Fot Rafał Łapiński
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest
Share on tumblr
Share on email
Share on print

Zające albo lisy

Wielu myśliwych pamięta czasy kiedy na wigilijnym pokocie układano kilkadziesiąt szaraków. Główną przyczyną drastycznego spadku są zmiany w rolnictwie, ale niezmiennie największym wrogiem zająca są drapieżniki.

W skali naszego kraju jest tylko kilka łowisk, w których stany zajęcy są nadal wysokie. Myśliwi, którzy tam gospodarują mieli dużo szczęścia. Rolnicy na ich terenie nie wprowadzili wielkołanowych upraw kukurydzy, ale jednak największy wpływ miało ich zaangażowanie i niedopuszczenie do niekontrolowanego wzrostu populacji lisów!

Jednym z takich kół jest „Orzeł” z Osieka. Tam można zobaczyć na jednym – kilku hektarowym – rżysku kilkanaście szaraków. To efekt pracy kilku pokoleń myśliwych, którzy każdego dnia patrolują łowisko i eliminują drapieżniki.

Trudno w to uwierzyć, ale jednego sezonu na niecałych czterech tysiącach hektarów zostaje tam odstrzelonych 100 lisów, 50 kun i 20 jenotów. To nie znaczy, że w tym łowisku nie można spotkać lisa. Osobiście widziałem jednego!

W przyrodzie nie można stworzyć „dziury” drapieżniki zawsze będą „napływać”, ale chcąc mieć wysokie stany zająca i bażanta należy je wszystkie jak najszybciej wyeliminować.

Wielu myśliwych – chcąc się po części usprawiedliwić – narzeka, że nie może eliminować „wszystkich” drapieżników. Tymczasem najgroźniejszym są właśnie lisy. Tylko JEDEN osobnik eliminuje 80 procent gniazd kuropatw na obszarze 400 hektarów i wyłapuje 60 procent młodych zajęcy!

Reklama

Dlatego należy maksymalnie ograniczać populację lisów przez cały rok, choć największe efekty „hodowlane” przynosi ich odstrzał w marcu i kwietniu! W wielu krajach, aby ratować populację zwierzyny drobnej zezwala się polować na drapieżniki – wszelkimi sposobami. Dopuszcza się termo i noktowizję, a nawet tzw. lamping, czyli strzelanie przy sztucznym świetle.

Tylko JEDEN lis eliminuje 80 procent gniazd kuropatw na obszarze 400 hektarów i wyłapuje 60 procent młodych zajęcy!

W dyskusjach na temat przyszłości zwierzyny drobnej nasi przeciwnicy domagają się prowadzenia zakazu odstrzału, a przynajmniej wprowadzenia moratorium. Jeśli przekonają polityków to będzie prawdziwy koniec, ponieważ dzisiaj tylko naszemu środowisku zależy na ochronie bioróżnorodności.

Nadzieją miała być nowa polityka rolna Unii Europejskiej, ale z ostatnich doniesień wynika, że drastycznych zmian nie będzie. Czyli dalej na naszych barkach będzie spoczywać obrona bioróżnorodności.

Z przyzwyczajenia wiele kół łowieckich ogranicza się jedynie do wypuszczania hodowlanych ptaków. Pamiętajcie, że prawie wszystkie zostaną zjedzone przez lisy i tym samym zwiększacie presję na dziką populację. Takie działania niestety przynoszą same negatywne efekty. Wiele badań naukowych udowodniło, że zasiedlanie powinno być ostatnią „deską ratunku” w łowiskach, w których np. nie występują już kuropatwy.

Jeśli macie choć kila par kuropatw i widzicie na oziminach zające zakładajcie śródpolne remizy i miedze oraz redukujcie drapieżniki – wszelkimi dostępnymi metodami!

Galeria zdjęć

Więcej artykułów