Fot. Rafał Łapiński
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest
Share on tumblr
Share on email
Share on print

Ślepa uliczka

Podczas każdego polowania atakują nas rolnicy, którzy żądają eksterminacji zwierzyny. Jednak jeszcze trudniej dyskutuje się z „turystami”, którym antyłowieckie organizacje wyprały mózgi.

W sobotnie popołudnie pojechałam na polowanie. Droga do ambony- mimo zapowiadanej w mediach suszy stulecia – wyglądała mało przyjaźnie, więc postanowiłam się przejść.

Z wieczornego spaceru wracały dwie kobiety. Młodsza prowadziła na smyczy owczarka niemieckiego. Kiedy się zbliżyły bez pardonu mnie zaatakowała. Na pierwszy ogień padło pytanie, czy legalnie poluję? Bez zastanowienia poleciłam jej przeczytać ustawę łowiecką. Bambinistka nie odpuściła i wyprowadziła drugi cios. Jej zdaniem zabijanie biednych zwierzątek nie ma uzasadnienia, ponieważ w sklepach półki uginają się od mięsa.

Zawsze trzeba rozpoznać przeciwnika, więc zapytałam, czy je mięso. Otrzymałam potwierdzenie, więc próbowałam wytłumaczyć, że dziczyzna jest najzdrowszym mięsem, ale argument nie docierał. Widząc całkowity brak wiedzy zaproponowałam młodej osobie układ…

Jeśli podpisze z kołem umowę – myśliwi w tym miejscu nie będą polować. Tym sposobem „uratuje” kilkadziesiąt dzików. W zamian pacyfistka będzie pilnować uprawy kukurydzy, a w październiku jeśli będą szkody ureguluje zobowiązanie.


W pierwszej chwili młoda dama chciała zlekceważyć skalę ewentualnych szkód, więc wyjaśniłam, że w zeszłym roku kilkunastu myśliwych pilnowało tej uprawy, a straty wyniosły 20 tysięcy. Wszystkowiedząca panna straciła chęć kontynuowania rozmowy. Bez pożegnania odwróciła się na pięcie i ruszyła do domu.

Takie „starcia” będziemy mieli coraz częściej. Lekceważenie niechętnych nam obywateli to zły pomysł. Nasze nieodpowiednie zachowanie może bardzo łatwo utwierdzić ich w przekonaniu, że jesteśmy bandą niekulturalnych gburów, którzy nie zasługują na szacunek. Pewnie większość „młodych dam” nie uda się przekonać, ale nie możemy unikać takich konfrontacji.

Nie będzie łatwo. Widząc zaciśnięte pięści i zacietrzewienie tej dziewczyny wcale mnie nie dziwi, że urządzenia myśliwskie są niszczone!

Reklama

Skala negatywnego nakręcenia się miłośników zwierząt osiąga chyba apogeum. Ich umysły są całkowicie odcięcie od merytorycznych argumentów, a każdy myśliwy jest wrogiem, którego należy obrażać, a nawet jeśli nadarzy się odpowiednia sytuacja zwyczajnie dyskryminować!

Doskonałym przykładem jest Jewell Crossberg, który dziesięć lat temu opublikował kilka zdjęć z afrykańskiego safari. Teraz, gdy został mianowany kierownikiem Western Australia Park organizacje antyłowieckie przypomniały tą wyprawę i domagają się natychmiastowego rozwiązania umowy o pracę. Ich zdaniem żaden myśliwy nie ma moralnego prawa, aby funkcjonować w instytucjach chroniących przyrodę.

Tym razem padło na Jewella Crossberga, który kiedyś powiesił w sieci swoje zdjęcia z polowania.

Takie działania aktywistów nie dziwią, ale szokują nieodpowiedzialne wypowiedzi tamtejszych polityków. Między innymi ministra środowiska Stephena Dawsona, który zapowiedział przeprowadzenie dochodzenia w tej sprawie, a publicznie powiedział, że „polowanie nie pasuje do etosu agencji ochrony przyrody”. Takie słowa trudno wytłumaczyć i skomentować, ale jak widać na całym świecie nie brakuje populistów, którzy dla poklasku są wstanie kompromitować się każdego dnia.

Australia to demokratyczny kraj. Departament Ochrony i Bioróżnorodności już wydał oświadczenie, w którym stwierdził, że Crossberg zachowa swoją pracę! Decyzja o jego powołaniu była w pełni uzasadniona o czym świadczy jego wielkie doświadczenie zawodowe w zarządzaniu rezerwatami przyrody.

Można się domyślać, że minister to „animalista” i zapomnieć o zdarzeniu, ale warto zaznaczyć, że właśnie takie wypowiedzi polityków oraz ich akceptacja przez celebrytów i media nakręcają organizacje antyłowieckie, co wcześniej lub później musi doprowadzić do eskalacji przemocy. Dzisiaj dyskryminuje się myśliwych, niszczy paśniki, lizawki i ambony oraz napada się na myśliwych, a jutro?

Świat jest pełen ludzi, którzy głęboko wierzą, że stoją po dobrej stronie barykady. Nie zaprzątają sobie głowy kosztami finansowymi – ale również społecznymi – raju jaki wytworzyła ich wyobraźnia. Doskonale to wykorzystują osoby, które świadomie prowadzą wyznawców tej religii w ślepą uliczkę.

Wielu powie, że nie zatrzymamy tych szaleńców. Nasze argumenty nie wzbudzają takich emocji, nie są tak nośne, nie mają takiego zasięgu, ale moim zdaniem uświadamiają, że mamy merytoryczną odpowiedź na populistyczne hasła jakie wbijają w umysły antylowieckie organizacje.

Galeria zdjęć

Więcej artykułów