Fot Rafał Łapiński
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest
Share on tumblr
Share on email
Share on print

Skazani na porażkę

Ponad 100 tysięcy myśliwych podpisało projekt nowelizacji ustawy łowieckiej, który ma przywrócić możliwość zabierania dzieci na polowania. W środę głosowanie w Sejmie!

Historia zakazu zabierania dzieci na polowania sięga swymi korzeniami 2014 roku, kiedy to Trybunał Konstytucyjny (TK) stwierdził, że ustawa łowiecka musi gwarantować właścicielom gruntów możliwość ich wyłączenia z obwodu łowieckiego. W Sejmie utworzono specjalną podkomisję, w której szybko przygotowano nowelizację.

Projekt nie spełniał jednak oczekiwań Platformy Obywatelskiej. Pewnie niewielu myśliwych pamięta, że to pani marszałek Kidawa Błońska zablokowała nowelizację i nie dopuściła jej pod obrady Sejmu!

Wszyscy myśliwi mieli nadzieję, że w kolejnej kadencji – już pod rządami PiS-u – uda się szybko uchwalić nowe prawo. Niestety prof. Jan Szyszko – jako minister środowiska – przez dwa lata nie zdołał przekonać naczelnika. Został odwołany ze stanowiska w styczniu 2018 roku, a miesiąc później prezes Kaczyński zabrał nam samorządność, zabronił szkolić psy i sokoły, a w ostatnim momencie zakazał zabierania dzieci na polowania.

Antyłowieckie organizacje zdołały uwieść prezesa, któremu nikt w obozie rządzącym nie ma odwagi się sprzeciwić. W efekcie nawet myśliwi schowali głowę w piasek i karnie zagłosowali za nowelizacją, a Prezydent Duda podpisał ustawę, która zdemolowała model łowiectwa i doprowadziła do całkowitego paraliżu wszystkich struktur PZŁ.

Hipokryzja polityków

Zabranie nam możliwości samodzielnego wybierania władz dla wielu łowców jest mało istotnym szczegółem. Jednak zakaz zabrania syna, czy córki na łowy wszystkich myśliwych oburzyło! Pierwszy raz politycy zdecydowali się wprost nam powiedzieć – ale również społeczeństwu – że polowanie ich zdaniem jest okrutnym zajęciem, które demoralizuje dzieci.

Reklama

Postawienie myśliwych w takim świetle jest dla naszej społeczności niedopuszczalnym nadużyciem, manipulacją i świadczy o totalnej hipokryzji polityków, którzy każdego dnia w sejmowej restauracji – za nasze pieniądze – zamawiają krwisty stek, schabowego, czy potrawkę w kurczaka. Czy nie mają świadomości, że mięso, które ląduje na ich talerzu ktoś musiał zabić? Doskonale wiedzą, ale przed „zniewieściałym” suwerenem chcą uchodzić za ludzi, którzy brzydzą się zabijaniem.

W poprzedniej kadencji posłowie z PSL-u i Kukiz 15 – którzy rozumieją problem – złożyli wniosek do Trybunału Konstytucyjnego licząc, że uchyli ten kuriozalny zapis. Jednak 20 stycznia 2020 roku trybunał w składzie: pani prezes Przyłębska, sędzia Piotrowicz oraz prof. Krystyna Pawłowicz – która z wielką przyjemnością odwiedzała Hubertusy – przychylili się do wniosku Marszałek Witek i jednogłośnie umorzyli wniosek, czyli wyrzucił do kosza.

Myśliwska inicjatywa

W październiku 2019 roku PZŁ zebrał wymagane 100 tysięcy podpisów i złożył do parlamentu projekt liberalizacji ustawy łowieckiej. Inicjatywa prezesa NRŁ Rafała Malca, aby dzieci mogły brać udział w polowaniach jest w pełni słuszna, ale prawdopodobnie będzie miała tylko wymiar propagandowy.

