PRZYPINKI DLA LUDZI NATURY

Fundusze pozyskane ze sprzedaży wspierają nasze projekty związane z ochroną przyrody i ratowaniem zagrożonych gatunków!

Fot Adam Nieścioruk
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest
Share on tumblr
Share on email
Share on print

WildMen pozwany

Zarząd Główny PZŁ twierdzi, że tekst „Rok bez chłodni – zmarnowana dotacja” naruszył jego dobra osobiste. Żąda przeprosin i 20 tysięcy zadośćuczynienia.

W zeszłym roku opublikowałem tekst „Rok bez chłonni – zmarnowana dotacja”, w którym odkryłem kulisy – moim zdaniem – zmarnowanej dotacji jaką otrzymał Zarząd Główny PZŁ od Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska.

Pozew w imieniu Zarządu Głównego PZŁ jak zwykle złożyła kancelaria Aventum, której związki z Solidarną Polską szeroko opisywał Onet. W moim felietonie prawdopodobnie poruszył „naszego” łowczego tytuł, gdzie użyłem słowa „zmarnowana”. Niestety zarówno rok temu jak i obecnie nie umiem znaleźć innego terminu, który lepiej opisywałby stan faktyczny.

Zmarnowana dotacja

Od 2014 roku walczymy z wirusem afrykańskiego pomoru świń. Koła łowieckie na początku dostawały chłodnie od powiatowych lekarzy weterynarii. Niestety pod koniec 2017 roku okazało się, że taka forma pomocy nie jest właściwa. Resort środowiska postanowił, że wygospodaruje środki na ten cel z NFOŚiGW.

W imieniu Polskiego Związku Łowieckiego dr Lech Bloch podpisał pierwszą umowę, dzięki której związek miał otrzymać dotację pięciu milionów. Jego następca Piotr Jenoch po cenie 24 600 złotych kupił 203 „wypasionych” chłodni. Oprócz oświetlenia, przedsionka, umywalki miały również wciągarkę i wagę!

Po zrealizowaniu tego działania Polski Związek Łowiecki otrzymał kolejną dotację. Tym razem kwota była imponująca – 20 milionów złotych! Niestety Paweł Lisiak nie umiał jej zrealizować w terminie i musiał się zwrócić do NFOŚiGW o przedłużenie umowy.

Brak chłodni

W tym czasie koła łowieckie musiały z własnych środków kupować chłodnie, aby realizować odstrzał sanitarny. W opinii wielu myśliwych opieszałość „naszego” łowczego było działaniem na szkodę PZŁ i uniemożliwiło starania o kolejną dotację.

W mediach zarówno politycy jak i przedstawiciele rolników mocno krytykowali Polski Związek Łowiecki za zbyt mały odstrzał dzików. Szczególnie w miejscach gdzie wystąpiły nowe ogniska choroby. Nikogo nie interesowały nasze problemy.

Wiele kół łowieckich nie było przygotowanych, aby zakupić chłodnie. Liczba mnoga nie pada w tym miejscu przypadkowo, ponieważ obwody łowieckie bardzo często leżą na terenie dwóch powiatów i nawet dwie komory nie wystarczają, aby sprawnie realizować odstrzał.

Koła łowieckie dzierżawią ponad pięć tysięcy obwodów, więc zapotrzebowanie jest olbrzymie. Tymczasem Zarząd Główny za 20 milionów postanowił kupić: 200 zwykłych chłodni, 200 mobilnych, 17 samochodów terenowych, sześć traktorów (czyli kładów) oraz jedną lawetę.

Nikt nie umie logicznie wytłumaczyć do czego są mobilne chłodnie. Być może tylko, aby uzasadnić zakup 17 samochodów terenowych oraz sześciu kładów. Czy przyczynią się do skutecznego zwalczania afrykańskiego pomoru w naszym kraju?

Pewnie całkowicie przypadkowo ZG PZŁ posiada 17 OHZ-tów. Czy tam zostały skierowane terenówki zakupione z dotacji? Kłady trafiły, o czym „nasz” łowczy poinformował w swoim komunikacie.

Bezpodstawne zarzuty

Pan mecenas Jakub Pokoj działający w imieniu Zarządu Głównego PZŁ postawił mi pięć zarzutów. Pierwszy omówiłem dogłębnie. Nad kolejnymi nie będę się rozwodził, bo są śmieszne.

Prawnik „naszego” łowczego moim zdaniem nie przeczytał felietonu. Całkowicie bezpodstawnie próbuje dowieść, że w moim tekście padły twierdzenia, których tam nie ma. NIE NAPISAŁEM, że Zarząd Główny PZŁ „otrzymał dofinansowanie na zakup 1000 chłodni”, że ZG PZŁ „jest zobowiązany do zwrotu 20 000 000,00 zł. dotacji”, że „Minister Rolnictwa powołuje Łowczego Krajowego”.

Nie wiem czemu ma służyć ten pozew. Być może wyprowadzeniu kolejnych środków z naszych składek…

Obiecuję myśliwym, że tym razem środki wydatkowane na pozew nie pójdą na marne. Postanowiłem powołać na świadków trzech ministrów: Jana Krzysztofa Ardanowskiego, Grzegorza Pudę, Henryka Kowalczyka, oraz Sławomira Izdebskiego i Michała Kołodziejczyka jako przedstawicieli rolników, aby przedstawili fakty i osiągnięcia w zwalczaniu afrykańskiego pomoru przez Zarząd Główny PZŁ.

Dodatkowo wezwałem prezydium Naczelnej Rady Łowieckiej i wszystkich członków Zarządu Głównego, którzy zasiadali w tym organie w latach 2018 – 2021. Mam wielką nadzieję, że sąd zgodzi się na zarejestrowanie i upublicznienie procesu, co pozwoli myśliwym poznać wiele szczegółów na temat nieudolności i zaniedbań Zarządu Głównego mianowanego przez „zjednoczoną prawicę” oraz wydatkowania 20 milionowej dotacji.

Koniecznie przeczytajcie!

Rok bez chłodni – zmarnowana dotacja

ZAPRASZAMY DO ZAKUPÓW

Galeria zdjęć

Więcej artykułów