Fot Rafał Łapiński
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest
Share on tumblr
Share on email
Share on print

Sens łowiectwa – co możemy zrobić razem

W dzisiejszych czasach polowanie dla obywateli jest niezrozumiałe. Środowiska antyłowieckie agresywnie i skutecznie podważają naszą wiarygodność.

Widać to w działaniach mediów i może się to przenieść na sferę prawnych regulacji, które w przyszłości może wprowadzić rząd lub parlament. W związku tym, że zjawisko jest powszechne – prawdopodobnie będzie eskalować – i może doprowadzić do wielkich zmian niekoniecznie pozytywnych.

Stawiam tezę, że dzieje się w dużym stopniu z uwagi na bierność naszego środowiska w połączeniu z nieumiejętnością określenia atutów i zaprezentowania łowiectwa jako pożytecznego oraz koniecznego elementu w systemie ochronie przyrody.

Mamy całkowicie nową sytuację. W najbliższych dniach Prezydent podpisze nowelizację ustawy łowieckiej i PZŁ stanie się kolejnym urzędem państwowym. Jak to wpłynie na listę priorytetów i metody działań?

Środowisko polityczne jest niezwykle spolaryzowane i trudno powiedzieć kto łowiectwo rozumie i czy zamierza wspierać? Jedno jest pewne, w dużym stopniu straciliśmy podmiotowość i możliwość kreowania własnej polityki. Taka pozycja rzadko prowadzi do sukcesu. Dlaczego tak się stało, czy można było przezwyciężyć bezradność? Moim zdaniem tak!


Wiele krajów i rządów (w tym Niemcy, Austria, Szwajcaria, cała Skandynawia oraz USA) uzyskuje od podmiotów odpowiedzialnych za łowiectwo konkretne wsparcie, a myśliwi aktywnie współpracują na wielu poziomach. Dzięki temu zyskują poważanie, zrozumienie i pozycje znacznie korzystniejszą niż u nas. W którą stronę pójdzie polityka naszego – targanego sprzecznymi interesami – Państwa? Trudno powiedzieć, ale…

Zrozumienie sensu łowiectwa i zarazem jego optymalny kształt leży w interesie wszystkich obywateli, również tak zwanych ekologów i oczywiście Państwa – warto wiec o to skuteczniej zawalczyć. Dlatego należy konsekwentnie pracować nad planem działania i reformą łowiectwa oraz leśnictwa, aby były zdolne do właściwego zarządzania zasobami przyrodniczymi. Nie zapominając jak ważna jest również akceptacja całego procesu przez społeczeństwo!

Uwaga ideologia

Bardzo ważnym czynnikiem jest stale wzmacnianie się dwóch tendencji społecznych. Pierwsza to weganizm, a druga – wbrew pozorom groźniejsza- to różne ruchy animalistyczne.

Reklama

Oba zjawiska są silnie ze sobą związane i wytworzyły systemy wsparcia społecznego, medialnego i naukowego. Obserwujemy zatem eskalujący, silny konflikt i walkę z łowiectwem nie zawsze na fakty, ale na ideologie podparte emocjami.

Szanując prawo do osobistych decyzji wegan i wegetarian – jest cala lista argumentów za racjonalnym regularnym spożywaniem mięsa. Wszyscy znamy przypadki kłopotów zdrowotnych, a nawet śmierci, zwłaszcza dzieci z powodu ubóstwa diety wegańskiej.

Mamy twarde dowody przewagi jakościowej dziczyzny nad mięsem z hodowli przemysłowej. W tej sytuacji narzucające własne poglądy i nachalne argumentacje wegan wcale nie są silne. Jednak trafiają na podatny grunt i trzeba to przyznać, są profesjonalnie rozpowszechniane.

Podobnie działa ideologia animalistyczna, która odbiera prawo do konsumpcji mięsa z powodów „pseudohumanitarnych”, a swoim wyznawcą proponuje różne formy wegetarianizmu lub weganizmu. Typowym nadużyciem jakiego używają w kontekście zdobywania pożywienia to pojęcie niewinności oraz bezbronności.

W ten sposób podstawowe prawo do jedzenia stawiane jest w kontr-tezie do interesów populacji zwierząt. Ta ideologia idzie zresztą dalej, ponieważ buduje wątpliwości, co do wykorzystywania roślin np. w kontekście użytkowania drewna. Tymczasem jasne jest, że możliwa jest w obu zakresach zrównoważona, humanitarna i pro-przyrodnicza gospodarka. Czyli mamy do czynienia z manipulacją.

Co ciekawe postulaty zwiększania lesistości, bioróżnorodności i ochrony naturalnego środowiska – w tym cennych siedlisk i ginących gatunków – zawsze były priorytetem myśliwych i leśników. Istnieje masa dowodów na konkretne dokonania w tym zakresie.