Czytając opasłe opracowanie jakie w październiku 2019 roku przygotował Sejm i argumenty jakie zostały użyte, aby odrzucić poselski wniosek do TK z jednej strony mnie rozśmieszają, ale z drugiej każdemu kto umie czytać powinny uświadomić, że w obecnym parlamencie nie widać woli zmiany ustawy łowieckiej.

Pusty śmiech ogarnia kiedy czytamy w tym dokumencie, że Sejm zmieniając ustawę w 2018 roku oparł się na badaniach i opiniach ekspertów. Wszyscy chętnie je poznamy – szczególnie te badania. Niestety nikt nam ich nie pokaże ponieważ parlament opierał się na bajkach posła Suskiego z Platformy Obywatelskiej oraz opowieściach niejakiego Zenona Kruczyńskiego.

Tak więc zanim posłowie odrzucą naszą inicjatywę powinni jednak odpowiedzieć na kilka pytań, które mam nadzieję postawią wnioskodawcy. Pierwsze jest fundamentalne. Czy zabijanie zwierząt – jest już nie moralne i sprzeczne z naturą człowieka? Drugie, czy polowanie, które bez wątpienia jest najbardziej naturalną formą zdobywania pożywienia przez człowieka – należy zakazać?

Zakaz zabrania syna czy córki na łowy wszystkich myśliwych oburzył! Pierwszy raz politycy zdecydowali się wprost nam powiedzieć, że polowanie ich zdaniem jest okrutnym zajęciem, które demoralizuje dzieci.

A na koniec trzecie, na które powinni odpowiedzieć głównie posłowie Prawa i Sprawiedliwości, którzy zakazali uczestniczenia dzieci w polowaniu. Czy będą konsekwentni i zabronią nieletnim wędkowania i przebywania na terenie gospodarstwa rolnego, gdzie każdego dnia mogą przeżyć “traumę” widząc przerażającą śmierć ryby lub kury?

Jak będą znali odpowiedzi to na koniec powinni się zastanowić, czy mają prawo nakazywać nam z jednej strony zabijania przez cały rok dzików, aby ratować tuczniki, a z drugiej twierdzić, że polowanie jest niemoralne, złe i demoralizujące.

Fałszywe tezy

Obecna sytuacja jest wynikiem skomasowanego ataku garstki wegan, którzy kolportują nieprawdziwe argumenty i umiejętnie podgrzewają negatywne emocje. Niestety próbowaliśmy i próbujemy dyskutować z tą grupą przedstawiając merytoryczne argumenty, których poza nami nikt nie rozumie.

Tymczasem też musimy wywoływać emocje i uświadamiać Polakom, że długofalowym i nadrzędnym celem wszystkich antyłowieckich organizacji jest doprowadzenia do całkowitego zakazu polowania, a potem zakazania przemysłowej hodowli zwierząt i na końcu wprowadzenia wysokiego podatku od mięsa. Wszyscy muszą zrozumieć, że aktywiści nie walczą o prawa zwierząt tylko chcą wprowadzić obcą kulturowo ideologię!

Wiedzą, że nie przeskoczą wszystkich przeszkód jednym skokiem. Muszą spokojnie pokonywać kolejne szczeble, dlatego dzisiaj z taką zaciekłością opluwają i wyśmiewaj nasze tradycje. Kolportują idiotyczne argumenty typu, że Polacy nie jedzą dziczyzny i bardzo liczą, że obecne prawo ułatwi im odcięcie następnego pokolenia od łowiectwa.

Dlatego uczłowieczają zwierzęta. Mówią o zbrodni, zabójstwach morderstwach, zwłokach i trupach. Próbując zrównać śmierć kaczki do śmierci człowieka. Stawiają nieprawdziwe tezy posługując się półprawdami i zwykłymi kłamstwami.

