Fot Rafał Łapiński
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest
Share on tumblr
Share on email
Share on print

Szczęśliwy zając

Trudno powiedzieć jak wygląda sytuacja zwierzyny drobnej w naszym kraju, ale dzięki publikacji niemieckich badań wiemy, że u naszych sąsiadów populacja szaraków od dwóch lat delikatnie rośnie.

Niemiecki Związek Łowiecki (DJV) od 2001 roku prowadzi program monitorowania środowiska. W oparciu o przejrzyste metody naukowe szacuje populację i publikuje dane. Celem projektu „Wild” jest dokumentacja populacji dzikich zwierząt oraz opracowanie strategii ochrony i zrównoważonego użytkowania zasobów przyrodniczych.

Ponadto projekt doskonale jest wykorzystywany medialnie. Podnosi reputację myśliwych i jest cytowany przez polityków, pracach naukowych, a także w prasie.

W każdym kraju związkowym jest menedżer kraju WILD, który utrzymuje niezbędny kontakt z właścicielami obszaru i jest odpowiedzialny za realizację projektu. Zające są od ponad dekady liczone na terenie 560 łowisk – wykorzystując reflektory – dwa razy w ciągu roku na wiosnę i jesienią.

Monitorując zająca Niemcy zdobywają cenną wiedzę i wprowadzają odpowiednie rozwiązania, których beneficjentem będą również inne gatunki o podobnych wymaganiach siedliskowych.


Siedlisko zająca

Ogólnie rzecz biorąc, populacja zająca w Europie jest obecnie stabilna, choć pomiędzy różnymi regionami są duże różnice. Gwałtowny spadek rozpoczął się sześćdziesiąt lat temu. Zdaniem wielu naukowców, którzy badali ten gatunek powodów jest kilka. Pierwszym i prawdopodobnie decydującym było rolnictwo. Coraz większa mechanizacja, chemizacja i brak odpowiednich siedlisk nie pozwala odbudować populacji.

Na ten czynnik nakładają niekorzystne warunki klimatyczne oraz rosnąca presja drapieżników. Decyzja o zwalczaniu wścieklizny, poprzez zrzucanie z samolotów szczepionki od 1983 roku niewątpliwie odpowiada za dynamiczny wzrost populacji wszystkich drapieżników. Szczególnie lisa, ale patrząc na niemieckie statystyki coraz większym problemem są gatunki obce, czyli norka amerykańska, szop i jenot.

Pierwotnie zając był mieszkańcem stepowego krajobrazu i dlatego preferuje uprawy do 25 centymetrów, w których czuje się bezpiecznie.

Dlatego w każdym projekcie odbudowy zwierzyny drobnej – niezależnie od miejsca – największy nacisk kładzie na redukcję tych gatunków – wszelkimi dostępnymi metodami. Jednak sam odstrzał nie może przynieść pozytywnych rezultatów, ponieważ przez ostatnie 10 lat zające utraciły dwie trzecie siedlisk!

Reklama

Dzisiaj uprawia się głównie kukurydzę, rzepak i zboża. Takie miejsca zając omija. Pierwotnie był mieszkańcem stepowego krajobrazu, dlatego preferuje uprawy do 25 centymetrów, w których czuje się bezpiecznie. Dziś zasiedla całe środowisko rolnicze oraz lasy i tereny podmiejskie. Doskonale się przystosował do istniejących warunków, jednak całkowity brak remiz, żywopłotów przy jednoczesnym niszczeniu przez rolników wszelkich „chwastów” oraz owadów – ma zgubny wpływ na reprodukcję i zdrowie zająca.

Pogoda sprzyja

Zając jest szczególnie „wrażliwy” na niskie temperatury wiosną, które w połączeniu z ciągłymi opadami mogą prowadzić do hipotermii młodych osobników, a tym samym większej śmiertelności. Tak samo silne opady atmosferyczne późnym latem mają zgubny wpływ, ponieważ zwiększają ryzyko zarażenia zajęcy różnymi chorobami jakie wyniszczają ten gatunek.

Na szczęście zarówno 2018 i 2019 rok był suchy i ciepły. W niemieckich statystykach od razu widać, że były to dobre lata dla zająca. Wstępna ocena tegorocznego wiosennego spisu pokazuje, że u naszych zachodnich sąsiadów żyje średnio 12 zajęcy na kilometr kwadratowy. Z naukowego punktu widzenia liczba zajęcy w Niemczech wzrosła o 15 procent. Największy przyrost był w południowo-zachodnich landach.

Liczba zajęcy w Niemczech wzrosła o 15 procent. Największy przyrost był w południowo-zachodnich landach.

Niestety Niemcy obserwują spadek kuropatw i bażantów, co jest wyraźnym sygnałem ostrzegawczym. Szeroko zakrojony monitoring jaki prowadzą myśliwi nabiera więc jeszcze większego znaczenia. Badania stanowią solidną podstawę dla ukierunkowanych projektów, w których poszukuje środków zaradczych oraz przyczyn niekorzystnych zmian.

Banki owadów

Wyniki angielskich badań udowodniły, że jedynym rozwiązaniem jest tworzenie „miedz” o szerokości 10 metrów. Takie ekologiczne pasy bez oprysków i nawozów stanowią idealne miejsce dla gniazdowania i wychowania potomstwa. Podwyższenie w środkowej części na wiosnę szybciej się nagrzewa i “produkuje” niezbędne dla ptaków owady.

Niemcy implementowali te rozwiązania i już prowadzą kilka bardzo ciekawych projektów, które mają potwierdzić zbawienny wpływ „miedzy” na bioróżnorodność. Zachęcają myśliwych do tworzenia łąk kwiatowych i współpracy z rolnikami, którym też powinno zależeć na ochronie bioróżnorodności.

Dodatkowo Niemiecki Związek Łowiecki wywiera coraz większą presję na politykach, aby w przyszłości dopłaty do rolnictwa były uzależnione od działań proekologicznych.

Trudno powiedzieć jak wygląda sytuacja zwierzyny drobnej w naszym kraju, ale dzięki publikacji niemieckich badań wiemy, że u naszych sąsiadów populacja szraków od dwóch lat delikatnie rośnie.
Szeroko zakrojony monitoring jaki prowadzą myśliwi stanowi solidną podstawę dla ukierunkowanych projektów, w których poszukuje się środków zaradczych oraz przyczyn niekorzystnych zmian.

Jednak największy nacisk kładą na uświadamianie myśliwych, że oprócz warunków pogodowych i siedliskowych to drapieżniki decydują o przetrwaniu zająca. Szczególnie lis i kuna domowa w kwietniu i maju muszą być intensywnie redukowane.

Oglądając niedawno upubliczniony na portalu WildMen film Bartka Krąkowskiego – który ma wielkie sukcesy w łapaniu norek amerykańskich – wcale się nie dziwię, że DJV propaguje pułapki żywołowne jako doskonałe narzędzie do redukcji drapieżników!

Galeria zdjęć

Więcej artykułów