Przeważająca część społeczeństwa – która w sposób naturalny wspiera wszelkie ruchy ekologiczne – nawet nie zdaje sobie sprawy z bycia przedmiotem w tej grze.

Środowiska pseudoekologiczne nie przez przypadek starają się zawłaszczyć prawo do ochrony przyrody lokując łowiectwo, rolników i gospodarkę leśną w narożniku barbarzyńskiej eksploatacji i nieuprawnionego etycznie procederu.

Wiele organizacji „eko” w przeciwieństwie do podmiotów łowieckich wypracowało wyrafinowane strategie. Starannie odrobili lekcje z socjotechniki i manipulacji społeczeństwem, ale ich motywacje łatwo odkryć. Pod przykrywką ochrony przyrody walczą o zdobycie środków na funkcjonowanie i władzę.

Przeważająca część społeczeństwa – która w sposób naturalny wspiera wszelkie ruchy ekologiczne – nawet nie zdaje sobie sprawy z bycia przedmiotem w tej grze. W obliczu braku profesjonalnej reakcji środowisk łowieckich i leśnych taka strategia ma niestety wszelkie szanse na powodzenie.

Od dawna polowanie nie ma i nie musi, nawet często nie powinno mieć waloru równej walki. Średniowiecze się skończyło i dzisiejszych „wojów” trenuje się inaczej. Pozostały jednak inne ważne przyczyny, jak zdobycie zdrowej i smacznej dziczyzny, czy ochrony gospodarki rolnej i leśnej. Pojawiają się również nowe wyzwania i powody, dla których należy polować. Między innymi kontrola populacji, która kiedyś samoistnie się regulowała.

Społeczeństwo oderwało się od natury i zatraciło umiejętność samodzielnego zdobycia pożywienia. W naturze jednak śmierć jest kluczowym elementem przetrwania. Istnieją, wiec silne podstawy naukowe i praktyczne wykazujące pozytywna rolę dla zrównoważonego łowiectwa.

Lista argumentów

Człowiek jest częścią natury i ma prawo do racjonalnego odżywiania. Zdrowe naturalne mięso musi być zdobyte poprzez polowanie lub zostać wyhodowane. Jednak w dzisiejszych czasach nie możemy zapominać o szacunku wobec przyrody i maksymalnym ograniczaniu cierpienia.

Dotyczy to nie tylko łowiectwa, ale również masowej produkcji – często toksycznej – żywności. Dziczyzna i rośliny naturalne były i będą najzdrowsze. Dlatego należy z nich mądrze korzystać.

Bardzo bym chciał, aby ten materiał był krokiem dla wspólnego opracowania listy argumentów pro-łowieckich, które należy rozwijać i na koniec – co najważniejsze – wdrożyć.

Przez kogo? Przez nas! Na to mamy wpływ i jeżeli tego nie uczynimy, ktoś to zrobi to za nas i zostaniemy skonfrontowani z decyzjami jakie się nam nie spodobają. Nasze zadania pozwoliłem sobie podzielić na dwie grupy. W pierwszej znalazły się te związane z ochroną, a w drugiej z szeroko rozumianą kulturą.

Ochrona przyrody

Naszym naturalnym i najważniejszym partnerem są władze państwowe i samorządowe, ale kluczową role odgrywają nasi sztandarowi współpracownicy i sprzymierzeńcy czyli leśnicy i rolnicy oraz naukowcy zajmujący się przyrodą.

Czerpiąc z natury działamy na jej rzecz i ją wspieramy, a nasze działania muszą gwarantować jej przetrwanie dla przyszłych pokoleń. Jak?

• Musimy pracować z naukowcami oraz państwem – w kontekście szacowania i zarządzania populacjami gatunków łownych, aby redukować wszelkie konflikty.

• Musimy regulować zwierzynę do optymalnego stanu – w kontekście epidemiologicznym.

• Musimy finansować ochronę siedlisk i gatunków ginących – między innymi zwierzynę drobną, czyli kuropatwy, zające, ale również chronione choćby skowronka, głuszca, czy cietrzewia. Robimy to od dawna, choć nie zawsze w wystarczającym zakresie.

• Musimy zwalczać nielegalne działania – takie jak kłusownictwo, czy nielegalne wysypiska śmieci.

• Musimy działać na rzecz tworzenia korytarzy migracyjnych. – tych lokalnych na poziomie obwodów łowieckich, gdzie mamy prawdopodobnie największą wiedzę.

• Musimy przeciwdziałać urbanizacji zakłócającej życie zwierząt – jako dzierżawca mamy tytuł prawny do opiniowania każdej inwestycji.