W tym miejscu musimy wyjaśnić udział wspomnianego na początku Zenona Kruczyńskiego, który ostatnio nie pokazuje się już w mediach, więc może go nie wszyscy kojarzą. Krytyka obecności dzieci w łowiectwie opierała się głównie na jego opowieściach.

Jest nawróconym myśliwym, który przestał jeść mięso i przeszedł na buddyzm. Wydał książkę, która jest zbiorem wywiadów dzięki czemu stał się ekspertem oraz wyrocznią dla niemal wszystkich środowisk nieprzychylnych łowiectwu. Doskonale znamy wszystkie szczegóły jego „pasjonującej” historii i możemy mu tylko współczuć…

Każdy rodzic doskonale zna swoje dzieci i umie samodzielnie bez pomocy państwa określić moment, w którym są gotowe uczestniczyć w prawdziwym polowaniu!

Przeciwnicy polowania używają jego opowiadań od wielu lat i sieją taką oto propagandę na temat polowania „Czynności związane z wykonywaniem polowania wywołują negatywne reakcje w psychice dziecka. Sposobami radzenia sobie przez dzieci ze stresem wywołanym doświadczaniem zabijania stają się płacz, stłumienie, wyparcie, agresja. Sytuacje związane z tak silnym stresem prowadzą często do przeżycia traumy.”

Kiedy temat był „rozdrapywany” poprosiłem o komentarz eksperta. Andrzeja Komorowskiego, który jest znanym i doświadczonym psychologiem, terapeutą rodzinny i seksuologiem klinicznym z wieloletnią praktyką. Warto dzisiaj przypomnieć jego słowa!

Nie znam żadnych badań, które potwierdzałyby takie twierdzenie. Nie słyszałem również, by kiedykolwiek były prowadzone. Dziecko nie trafia na polowanie nagle i z przypadku, tylko wychowuje się w rodzinie z określoną tradycją łowiecką i związanymi z nią normami i wartościami. Śmierć zwierzęcia na polowaniu nie jest tym samym zjawiskiem, co naturalna śmierć kogoś bliskiego czy śmierć niesiona przez wojnę. Utożsamianie polowania i zabicia zwierzęcia z morderstwem czy zabójstwem, czyli z zabiciem człowieka, jest nieuprawnionym nadużyciem.

Antyłowieckie organizacje jednak wszędzie straszą, że: „W procesie rozwojowym dziecko uczestniczące w zabijaniu zwierząt (czyli w polowaniu) ulega adaptacyjnemu mechanizmowi znieczulenia na cierpienie innych istot. Udział w polowaniu stanowi dla niego lekcję przemocy, zaaranżowaną przez dorosłego – swoisty trening zabijania”. I dalej: „Uczestnicząc w polowaniach dzieci przyswajają jako normę odbieranie prawa do życia innym istotom”.

Nie wiem, z jakich badań pochodzą tego rodzaju rewelacje. Mogę odnieść się do tego jedynie na własnym przykładzie. Nie jestem myśliwym, ale od najmłodszych lat uczestniczyłem w najróżniejszych wydarzeniach łowieckich, w tym także w polowaniach. Widziałem zabijane zwierzęta i nigdy nie budziło to we mnie większej agresji czy chęci zabijania niż te, które miałem w sobie jako dziecko – stwierdza Andrzej Komorowski.

Andrzej Komorowski

Etos polowania

Doskonałym potwierdzeniem tezy Andrzeja Komorowskiego jest historia wspomnianego Zenona Kruczyńskiego, który nie zdołał przyswoić „zaaranżowanej przez dorosłego lekcji przemocy”, czyli swojego ojca i zabijanie nie stało się jego życiową normą!

