PRZYPINKI DLA LUDZI NATURY

Fundusze pozyskane ze sprzedaży wspierają nasze projekty związane z ochroną przyrody i ratowaniem zagrożonych gatunków!

Fot shutterstock
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest
Share on tumblr
Share on email
Share on print

Świnie już nie budzą emocji?

Na mapie występowania ASF pojawiła się informacja o nowym ognisku w lubuskim. Prawie 24 tysiące świń zostanie uśpionych i zutylizowanych.

Główny Inspektorat Weterynarii dopiero wczoraj wydał krótki oficjalny komunikat, ale z informacji prasowych wiadomo, że od dwóch tygodni na fermie, gdzie produkowano prosiaki zaczęły zdychać maciory. Chlewnia znajduje się w małej miejscowości Niedoradz koło Nowej Soli.

Pojawienie się ASF-u w hodowlanym stadzie oznacza wybicie i utylizację wszystkich zwierząt. Pierwszy przypadek wystąpienia wirusa afrykańskiego pomoru świń w tym województwie został wykryty 14 listopada 2019 r. Walka z wirusem nie jest łatwa – tutaj opisywaliśmy szczegóły – ale obecnie myśliwi intensywnie redukują dziki i patrolują łowiska, aby usunąć wszystkie upadki.

Współpraca kół łowieckich z hodowlą, gdzie wdarł się wirus przebiegała wzorowo. Właściciele chlewni zakupili dla myśliwych specjalne skafandry, środki dezynfekcyjne oraz kamery termowizyjne. Myśliwi patrolowali teren wokół hodowli i reagowali na każde zgłoszenie pracowników, którzy wypatrywali dzików wokół ogrodzenia.

Opisywane ognisko jest największe. Dotychczas atakowane były głównie przydomowe chlewiki, gdzie nie stosowano bioasekuracji i małe gospodarstwa. Z dwoma wyjątkami: dużej chlewni w Kętrzynie, gdzie powiatowy lekarz musiał wydać decyzję o utylizacji 9 tysięcy świń oraz na Podlasiu w gminie Orla, gdzie uśpiono 8 tysięcy tuczników.

Okres wylęgania się choroby trwa od 5 do 9 dni, a charakterystycznym objawem jest gorączka, kaszel, pienisty wypływ z nosa, biegunka z domieszką krwi, niedowład zadu i drgawki. Choroba kończy się śmiercią i cały czas nie mamy szczepionki. Jak widać na załączonym obrazku nawet pełna bioasekuracja zarówno myśliwych jak i pracowników chlewni nie daje 100 procentowej pewności ochrony!

Jeden z odyńców jaki został znaleziony przez myśliwych w pobliżu chlewni, do której wdarł się wirus ASF-u.

Pierwszy przypadek ASF w Polsce wykryto w lutym 2014 r. chory dzik prawdopodobnie przywędrował do naszego kraju z Białorusi. Każdy nowy przypadek i ognisko było powodem skomasowanych ataków na myśliwych. Minister rolnictwa pokrzykiwał w mediach i groził rozwiązaniem PZŁ.

Często informacja o biednych świniach i dzikach chodziła na „paskach” wszystkich stacji informacyjnych. Jak widać teraz kiedy media zajmują się innym wirusem, nikt nie żałuje sześciu tysięcy macior i kilkunastu tysięcy prosiaków.

JEŚLI ZAMIESZCZANE TREŚCI NA PORTALU WildMen SĄ DLA CIEBIE INTERESUJĄCE, WESPRZYJ NAS I

KUP KALENDARZ NA 2021 ROK!

Galeria zdjęć

Więcej artykułów