Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest
Share on tumblr
Share on email
Share on print

Dzieci wracają do komisji

Komisja środowiska będzie ponownie głosować nad kwestią możliwości zabierania dzieci na polowania!

Prawnicy biura legislacyjnego Marszałek Sejmu Elżbiety Witek zakwestionowali stanowisko komisji środowiska, która z jednej strony była przeciwko odrzuceniu projektu, a z drugiej przyjęciu propozycji nowelizacji do prawa łowieckiego. Swoisty pat proceduralny wymaga zwołania kolejnego posiedzenia i przeprowadzenia głosowania, które jednoznacznie określi stanowisko komisji przed drugim czytaniem.

Przypuszczalnie odbędzie kolejna wymiana poglądów i być może tym razem uda się zbudować kompromis wokół udziału dzieci podczas polowania. W poprzedniej debacie z naszej strony uczestniczyła tylko jedna kobieta i uważam, że to był błąd. Na kolejną władze związku powinny zaprosić polujące kobiety, których dzieci nie mogą realizować swoich pasji. Jestem przekonany, że ich zdanie będzie miało dużo mocniejszy wydźwięk.

Klucz do sukcesu

Organizacje antyłowieckie oraz „zielone” posłanki opierają się głównie na wywoływaniu negatywnych emocji. Dla naszych przeciwników dzieci stały się doskonałym orężem do walki z polowaniem i myśliwymi. Muszę przyznać, że atak jest dobrze przemyślany, a władze PZŁ pozwoliły zapędzić nas do narożnika, gdzie całkowicie osamotnieni bronimy naszej tożsamości i etosu.

Jeśli będzie debata to naszym koronnym argumentem – który należy mocno wyeksponować – jest brak badań naukowych i fakt, że nigdzie na świecie prawo nie zabrania uczestniczenia dzieci w polowaniach, a wiele cywilizowanych państw podchodzi do tematu bardzo liberalne i nawet zezwala polować nastolatkom – oczywiście pod czujnym okiem rodziców.

Przyglądając się dyskusji na temat dzieci uważam, że władze związku popełniły kardynalny błąd. Jeśli idziemy się „bić” do parlamentu to powinniśmy żądać więcej niż utraciliśmy. „Zielone” posłanki nie akceptują małych dzieci na polowaniu – dobrze niech siedzą w domu – ale czternastolatki powinny mieć prawo, tak jak w innych krajach europejskich, do czynnego polowania!

Reklama

Przeciwnicy łowiectwa nie mają żadnych merytorycznych argumentów. Ich strategia polega na powolnym odcinaniu naszych praw i konsekwentnie się tego trzymają. Taka technika wymaga wielu zabiegów i pracy, ale jak widać przynosi efekty.

Referendum przeciw myśliwym

Myśliwi w całej Europie walczą z przeciwnikami zabijania zwierząt i jedzenia mięsa. We Francji też zwierają szyki, ponieważ ich parlament będzie debatował nad referendum, którego celem jest wprowadzenie zakazu polowania z psami, występów zwierząt w cyrkach oraz niektórych form hodowli i eksperymentów na zwierzętach.

Oderwanie się od natury mieszkańców miasta jest faktem – zarówno w Polsce jak i innych krajach. Duża część społeczeństwa nie tylko nie umie zabić karpia na święta, ale uważa, że obcięcie kurze głowy, oskubanie jej i wypatroszenie jest w czystej formie barbarzyństwem niegodnym człowieka żyjącego w XXI wieku.

Czy zieloni ekstremiści są tylko w miastach? Nie! Dzisiaj coraz częściej uciekają na wieś i pragną całkowicie odmienić funkcjonujące tam zachowania. Przeszkadza im widok zabitych zwierząt, czy nawet otwarcie sezonu polowań, które we Francji jest wielkim świętem. Argument, że polowanie w tym kraju jest ważną częścią kulturowego dziedzictwa – tak jak w Polsce nie ma żadnego znaczenia.

Dzisiaj dzieci, a jutro…

Nie trzeba być wróżbitą, aby przewidzieć kolejne hasła i postulaty wegan. Najpierw dzieci, jutro dyskusja o moratorium na ptaki, a za tydzień zakaz polowania z psami. W całej Europie powtarzany jest ten sam schemat działania. Jestem przekonany, że kiedy zabiją łowiectwo wezmą się za wędkarstwo, potem jazdę konną!

Dla wielu myśliwych rodzinne wyprawy to sposób na życie; który idzie w parze z pasją do psów, przyrody, koni. W wielu przypadkach łączy rodzinę i przyjaciół. To, że ktoś może nie akceptować polowania jest dla nas zrozumiałe, ale głośno musimy pytać, gdzie jest tolerancja! Czy wszystko, czego nie lubią weganie będzie zakazane?

Nasi parlamentarzyści muszą zdecydować jak daleko państwo może ingerować w rodzinę. Przypominam, że nie można jednocześnie zjeść ciastka i mieć ciastka, więc jeśli dziś „zielona lewica” wybiera tworzenie kolejnych zakazów, niech się nie zdziwi, kiedy prawica zakaże udziału dzieci w paradach równości – w imię ochrony moralności nieletnich!

Galeria zdjęć

Więcej artykułów