PRZYPINKI DLA LUDZI NATURY

Fundusze pozyskane ze sprzedaży wspierają nasze projekty związane z ochroną przyrody i ratowaniem zagrożonych gatunków!

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest
Share on tumblr
Share on email
Share on print

Rok ciężkiej pracy

Paweł Lisiak rok temu został powołany przez ministra środowiska na stanowisko przewodniczącego Zarządu Głównego PZŁ. Podsumujmy jego dokonania!

Wybór Pawła Lisiaka na to zaszczytne stanowisko było dla wszystkich myśliwych wielkim zaskoczeniem. Nowy łowczy był członkiem Naczelnej Rady Łowieckiej i przewodniczącym komisji kynologicznej.

W naszym środowisku dał się poznać jako wielki propagator norowania i hodowca psów myśliwskich. Miał być łowczym krajowym, który doskonale rozumie, że jedyną słuszną drogą wyjścia z kryzysu jest współpraca z Naczelną Radą Łowiecką.

Łamanie statutu

Niestety nasze nadzieje prysły jak bańka mydlana. Nie wiem z jakiego powodu kolejni lokatorzy wielkiego gabinetu łowczego nie umieją zrozumieć, że kierowanie Polskim Związkiem Łowieckim to praca zespołowa! Szczególnie teraz kiedy odebrano nam samorządność nie można samodzielnie podejmować decyzji łamiąc przy okazji Statut PZŁ.

Pierwsze wpadki można było złożyć na brak doświadczenia, ale kolejne potknięcia kompromitowały nowego łowczego w oczach myśliwych i związkowych działaczy. Paweł Lisiak bez wątpienia nie umiał stworzyć profesjonalnego zespołu, który powinien rozwiązywać problemy. Jego ekipa niestety tworzyła kolejne!

Prezydium Naczelnej Rady Łowieckiej właśnie dzisiaj wystosowało do Pawła Lisiaka pismo, które w pewnym sensie jest podsumowaniem jego rocznej działalności. W imieniu rady prezes Malec prosi łowczego krajowego o pisemne wyjaśnienie najważniejszych nieprawidłowości jakie powstały w ostatnim czasie.

Brak uchwał

Najpoważniejszym zarzutem – zdaniem prezydium – jest brak uchwał Zarządu Głównego PZŁ od lutego do września 2020 roku, co nie pozwala przeprowadzić kontroli. Trudno w to uwierzyć, ale ponoć zabrał je zwolniony prawnik.

Temat „uchwał” to kluczowy problem Pawła Lisiaka, ponieważ rada ma bardzo dużo sygnałów, że w 2020 roku Zarząd Główny ściągał z okręgów kilkakrotnie środki na różne cele i prawdopodobnie była to jednoosobowa decyzja łowczego!

To bardzo poważne złamanie Statutu PZŁ, ale również uchwały NRŁ, która corocznie dzieli składkę i jasno wyznacza budżet Zarządu Głównego. Wyciąganie kasy z okręgów na mszę, czy obsługę prawną może być powodem postawienia łowczego przed obliczem sądu i to nie tylko łowieckiego.

Straty i koszty

Naczelna Rada Łowiecka w zeszłym roku po raz pierwszy w historii nie zatwierdziła sprawozdania ZG PZŁ za 2019 rok i odrzuciła również preliminarz na 2021 rok. Przypominam, że nikt nie chce wyjaśnić myśliwym jakie działania spowodowały stratę w 2018 roku na poziomie 8 milionów, a rok później 7 milionów.

Paweł Lisiak dokładnie jak jego poprzednik Albert Kołodziejski chwali się wielkimi oszczędnościami, a działalność obecnego zarządu za 2020 rok ma wygenerować stratę na poziomie 5 milionów!

Naczelna Rada Łowiecka – demokratycznie wybrana przez myśliwych – dała jasny sygnał, że nie będzie akceptować marnotrawienia naszych pieniędzy przez etatowych pracowników, którzy nie mają akceptacji środowiska myśliwych.

Paweł Lisiak planował wydać w tym roku 7 milionów na wynagrodzenia pracowników Zarządu Głównego. Jednym z powodów znaczącego wzrostu tej pozycji jest zatrudnianie pracowników, których wynagrodzenia ponoć znacząco odbiegają od ram jakie uchwala NRŁ w regulaminie wynagradzania. To kolejne poważne oskarżenie, które może być odczytane jako działanie na szkodę związku.

Milczące władze

Polski Związek Łowiecki i myśliwi – moim zdaniem – potrzebują profesjonalnego zespołu dobrze opłacanych fachowców w swojej centrali. Nie jest żadną tajemnicą, że w dawnych czasach to ZG PZŁ przygotowywał dla parlamentarzystów i kolejnych ministrów tak zwany wkład merytoryczny.

Stale monitorowano prace w nad ustawami oraz rozporządzeniami, a łowczy krajowy i jego pracownicy przekonywali polityków do zmian, które były pozytywne dla myśliwych. Z pisma prezesa Malca dowiadujemy się, że obecny łowczy nie informuje NRŁ o procesach legislacyjnych, co do których Polski Związek Łowiecki był proszony o zajęcie stanowiska. Z nieoficjalnych informacji wynika, że doskonale opłacani pracownicy nie mają czasu takich opinii przygotować!

Wszystko można zrzucić na pandemię, ale od trzech lat działania najważniejszych organów w naszym związku stały się tajne. Pismo, które otrzymałem nieoficjalnie powinno zostać upublicznione na stronie Polskiego Związku Łowieckiego, jak również odpowiedź łowczego, który ma jej udzielić do 15 lutego bieżącego roku.

JEŚLI ZAMIESZCZANE TREŚCI NA PORTALU WildMen SĄ DLA CIEBIE INTERESUJĄCE, WESPRZYJ NAS I

KUP KALENDARZ NA 2021 ROK!

Galeria zdjęć

Więcej artykułów