WildMen

amoxicillina per l'infezione del seno durante l'allattamento €108.91

PRZYPINKI DLA LUDZI NATURY

Fundusze pozyskane ze sprzedaży wspierają nasze projekty związane z ochroną przyrody i ratowaniem zagrożonych gatunków!

Fot Shutterstock

Wilk gatunkiem łownym

Parlament Dolnej Saksonii znowelizował ustawę łowiecką i wpisał wilka oraz szakala złocistego na listę gatunków łownych.

W całej Europie trwa dyskusja na temat zarządzania populacją wilka. Nasi zachodni sąsiedzi przyspieszają. Związek myśliwych wnioskuje o wyznaczenie górnego limitu i ustalenie stref wolnych od tych drapieżników. Szacuje się, że populacja wilka w Niemczech przekroczyła 2000 osobników, co wywołuje coraz większe konflikty.

Jak donoszą wszystkie łowieckie media w Niemczech – parlament Dolnej Saksonii właśnie przesunął wilka i szakala złocistego do gatunków łownych z całorocznym okresem ochronnym. Zmiana ta ułatwi usuwanie problematycznych wilków. W ten prosty sposób nie zmieniając statusu ochrony wyeliminowano biurokratyczne problemy, które uniemożliwiały szybkie działanie.

Silny związek

Wielu naszych myśliwych komentując różne wydarzenia wprost stwierdza, że nie potrzebujemy ogólnopolskiej organizacji. Piszą o „normalnym łowiectwie”, w którym nie ma obowiązkowej przynależności do związku…

Zapominają wspomnieć, że w każdym kraju model organizacji jest dostosowany do struktur państwa. Niemcy to federacja landów, które mają parlamenty i własne rządy, więc myśliwi mają swój związek w Bawarii, Saksonii, Brandenburgii czy Nadrenii. Nad prawem landów jest rząd i parlament federalny i tym samym większość związków łowieckich jest zrzeszonych w Deutsche Jagdverband (DJV).

Niemiecki Związek Łowiecki między innymi odpowiada za działania związane z wizerunkiem łowiectwa, ochroną przyrody, ale przede wszystkim lobbuje na rzecz zmian w prawie federalnym, czyli tym czym powinien zajmować się Polski Związek Łowiecki.

Pod tym względem ostatnie cztery lata to całkowity marazm, który nie doprowadził do zatrzymania, ale cofnięcia nas o kilka dziesięcioleci do tyłu. Staliśmy się chłopami pańszczyźnianymi – społecznymi pachołkami wykonującymi polecenia polityków.

Odstrzał szopa

Spoglądając na inne „modele łowiectwa” i publikując różne informacje na portalu WildMen staram się uzmysłowić myśliwym, że nie mając silnej ogólnopolskiej organizacji nie będziemy polować. Organizacje prozwierzęce i antyłowieckie odcinając po kawałku nasze prawa sparaliżują wykonywanie polowania!

Ustawy i rozporządzenia nieustannie się zmieniają. Poszczególne kraje między innymi implementują unijne ustawodawstwo. Pewnie wszyscy już słyszeli o Inwazyjnych Gatunkach Obcych (IGO). W naszym kraju pomimo zdjęcia okresu ochronnego na szopy i jenoty nie będziemy mogli ich eliminować, ponieważ nie możemy tego robić podczas nocnych łowów.

We wspomnianej na początku Dolnej Saksonii przy nowelizacji dokładającej wilka i szakala do listy gatunków łownych wprowadzono zmianę pozwalającą strzelać do szopów przy użyciu termo i noktowizji w nocy. Chyba nikt nie ma wątpliwości, że o taką zmianę wnioskował Landesjägerschaft Niedersachsen…

Tak oto skomentował tą zmianę Helmut Dammann-Tamke, prezes Związku Łowieckiego Dolnej Saksonii: „Wraz z uchwaloną poprawką otrzymaliśmy wybiegające w przyszłość, nowoczesne prawo łowieckie, które będzie nadal spełniać wszystkie wymagania dotyczące zrównoważonego polowania”.

Walka trwa

W naszych szeregach nie ma jedności. Tak jak to powiedział w wywiadzie dyrektor generalny CIC Tamásem Marghescu: „Zawsze byliśmy i nadal jesteśmy wielkimi indywidualistami. Lubimy razem polować, ale jeśli postawimy pięciu myśliwych to będziemy mieć dziesięć poglądów. Niesamowicie ciężko jest nas zjednoczyć.”

Toczymy dyskusje i spieramy się, w którą stronę powinny iść zmiany. Część myśliwych twierdzi, że nasze łowiska powinny być mniejsze i podają przykład Niemiec, gdzie obwody mogą mieć 75 hektarów. Takie zmiany jednak pociągają za sobą konsekwencje, które trudno przewidzieć.

Właśnie w Brandenburgii minister zawnioskował, aby obwód łowiecki mógł mieć 10 hektarów! Czy niemieccy myśliwi popierają takie zmiany? Mówią stanowcze NIE!

Brandenburski Związek Łowiecki zorganizował w Poczdamie sympozjum, gdzie omówiono projekt nowej ustawy łowieckiej ministra Vogla. Przez wszystkich uczestników został ostro skrytykowany. W efekcie ministerstwo wycofało projekt, a sam minister stwierdził, że definitywne usuwa z projektu minimalną powierzchnię 10 hektarów.

Puszka Pandory

Jesteśmy wyjątkowymi specjalistami od gadania, które w żaden sposób nie przenosi się na działania. Obecna Naczelna Rada Łowiecka – nasz parlament – pracuje w wyjątkowym czasie i ma ograniczone możliwości, ale mamy prawo oczekiwać od naszych reprezentantów wypracowania konstruktywnych propozycji.

Jutro kolejne posiedzenie NRŁ, na którym prawdopodobnie rada nie będzie debatować o problemach myśliwych i łowiectwa, ale toczyć spór, którego większość członków Polskiego Związku Łowieckiego nie rozumie. Tematem obrad będzie wybiórcze uchylanie uchwał Okręgowych Zjazdów Delegatów jakie odbyły się w 2018 roku!

Moim zdaniem te decyzje mogą być otwarciem przysłowiowej puszki Pandory, które całkowicie sparaliżują nasz związek. Jeśli nasz parlament nie umiał – lub nie chciał – przez cztery lata zweryfikować wyborów delegatów na krajowy zjazd i członków NRŁ i na rok przed końcem swojej kadencji ma ochotę toczenia personalnych wojenek, to może rada powinna zwołać Krajowy Zjazd Delegatów i podać się do dymisji…

ZAPRASZAMY DO ZAKUPÓW

Galeria zdjęć

Więcej artykułów