• Musimy wzbogacać las sadząc gatunki biocenotyczne i tworzyć śródpolne remizy – nawet kilkanaście drzew i krzewów owocowych sadzonych każdego roku w długiej perspektywie przyniesie pozytywne efekty.

• Musimy pomagać w usuwaniu uciążliwych zwierząt w miastach – poprzez odłowy i odstrzał.

Musimy regulować zwierzynę również w kontekście epidemiologicznym. Fot Rafał Łapiński

Kultura i etyka

Musimy kontynuować i wzmacniać nasz model działania. W tym wychowywać następne pokolenia w duchu poszanowania przyrody i szacunku do niej. Sto trzydzieści tysięcy myśliwych ma tu wielkie znaczenie.

Kluczowa w tym procesie jest samodyscyplina – nie każdy może być myśliwym (nieetyczni powinni być eliminowani). Do tej pory zbyt często mamy do czynienia z negatywnymi zachowaniami łowców, a nie stać nas na tolerancje niewłaściwych zachowań w naszych szeregach.

  • Wychowanie w realnym świecie poza komputerem – kształciliśmy i nadal mamy prawo wychowywać młode pokolenia w duchu zrozumienia i współistnienia z naturą. W tym miejscu bardzo istotna jest nasza reputacja – myśliwi bez kultury i etyki nie mają przyzwolenia na polowanie, ani na wychowanie następnych pokoleń. Podobnie jak nieetyczni nauczyciele, urzędnicy, liderzy, czy dowódcy.
  • Kultura wychowania obronnego – We wszystkich epokach myśliwi byli i są wartościową częścią systemu obrony. Tak jest do dziś w wielu silnych krajach i Polska nie powinna z tego zrezygnować.
  • Kultura zdrowego jedzenia – Starajmy sie urozmaicić, a nawet zastąpić w naszej diecie mięso z hodowli przemysłowej na ekologiczne i dziczyznę. Istotne jest oddanie naturze szacunku poprzez wykorzystanie całości zwierzyny i nie marnowanie żadnych jej części.
  • Kultura dbania o bezpieczeństwo na polowaniach – ale również ludzi na drogach. Wypadki z udziałem dzikich zwierząt będą coraz większym problemem – można i trzeba pracować na rzecz ich maksymalnej redukcji.
  • Kultura dbania o zwierzęta – w tym miejscu mieści się cała nasza kynologia, ale również edukacja na temat humanitarnego traktowania zwierząt udomowionych i naszych obowiązków w tej materii.
  • Kultura estetyki i tradycji – tutaj widzę nasz szacunek, etykietę, muzykę i ubiór, które powinny nas wyróżniać i uszlachetniać.
Myśliwi bez kultury i etyki nie mają przyzwolenia na polowanie, ani na wychowanie następnych pokoleń. Fot Rafał Łapiński

Aktywna strategia

Oprócz zadań jakie stoją przed nami musimy sobie odpowiedzieć na kolka pytań. Między innymi czym jest łowiectwo i na co nie mamy przyzwolenia? Odpowiedź na to pytanie nie jest prosta, a będzie dokładnie analizowana przez wszystkie antyłowieckie środowiska.

Klucz jest jednoznaczny – polowanie nie było, nie jest i nie powinno być zabijaniem dla przyjemności! Zabijamy aby: jeść, dostarczać innym jedzenia, utrzymywać równowagę w przyrodzie, chronić gospodarkę i zwalczać szkodniki.

Fakt, że łowiectwo ma w sobie pewien atawistyczny „powab” niczego nie zmienia. Tu nie chodzi tu o zabawę, a jeśli gdziekolwiek pojawi się choćby cień niewłaściwych zachowań – wymaga to zduszenia w zarodku i eliminacji – to jedyna poprawna postawa.

Dzięki łowiectwu robimy wiele rzeczy dobrych i musimy pokazać pozytywny bilans naszych działań. Może to nazbyt odważne, ale czy nie warto, aby ten materiał (we wcale nie prostej materii) był choć małym zaczynem do przemyśleń albo dyskusji?

Chodzi mi o naszą wspólną oddolną, ale jednak ważną cegiełkę we wspólnym budowaniu dobrego łowiectwa. Listy argumentów i kontrargumentów można rozwijać, a po udoskonaleniu wdrażać w życie. Strategię trzeba opracować i realizować powszechnie, aby maksymalnie rozszerzyć skale. Nie wdawać się w emocjonalne dyskusje tylko spokojnie robić swoje. Mądre działania stu trzydziestu tysięcy myśliwych muszą zaprocentować i będą zauważone.

Jeżeli tego nie zrobimy to wcześniej niż później dojdzie najpierw do wykluczenia łowiectwa, a później do formalnej likwidacji. W ten sposób nasz dorobek zginie, a na dodatek nikt nie odniesie z tego tytułu korzyści.

Galeria zdjęć

Więcej artykułów