WildMen

quanti mg di amoxicillina per la clamidia €132.30

PRZYPINKI DLA LUDZI NATURY

Fundusze pozyskane ze sprzedaży wspierają nasze projekty związane z ochroną przyrody i ratowaniem zagrożonych gatunków!

Hymn rozpaczy

Na stronie ZG PZŁ ukazał się tekst, który w pewnym sensie jest pożegnaniem „naszego” łowczego. Niestety, zabrakło w nim posypania głowy popiołem.

Zarząd Główny kolejny raz atakuje „blogerów” i Naczelną Radę Łowiecką. Celem najnowszego pisma ma być obrona Pawła Lisiaka przed dyscyplinarnym zwolnieniem.

Członkowie Zarządu Głównego twierdzą, że zawsze byli otwarci na krytykę, ale nie odpowiadali na niemerytoryczne zarzuty. No ubawili mnie tym stwierdzeniem do łez!

Nie wiem, kto pisał ten tekst, ale jest osobą słabo orientującą się w obecnej rzeczywistości. ZG PZŁ rozbuchał wydatki i kasa świeci pustkami, dlatego Paweł Lisiak idzie na skróty i ściąga środki z zarządów okręgowych nie widząc w tym nic złego…

Nielegalne transfery

Takie działanie bez zgody Naczelnej Rady Łowieckiej jest złamaniem prawa i skutkuje paraliżowaniem działalności okręgów. W sumie przez dwa lata, poprzez nielegalne transfery ściągnięto ponad DWA miliony złotych (na enigmatyczny fundusz inwestycyjny, obsługę prawną i imprezy organizowane przez ZG PZŁ).

„Nasz” łowczy wyrzuca pracowników i przyjmuje nowych. To normalny proces w wykonaniu „dobrej zmiany”, ale nieakceptowana jest forma. W Polskim Związku Łowieckim obowiązuje Regulamin Wynagradzania, którego załącznik jasno określa stanowiska, wykształcenie i pobory. Paweł Lisiak udaje, że tego dokumentu nie widział i zatrudnia „dyrektorów”, dając im zarobić.

Zgodzę się z autorem „Apelu” w dwóch kwestiach. Po pierwsze – takie działania ZG PZŁ stworzyły podział na tych, którzy nie aprobują łamania prawa i komisarzy żyjących w przeświadczeniu, że są bezkarni. Pełna zgoda, że takie zjawisko jest szkodliwe dla „myśliwskiej rodziny”!

Niestety, nasze społeczeństwo nie ma świadomości, że Polski Związek Łowiecki został całkowicie opanowany przez komisarzy Solidarnej Polski, a ich działania ośmieszają i dyskredytują środowisko myśliwych. Po dwóch latach upokarzania Naczelnej Rady Łowieckiej – czyli wszystkich myśliwych – twierdzenie, że jesteśmy jedną rodziną jest mało poważne!

Wspólny wróg

Łowiectwo jest atakowane z każdej strony. Szukanie wrogów wewnątrz naszego środowiska jest głupie i pewnie przyspieszy wprowadzenie kolejnych ustawowych ograniczeń, jeszcze gorszych niż te, które zostały wprowadzone w 2018 roku.

Od czterech lat w Polskim Związku Łowieckim trwa polowanie na czarownice, dlatego nie wiem, jak nazwać obłudę, która bije z każdego akapitu „Apelu”. Paweł Lisiak, tak jak Piotr Jenoch, wyrzucił prezydium NRŁ z ich gabinetu. „Nasz” łowczy, gdy był jeszcze członkiem NRŁ, oburzał się, kiedy Albert Kołodziejski wylewał wiadra pomyj na społeczników na łamach „Łowca Polskiego”, ale zrobił dokładnie to samo. Ostentacyjnie lekceważy posiedzenia rady, a przede wszystkim nie pozwala kontrolować swojej działalności, co jest łamaniem ustawy Prawo łowieckie.

A teraz bezczelnie udaje aniołka i jest zdumiony brakiem konstruktywnego dialogu… Cisną się na usta wulgarne słowa, ale na szczęście wszyscy myśliwi widzą, że głównym aktorem, który klęczy w tym „teatralnym przedstawieniu”, jest Paweł Lisiak.

Brak transparentności

„Nasz” łowczy wierzy, że jest idealny. Żyje w przeświadczeniu swojej boskości, dlatego wszelką krytykę przyjmuje jako wypowiedzenie wojny. Nieustannie tropi spisek i szuka donosicieli – zdaniem bliskich współpracowników, bez wątpienia ma fobię na tym punkcie.

Popełnia kardynalne błędy, które jego zdaniem powinny być zamiatane pod dywan. Każdy, kto ma odwagę krytykować „wodza”, staje się zdrajcą. Takie zachowanie jest typowe dla autorytarnej władzy, dlatego nikogo nie powinno dziwić, że „naszemu” łowczemu nie podobają się „blogerzy” – czyli media internetowe!

Wielokrotnie to pisałem, że nie jestem wrogo nastawiony do upolitycznionego ZG PZŁ. Takie chore prawo zafundowała nam „zjednoczona prawica” i musimy dotrwać do wyborów, w których społeczeństwo odsunie tę formację na boczny tor. Nie ma dla mnie znaczenia, kto zasiada w fotelu łowczego krajowego, byle działał w granicach i na podstawie ustawy łowieckiej i Statutu PZŁ!

Pan Lisiak chce dzisiaj zawierać kompromis, który w jego ocenie ma aprobować jego błędy i działania na szkodę Polskiego Związku Łowieckiego. To nie jest kompromis, tylko dyktatura, na którą nie zgadza się całe środowisko myśliwych!

Panie Pawle! Nie jesteśmy rodziną. Wielu myśliwych bezpowrotnie straciło do Pana zaufanie. W mediach łowieckich prowadzony jest merytoryczny spór, w którym to Pan używa chwytów poniżej pasa i nie umie odpowiedzieć na żaden zarzut!

ZAPRASZAMY DO ZAKUPÓW

Galeria zdjęć

Więcej artykułów