Przeciwnicy polowania twierdzą jednak niezmiennie, że „Bierny lub aktywny udział w fizycznym bądź psychicznym zadawaniu przemocy skutkuje przejęciem przez dzieci społecznie niepożądanych wzorców i systemu wartości moderowanych przez dorosłego – najczęściej osobę bliską i znaczącą – rodzica”

Wspólne łowy wymagają wspólnoty, czyli kontaktu. Współczesny człowiek ma bardzo mało czasu, a niekiedy także możliwości, na kontakt z dzieckiem. Polowanie wymaga wspólnoty bytu, a wzorce postępowania kreuje się przez bliskość rodzinną. Etos polowania to wspólna rozmowa, wspólne siedzenie przy ognisku, wspólne opowieści. Po argumenty na temat okrucieństwa polowań, zarzynania zwierząt, zadawania im niepotrzebnych cierpień, najczęściej sięgają ludzie, którzy nigdy nie byli na żadnym polowaniu – stwierdza Andrzej Komorowski. I dodaje! – Nie można również zapominać o ogromnym zagrożeniu, jakie niesie ze sobą bezkrytyczne ośmieszanie i kontestowanie autorytetu rodzica przez wmawianie dziecku, że wychowuje go morderca, a rodzina, w której dorasta, jest tym samym patologiczna. Dziecko buduje swoją wewnętrzną strukturę społeczną i zyskuje tożsamość dorosłej osoby w toku całego wychowania. Kształtuje to jego osobowość i normy, na to nakładają się kultura, wyznawana religia oraz idee. I choć nie wpływa na to wyłącznie rodzic, ale całe otoczenie i środowisko, to jednak w pewnych etapach rozwoju wpływ rodziców jest kluczowy i nie do zastąpienia.

Weganie twierdzą również, że: „Osoby dorosłe są w stanie, w racjonalny sposób, wytłumaczyć sobie argumentację usprawiedliwiającą zabijanie zwierząt. Ci dorośli, którzy nie mogą się z zabijaniem zwierząt pogodzić, mogą swoją niezgodę wyrażać przez podejmowanie lub manifestowanie różnych działań w wymiarze osobistym i społecznym. Dzieci natomiast nie rozumieją w pełni motywu działań ludzi dorosłych, pozbawiających zwierzęta życia – do tego w tak okrutny krwawy sposób, jakim jest polowanie”.

O ile pierwsza część tej wypowiedzi nie budzi moich zastrzeżeń, bo jest w zasadzie truizmem, o tyle ostatnie zdanie jest nadużyciem i manipulacją – stwierdza Andrzej Komorowski. – Dzieci zauważą różnicę między niechęcią zabicia karpia młotkiem przed Wigilią przez babcię, a wyjściem na polowanie z dziadkiem, czasie którego zabija się inne zwierzęta. Nie zapominajmy, że wytłumaczenie motywów i zasad działania świata dorosłych jest właśnie rolą rodziców czy dziadków i wszelka próba instytucjonalnej ingerencji w ten proces jest zjawiskiem bardzo niebezpiecznym.

Andrzej Komorowski jednoznacznie ocenił wprowadzenie zakazu udziału dzieci w polowaniach.

To duży błąd. W ten sposób gubi się ważny i wartościowy etos wychowania rodzinnego, możliwość odpowiedniego kształtowania szacunku do zwierząt i cennych umiejętności. Zabraknie tego w najważniejszym momencie rozwoju psychicznego i emocjonalnego dzieci. Właśnie wtedy, kiedy pojawia się typowa rozwojowa agresja czy rozedrganie hormonalne związane z dojrzewaniem, i kiedy ulegający im młodzi ludzie chcą zabijać, nie nauczymy ich już kultury polowania, nie nauczymy ich szacunku i nie ukształtujemy postaw społecznych. Zabicie etosu łowiectwa! Napiętnowanie polowania jako niestosownego i niedobrego jest całkowicie oderwane od rzeczywistości.

Przejście do podziemia

Wielu z nas przeraża wizja, w której „Lato leśnych ludzi” będzie potępioną książką, a „Pan Tadeusz” straci cały rozdział. Być może już niedługo nikt nie będzie również pamiętał o Zbyszku z Bogdańca, którego ratuje Jagienka, gdy samotnie z oszczepem wyruszył na niedźwiedzia, ponieważ „Krzyżaków” po tym jak ocenzurują go nasi weganie!

