Fot memmingen.de
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest
Share on tumblr
Share on email
Share on print

Król wędkarzy

Niemiecka organizacja miłośników zwierząt wszelakich „PETA” protestuje przeciwko łapaniu pstrągów, a… Sąd wydaje wyrok.

Zdaniem aktywistów PETA święto wędkarskie w bawarskim mieście Memmingen to okrutna i brutalna tradycja. Większość Niemców chyba nie podziela ich zdania i każdego roku festiwal przyciąga do miasta 40 tysięcy turystów. Celem miejscowych wędkarzy jest kultywowanie pięknych tradycji i złowienie najcięższego pstrąga, co daje zaszczytny tytuł „Króla Wędkarzy”.

Obrońcy pstrągów wielowiekową tradycję uważają oczywiście za barbarzyństwo i porównują do okrutnej ich zdaniem hiszpańskiej korridy. Z tego powodu urządzają antywędkarskie happeningi i przeszkadzają w uroczystościach. Wzywają też wszystkich wegan do wywierania presji na burmistrza, aby zakazał łowienia pstrągów podczas festynu.

Tymczasem wędkowanie w strumieniu jest główną atrakcją corocznego „Dnia Wędkarza”. Celem jest złowienie przynajmniej jednego pstrąga potokowego i tęczowego. Wszyscy doskonale się bawią. Zarówno wędkarze jak i widzowie wiwatują, gdy pstrąg ląduje w podbieraku.

Festyn odwiedza 40 tysięcy turystów, a łapanie pstrągów w podbieraki jest jego największą atrakcją.

Dotychczas zgodnie z wielowiekową tradycją wędkarze musieli spełniać określone wymogi. Musieli się urodzić w Memmingen lub mieszkać tam przynajmniej 5 lat, być członkiem miejscowego klubu i… Być facetem.

Weganie nie wykorzystali „feministycznego” argumentu i już go nie użyją, ponieważ Christiane Renz postanowiła walczyć o swoje prawa. Sąd rejonowy w Memmingen zdecydował, że w przyszłym roku kobiety będą mogły łowić pstrągi.

Reklama

Uzasadnienie sądu było bardzo ciekawe. Stowarzyszenie „Dnia Wędkarza” jest organizacją non-profit, więc ma ulgi podatkowe. Mężczyźni i kobiety płacą jednakowo podatki, więc kobiety powinny mieć takie same prawa w klubie, a Christiana jest jego członkiem od ponad 30 lat!

Dwukrotnie prosiła na zebraniu delegatów, aby kobiety mogły łapać w miejskim strumieniu i za każdym razem klub odmawiał zasłaniając się tradycją. Władze klubu jeszcze przed werdyktem ogłosiły, że odwołają się, jeśli Renz wygra proces.

W moim mniemaniu to duży błąd. Naszych tradycji musimy bronić, ponieważ budują naszą tożsamość i są częścią kultury, ale musimy się nauczyć rozróżniać ewolucję od rewolucji, którą za wszelką cenę chcą wywołać wegańskie organizacje.

Galeria zdjęć

Więcej artykułów