasobami przyrodniczymi.

Wegańskiej opowieści o samoregulującej przyrodzie należy przeciwstawić twarde dowody wynikające z badań, których inicjatorem powinno być państwo. Niestety osoby zasiadające w naszym parlamencie i rządzie nie mają tej świadomości. Przejmują populistyczne hasła aktywistów, których cele nie koniecznie są zbieżne z ochroną przyrody!

Samorządny i silny Polski Związek Łowiecki musi stworzyć szeroką koalicję, która będzie tłumaczyć politykom, że kluczem do skutecznej ochrony przyrody jest utrzymywanie istniejących i odtwarzanie utraconych naturalnych siedlisk. Osiągnięcie tego celu będzie możliwe dopiero po stworzeniu specjalnej służby zajmującej się ochroną przyrody.

Najlepiej na wzór amerykańskiej United States Fish and Wildlife Service. Ta agencja funkcjonuje w ramach Departamentu Spraw Wewnętrznych Stanów Zjednoczonych. Zajmuje się zarządzaniem dzikimi zwierzętami i naturalnymi siedliskami Misją tej agencji jest ochrona dzikich zwierząt oraz siedlisk dla ciągłej korzyści narodu amerykańskiego.

Nie tylko w Polsce, ale całej Europie nie mamy żadnej strategii ochrony przyrody. Unia Europejska tworzy śmieszne przepisy, które nie odwrócą niekorzystnych trendów…

Myśliwy nie jest ani hyclem strzelającym do dzików między blokami, ani parobkiem pilnującym upraw

W naszym kraju określeniem właściwej liczebności gatunków łownych – a tym samym wielu chronionych – zależy od nastawienia nadleśniczego, który odpowiada za produkcję desek, rolnika z izby rolniczej i wójta gminy. To jest system rozmywania odpowiedzialności. Państwo musi przejąć kontrolę i mieć narzędzia kontrolne, czyli policję środowiskową, która będzie ścigać wszelkiej maści kłusowników, ale również trucicieli rzek i powietrza.

Stworzenie prawdziwego systemu ochrony przyrody i zapewnienie jego finansowania to trzeci kamień milowy. Myśliwy nie jest ani hyclem strzelającym do dzików między blokami, ani parobkiem pilnującym upraw. W naszej działalności możemy wykonywać zadania zlecone przez państwo, ale tylko te, które się mieszczą w szeroko pojętej definicji polowania, a nie eksterminacji. Łapanie kłusowników, czy wszystkie inne zadania musi wykonać rządowa agencja, która będzie mieć odpowiednie umocowanie i narzędzia.

Przedstawiłem trzy – moim zdaniem – największe problemy, których rozwiązanie będzie kluczowe naszego środowiska. Mam nadzieję, że 100-lecie Polskiego Związku Łowieckiego będzie momentem zwrotnym i czasem rzeczowej dyskusji na temat przyszłości łowiectwa i roli myśliwych w systemie ochrony przyrody, który aktywnie przez 100 lat kształtowaliśmy.

Reklama

ZAPRASZAMY DO ZAKUPÓW

Galeria zdjęć

Więcej artykułów