Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest
Share on tumblr
Share on email
Share on print

Policjant w objęciach misia

Obecność dużych drapieżników zawsze rozpala konflikt. Szkody w inwentarzu można zrekompensować, ale ataki na ludzi wywołują panikę i nacisk lokalnych społeczności, aby zlikwidować zagrożenie.

W sobotni wieczór funkcjonariusz z przyjaciółką spacerował nad brzegiem jeziora Andalo, które znajduje się niedaleko sławnego jeziora Garda we włoskich Alpach. W pewnym momencie usłyszeli hałas od strony wody. Zaczęły się łamać gałęzie i dwadzieścia pięć metrów od nich pojawił się niedźwiedź. Stali nieruchomo, ale miś ich zauważył.

-Zbliżył się do mnie na 30 centymetrów powąchał mnie, dmuchnął i ugryzł mnie w lewe kolano. Kiedy odruchowo się cofnąłem – skoczył na mnie. Walczyłem, starałem się unikać ugryzień, ale kiedy ugryzł mnie w szyję, pomyślałem, że to będzie ostatnia chwila w moim życiu – opowiadał po zdarzeniu Diego Balasso.


Został przewieziony na oddział chirurgii plastycznej do szpitala w miejscowości Trydent, gdzie spędził kilka dni.

-Kiedy upadłem na ziemię przyjąłem pozycję ochronną. To były chwile grozy – konkluduje – ale będąc policjantem znam na pamięć wszystkie procedury, jakich należy w takich sytuacjach przestrzegać. Niewątpliwie w pierwszej fazie ataku niedźwiedziowi przeszkadzała puchowa kurtka. Zamortyzowała uderzenia, jednak szybko ją rozerwał i zdołał zatopić zęby i pazury w mojej skórze.

Według biura prasowego prowincji Trentino niedźwiedź M57 w przeszłości wielokrotnie udowadniał, że nie boi się ludzi. Podążał za turystami i szukał pożywienia w okolicznych miejscowościach. Przy wsparciu lekarzy weterynarii, straży pożarnej i policji misia uśpiono i przewieziono do zagrody, z której uciekł.

Reklama

-W momencie kiedy złapał mnie za kark nie miałem wątpliwości jakie są jego zamiary. Wiedziałem, że walczę o życie. Za każdym razem, gdy mnie uderzał, czułem, jak moja skóra płonie. W pewnym momencie złapał mnie za nogę i próbował pociągnąć w stronę jeziora. Na szczęście udało mi się wyzwolić. Chciałem uciec, ale znowu mnie dopadł i powalił.

W tym momencie przybiegła grupa turystów z kempingu, których zaalarmowała dziewczyna policjanta. Okrzykami udało się im odpędzić agresywnego niedźwiedzia.

-To było siedem, maksymalnie dziesięć minut walki. Bestia cały czas atakowała. Miałem dużo szczęścia. Młody niedźwiedź prawdopodobnie nie wiedział jak unieszkodliwić tak dużą ofiarę. Pozostaną jedynie blizny. Trudno w to uwierzyć, ale nie doznałem żadnych trwałych uszkodzeń.

Wszystkie włoskie gazety przeprowadzają teraz z ocalałym policjantem wywiady. Na zakończenie pada kluczowe pytanie. Czy uważa, że powinno się wyeliminować zagrożenie – zabijając niedźwiedzia?

-Nie jestem entuzjastą polowań, ale wolę spokojne życie. Takie zwierzęta nie mogą żyć w pobliżu ludzi. Nie jestem w stanie odpowiedzieć na temat zabicia tego konkretnego osobnika, ale bezsprzecznie stanowi zagrożenie dla człowieka.

Bardziej bezpośrednia jest jego przyjaciółka Aleksandra Punga, która spacerowała tego wieczoru z młodym policjantem.

-Moim zdaniem takie niebezpieczne niedźwiedzie powinno się eliminować – wyjaśnia dziewczyna – w miejscu, w którym przebywa przez cały rok tylu turystów, nie ma miejsca dla niedźwiedzi.

W pobliżu miejscowości Andalo w ostatnich dniach zauważono drugiego niedźwiedzia. Jego zachowanie jest podobne do M57. Burmistrz Andalo natychmiast poinformował o tym gubernatora prowincji Trento, który chcąc uniknąć kolejnego ataku – wydał już stosowną decyzję.

Galeria zdjęć

Więcej artykułów