WildMen

PRZYPINKI DLA LUDZI NATURY

Fundusze pozyskane ze sprzedaży wspierają nasze projekty związane z ochroną przyrody i ratowaniem zagrożonych gatunków!

Bartłomiej Popczyk 1981–2021

Z wielkim żalem zawiadamiamy, że po długiej chorobie wczoraj zmarł nasz Kolega!

Przez wiele lat był pracownikiem Polskiego Związku Łowieckiego. Oficjalnie zajmował stanowisko kierownika działu hodowli w Zarządzie Głównym PZŁ, ale tak naprawdę był jedną z najważniejszych osób i bez wątpienia jednym z najlepszych fachowców spośród etatowych pracowników.

Od samego początku brał udział w pracach wszystkich zespołów związanych z afrykańskim pomorem. Zajmował się kynologią oraz związkową fundacją reintrodukcji zwierząt dziko żyjących. Zawsze uczestniczył jako nasz przedstawiciel w pracach komisji parlamentarnych oraz wszelkiego rodzaju konferencjach naukowych.

Bartek nigdy nie zrezygnował z pracy naukowej. Pracując w PZŁ, pozostał etatowym pracownikiem SGGW. Zdobył tytuł doktora i przy każdej okazji angażował studentów do działań, jakie prowadził nasz związek. Był niesamowicie ciepłym człowiekiem, którego wszyscy szanowali i lubili.

Nasza współpraca była bardzo ścisła. Wielokrotnie prosiłem Bartka, żeby przeczytał i ocenił merytorycznie teksty przed publikacją w „Łowcu Polskim”. Nigdy nie odmawiał pomocy. Nawet w środku nocy mogłem do niego zadzwonić, a On cierpliwie tłumaczył, jak należy właściwie sformułować wnioski.

W 2018 roku zrezygnował z pracy w Polskim Związku Łowieckim i poświęcił się w stu procentach projektom badawczym. Doskonale pamiętam naszą rozmowę w lutym 2020 roku, kiedy pojechaliśmy do Jego podwarszawskiego łowiska, gdzie odławiał i obrożował dziki.

Dyskutowaliśmy o Jego badaniach, ale również problemach związku. Bartek nie miał żadnych wątpliwości, że Jego decyzja o zakończeniu pracy w strukturach PZŁ była słuszna. Ubolewał jedynie, że trzech kolejnych łowczych krajowych nie okazywało zainteresowania Jego projektem, a nawet rzucało przysłowiowe kłody pod nogi, negatywnie opiniując zgodę na odłów dzików.

Był spełniony i szczęśliwy! Powiedział mi, że w końcu robi to, co lubi najbardziej. Chwalił się kolejnymi pomysłami badawczymi i zleceniami. Jego przyszłość rysowała się w samych ciepłych kolorach.

W lutym tego roku, jak grom z jasnego nieba spadła na nas informacja, że Bartek trafił do szpitala. Nikt nie mógł w to uwierzyć. Dzielnie walczył, niestety przegrał…

Pozostawił córeczkę, żonę, rodzinę i wielu przyjaciół…

Niech knieja wiecznie szumi nad Jego mogiłą!

Do kondolencji pragną dołączyć Andrzej Gdula i Lech Bloch oraz pracownicy Polskiego Związku Łowieckiego, którzy pogrążeni są w żalu.

ZAPRASZAMY DO ZAKUPÓW

Galeria zdjęć

Więcej artykułów