Jeśli politykom zależy na właściwym kształtowaniu postaw dziecka powinni debatować o realnych problemach i naprawdę niebezpiecznych zjawiskach. Powszechnym, w zasadzie nielimitowanym i niekontrolowanym przez przytłaczającą większość rodziców dostępu do Internetu? To jest dopiero lekcja przemocy, źródło agresji i przyczyna wypaczania światopoglądu młodych ludzi.

Jest się czego obawiać. Wystarczy spojrzeć na społeczno-kulturowy fenomen gier. Analiza treści tej najpopularniejszej współcześnie formy zabawy pokazuje, że około 85 procent angażuje graczy w akty przemocy i zawiera brutalne sceny destrukcji. Zabijanie, agresja, przemoc i wojna stały się rozrywką, która coraz częściej przenosi się z Internetu do realnej rzeczywistości.

Niestety, wirtualny świat nie ogranicza się jedynie do gier. To świat, w którym obok dominującej pornografii bez trudu odnajdziemy poradniki domowego wytwarzania substancji psychoaktywnych, nowatorskie pomysły odurzania się lekami, czy instrukcje dla samobójców. Szkoda, że politycy nie dostrzega skali tego zagrożenia i nie dyskutują o tych problemach…

Myśliwi są dziś obiektem szyderstw i drwin, a jesteśmy ostatnią – obok rolników, leśników i wędkarzy – grupą utrzymującą faktyczny kontakt z realnym światem i środowiskiem naturalnym.

Niedługo minie dwa lata od wprowadzenia omawianego zakazu, czy PZŁ poza zebraniem podpisów pod petycją – coś zrobił? Wielu myśliwych za pośrednictwem mediów społecznościowych pyta o profesjonalne badania i opinie. Niestety nie słyszałem o nich. Obawiam się, że inicjatywa PZŁ ma niewielkie szanse w parlamencie. Prawdopodobnie to zakaz aborcji – który będzie razem z naszą propozycją głosowany – trafi do komisji, a „dzieci myśliwych” posłowie PiS-u rzucą na pożarcie wojującym weganom i wegankom.

Pewnie będziemy publikować stare fotografie i wyrażać swoje opinie na temat samej akcji i posłów. Jak zwykle wielu zada retoryczne pytanie w jaki sposób aparat represji państwa ma zamiar sprawdzać, czy myśliwi zabierają swoje dzieci na polowania. Jak na razie nikogo nie złapał!

Jeśli weganie myślą, że zakaz uczestniczenia dzieci w polowaniu pozwoli odciąć kolejne pokolenia od łowiectwa to mocno się zdziwią!

W normalnych krajach dzieci nie tylko mogą towarzyszyć podczas łowów, ale również polować. Na przykład w USA specjalnie dla nich sezon polowań rozpoczyna się dwa tygodnie wcześniej. W towarzystwie rodziców lub dziadków młodzież strzela swojego pierwszego wilka, jelenia lub kaczkę. Takie prawo – moim zdaniem – pomaga wychowywać kolejne pokolenia.

Trudno to pisać, ale jesteśmy jedynym krajem na świecie, który wprowadził tak idiotyczny zakaz. Teraz wszyscy sobie zadają pytanie jaki to będzie miało wpływ na łowiectwo? Moim zdaniem efekt będzie całkowicie odwrotny od zamierzonego. Polacy przecież bardzo szanują prawo, a jeśli państwo zakazuje chodzenia na polowanie to nieletni… Tym bardziej będą chcieli spróbować tego „zakazanego owocu”.

Aktywiści antyłowieckiej koalicji – niezależnie jaki będzie los naszej inicjatywy – jesteście skazani na porażkę!

Galeria zdjęć

Więcej artykułów