Fot. Shutterstock
Shutterstock
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest
Share on tumblr
Share on email
Share on print

Układanie myśliwego

Mamy garstkę wyszkolonych psów z rodowodem i jeszcze mniej myśliwych, którzy umieją je prowadzić. Jedynym lekarstwem dla naszej kynologii jest… Edukacja!

Wielu myśliwych swoją przygodę z psem myśliwskim rozpoczyna od zakupu książki o układaniu psa i jest to prawidłowa kolejność. Część łowców podczas lektury uświadamia sobie, że nie ma czasu ani warunków, więc marzenia o polowaniu z własnym psem odkładają na emeryturę. Zawzięci mają nadzieję, że wychowując szczeniaka, będą się sukcesywnie doszkalać. Tymczasem czas szybko biegnie, pies rośnie i nim się obejrzą, mają w „rodzinie” pięknego kanapowca – niekiedy nawet z rodowodem!

Hodowcy psów i miłośnicy poszczególnych ras od wielu lat debatują nad problemem, ale jedyny pomysł, jaki przychodzi im do głowy, żeby odmienić sytuację, to odgórny nakaz posiadania rodowodowego psa. Moim zdaniem, takie rozwiązanie będzie kompletną klapą, ale rozumiem ich. To zwykła bezradność i niezrozumienie, że obecny kryzys nie wynika z braku psów, ale jest skutkiem zaniedbań w dziedzinie „układania” myśliwych.

Ozdoba pałacu

Moim ulubionym przykładem – w tym temacie – jest Bolek, którego przedstawiam podczas rozmów dla zilustrowania problemu.

Komercyjne polowania na bażanty nie zaliczam do ulubionych, ale w pewnym ośrodku magnesem jest wspaniały obiad, więc z wielką przyjemnością korzystam z zaproszenia. W mroźny, styczniowy poranek z terenówki wypada młody wyżeł, który wita się z wszystkimi myśliwymi. Właściciel nie interesuje się pupilem, więc pies goni po placu jak oszalały. Pomyślałem, że Bolek kupił sobie wyżła, który ma być ozdobą jego pałacu.

Kompletnie nic nie zdradzało, że z psem ktoś wcześniej pracował. Tym większe było moje zdziwienie, gdy w pierwszym miocie Atos sam z siebie usiadł koło lewej nogi swojego właściciela i obserwował przedpole. Strzał w przecince i kogut spada, ale Bolek nie wysyła po niego psa?! Atos nie wytrzymuje napięcia i sam podejmuje decyzję. Sprawnie aportuje ptaka i siada przed panem z bażantem w kufie, ale… Bolek jest zajęty strzelaniem i go nie odbiera. Atos porzuca zdobycz i przynosi kolejne aporty…

Reklama

Jak się okazało „łyżew” był z najlepszej hodowli i trafił do utytułowanego menera. W sumie kosztował „wywrotkę” pieniędzy, ale zabrakło czasu na wyszkolenie właściciela. Byłem pewien, że Bolek w ciągu kilku miesięcy skutecznie przerobi go na kanapowca. Pomyliłem się… pies zginął dwa miesiące później pod kołami ciężarówki.

Wielka przygoda

Młodym i starym myśliwym oraz przyszłym adeptom tej trudnej sztuki postaram się udzielić kilku rad, które być może pozwolą odkryć wspaniały – zarezerwowany tylko dla nielicznych – świat prawdziwych łowów. Początek jest łatwy, ale wymaga przeczytania przynajmniej dwóch książek, uznanych autorów. Ich lektura pozwoli zrozumieć psa i świadomie wybrać szczeniaka.

Kupując psa, każdy z nas widzi oczyma wyobraźni światowej sławy championa, którego wszyscy koledzy będą nam zazdrościć. I w tym miejscu możemy popełnić pierwszy błąd!

Wybierając szczeniaka – niezależnie od rasy – musimy odrobić pracę domową i wiedzieć co kupujemy! Czyli? Zobaczyć rodowód i osiągnięcia użytkowe i wystawowe przodków. Z mojego doświadczenia wynika, że najlepsze psy mają wybitnych dziadków, ale warto zobaczyć jak pracują rodzice. Polecam zrobić również wywiad o hodowcy, tym samym upewnić się, że inwestujemy w psa, który dobrze rokuje.

Szczeniak nawet z najlepszej hodowli sam się nie wyszkoli. Można go oddać do „szkoły”, ale jeśli zdecydujesz się na samodzielne układanie, to masz szansę nie tylko poznać psa i nawiązać z nim prawdziwą więź, ale również poznasz tajniki tej sztuki. Kiedy trenujesz pierwszego w życiu psa nie można się zamykać w swoim ogródku. Szukaj jak najwięcej pomocy u doświadczonych menerów, dołącz do klubu rasy, gdzie możesz oglądać inne psy i trenować razem z myśliwymi. Twój pies przyzwyczai się do towarzystwa, szkolenia i wykonywania poleceń w ekscytujących warunkach, będzie to miało doskonały wpływ na jego i Twoją edukację.

Szukając porady u profesjonalisty, pamiętaj, że psy są jak ludzie – niektórzy są otwarci i odważni, a inni powściągliwi i ostrożni, a pomiędzy nimi jest jeszcze wiele mieszanek. Znajdź swojego mentora, który wie, jak trenować różne psy i będzie umiał podpowiedzieć oraz rozwiązać Twoje problemy.

Kiedy szczeniak trafi pod nasz dach, nie rozpoczynajmy szkolenia zbyt wcześnie. Pierwsze tygodnie życia to jego dzieciństwo, które ukształtuje jego psychikę. Bardzo często jednak domownicy nie mogą wytrzymać i rozpoczynają edukację od uczenia „zabawnych rzeczy”. Zanim stworzone zostaną fundamenty. Trudno to będzie Wam zrozumieć, ale profesjonalne szkolenie do konkursowego poziomu trwa nawet trzy lata, ale wystarczy zaledwie kilka tygodni psucia, aby ten proces utrudnić, a nawet zrujnować.

Fałszywe źródła wiedzy

Obserwując myśliwych posiadających psy, widzę, że nie umieją właściwie wykorzystać podstawowego narzędzia, jakim jest gwizdek – o ile w ogóle go mają. Jeśli kupili, to głównie używają go do przywołania psa i nie doceniają jego magicznej mocy, która zawsze powinna zatrzymać naszego pupila.

Wiedza zawarta w każdym podręczniku wynika z doświadczenia wielu menerów. Być może na początku waszej drogi pewne etapy mogą wydawać się dziwne i zbędne, ale wszystko ma swój głęboki sens. Polecenia głosowe, gesty i sygnały dźwiękowe są etapami, które pozwolą nam nauczyć psa np. warowania, gdy bażant zerwie się do lotu. Współpraca między myśliwym i jego psem polega na pełnej karności, czyli wykonywaniu poleceń, które mają stać się instynktowne.

Każdy z Was znajdzie tysiące bezpłatnych porad w Internecie, ale to nie znaczy, że będą właściwe i nie macie żadnej pewności, że źródło będzie wiarygodne. Aby uzyskać pomoc w wyszkoleniu psa, należy poszukać kogoś, kto sprawdził się i układa dobre psy. Szkolenie naszych pomocników przypomina budowanie domu – jeśli fundamenty nie zostaną prawidłowo ułożone, w przyszłości muszą się pojawić problemy.

W teorii nikt normalny nie wsiądzie do samochodu i nie wyjedzie nim na ulicę, jeśli nie sprawdzi trzech podstawowych funkcji – start, stop, sterowanie. Te same kryteria powinieneś zastosować do twojego psa. Tymczasem większość niedoświadczonych przewodników spieszy się i jak najszybciej chce pracować w terenie podczas polowania, co zawsze kończy się źle. Fizycznie niemożliwe jest, aby człowiek normalnie pracujący doprowadził psa do minimalnego standardu zanim ten nie skończy dwóch lat.

Dlatego na początku szkolenia wprowadzaj proste komendy i ruszaj dalej tylko wtedy, gdy pies w pełni chwyta kolejne etapy edukacji. W ten sposób unikniesz mieszania mu w głowie i twojej coraz większej frustracji. Trenuj psa tylko przez pewien czas – w którym widzisz – że jest on skupiony. Jeśli zauważysz oznaki znudzenia zawsze powinieneś przerwać trening!

Przy kształceniu przyszłych menerów każdemu daję tą samą radę – zachowuj poczucie humoru! Musisz pamiętać, że trenujesz psa, a nie programujesz komputer. Zawsze najważniejsza jest pozytywna więź z psem. Niedoświadczeni przewodnicy zwykle nie relaksują się podczas treningu. Bywają zestresowani i zmartwieni brakiem postępów, a to ma być wielka przygoda. Pamiętaj każdy pies jest inny i to Ty musisz odpowiednio ułożyć szkolenie, poświęcając więcej czasu na jego słabości niż jego mocne strony.

Układanie psa nie ma nic wspólnego z programowaniem komputera. Zawsze najważniejsza jest pozytywna więź z psem. Tymczasem przewodnicy są zestresowani i sfrustrowani brakiem postępów, a to ma być Twoja wielka przygoda.
fot. Shutterstock

Galeria zdjęć

Więcej artykułów