Fot Rafał Łapiński
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest
Share on tumblr
Share on email
Share on print

Polowanie sprawia przyjemność

Nad naszą społecznością wisi „chmura wstydu”. Część myśliwych i wędkarzy wstydzi się swoich pasji i dlatego wybiera różne dziwne formy obrony.

Popisową akcją, o której nigdy nie zapomnimy, była zamiana strzelby na aparat pewnego polityka. Wielu myśliwych było oburzonych takim zachowaniem, ponieważ był to strzał w kolano całej społeczności.

Jeśli polityk z pierwszych stron gazet rezygnuje z pasji to co ma zrobić zwykły myśliwy. I tak coraz częściej widujemy wędkarzy, którzy pokazują, że wypuszczają złapane ryby, a myśliwych opowiadających o zarządzaniu przyrodą, ochronie upraw rolnych, czy ostatnio o walce z afrykańskim pomorem.

Tymczasem my lubimy polować, zjeść tatara z sarny, pieczoną kaczkę, czy złowioną przez siebie rybę. Teoretycznie możemy kupić jedzenie w sklepie, a potem zagrać w golfa lub szydełkować, ale jednak niezmiennie wybieramy polowanie i zabijanie zwierząt. Powodów jest kilka, ale…

Coraz częściej nie próbujemy bronić naszej pasji, tylko przemilczamy naszą przynależność do grupy „morderców”. Siedzimy i czekamy, a „chmura wstydu” zawisła nad nami, ponieważ część współczesnego świata oderwało się od natury. Ludzie nie rozumieją już, co robimy i dlaczego to robimy.

Nie umiemy zewrzeć szeregów, a niewielka część społeczeństwa, która przestała jeść mięso zwyczajnie nas próbuje zakrzyczeć. Ich poświęcenie, niekiedy łzy i bardzo emocjonalne argumenty przekonują społeczeństwo, że polowanie dla przyjemności jest złe, a myśliwi powinni czuć się winni za unicestwianie bezbronnych sarenek, dzików i jeleni.

Reklama

Wirtualny świat

Z uprzywilejowanej grupy posiadającej broń, a tym samym ogólne poważanie, wcisnęli nas do narożnika i okładają z każdej strony. Blokują polowania i kręcą filmiki. Upubliczniają je potem przedstawiając obraz myśliwego, który jest bucem, chamem i nie umie składnie powiedzieć dwóch zdań. Wielu łowców jest sfrustrowanych i straciło chęć do działania. Żeby było jeszcze weselej sami wyciągamy różne „brudy” i dajemy cenne paliwo naszym przeciwnikom.

Nic dziwnego, że w takiej atmosferze różni celebryci i politycy wykorzystują każdą sposobność, aby nam przywalić. W wielu komentarzach trafiam na stwierdzenia, że PZŁ przespał, zaniedbał i nic nie robił. Można odnieść wrażenie, że tylko w Polsce łowiectwo ma złą prasę, więc postanowiłem „przelecieć” różne łowieckie portale i takie oto znalazłem informacje.

Włoska Senator Rosellina Sbrana po tragicznym polowaniu, gdzie myśliwy zastrzelił kolegę, wyśmiewała się z tego nieszczęścia „Artykuł o śmierci myśliwego zawsze sprawia, że się uśmiecham. Niektórzy łowcy jak widzą, że coś się rusza to strzelają”, a do swojego komentarza dodała uśmiechnięte emotikony. Myśliwi żądają od pani Senator – po tej haniebnej wypowiedzi – złożenia mandatu!

Takie wpisy prowokują i motywują do działania innych przeciwników łowiectwa, którzy posuwają się dużo dalej. Barbara Mazzali – radna z Lombardii – w tym samym czasie opublikowała na swoim profilu kilka fotografii, gdzie nie widać ubitej zwierzyny, tylko grupę przyjaciół z pięknymi dubeltówkami.

Media społecznościowe nie mogą być miejscem gdzie nie działa prawo i można propagować nienawiść, która jest paliwem dla faktycznej przemocy – napisała Barbara Mazzali.

Okazuje się, że w słonecznej Italii też są przeciwnicy polowania i taki widok wywołuje falę hejtu. Internauci nie przebierają w słowach: „Mam nadzieję, że prędzej czy później zastrzelicie się nawzajem”, „Byłoby miło widzieć, jak biegniesz przestraszona, a z drugiej strony ktoś strzela do ciebie”, „Ponieważ lubisz śmierć, mam nadzieję, że wkrótce cię zabierze”, „Żałuję, że nie masz wypadku z bronią ”, „Włóż lufę sobie do … i strzelaj”. Barbara Mazzali jest osobą publiczną. Opłaciła licencję i poluje zgodnie z włoskim prawem. Ma już dość wszystkich pseudo obrońców zwierząt i zgłosiła sprawę do prokuratury.

Fala hejtu prowokuje do wydawania różnych dziwnych apeli. Między innymi słowacki związek w ostatnich dniach zwrócił się do swoich członków, żeby nie publikowali fotografii z polowań. Czy działacze mają nadzieję, że takie „odpowiedzialne” działanie spowoduje zmianę nastawienia do łowiectwa?

Polowanie w przedszkolu

Trudno powiedzieć jaka jest ich strategia. Wielu filmów i zdjęć nie powinno się publikować z wiadomych powodów, ale całkowite chowanie głowy w piasek nie może przynieść nic dobrego. Jeśli nie będzie zdjęć – co jest moim zdaniem niemożliwe – to antyłowieckie organizacje i tak znajdą powód do kopania myśliwych.

Pewnie się zdziwicie, ale nasi sąsiedzi Litwini też są atakowani i bardzo cierpią. Uważają, że dotychczasowy sposób polowania nie był zbyt „europejski”. Cieszą się, że mają już sygnalistów, a nawet na zakończenie polowania dekorują króla polowania. Organizują festyny i spotkania z miejscową społecznością. Ubolewają, że cały czas takich imprez jest za mało, a tym samym nie mogą odbudować utraconego wizerunku.

W naszym kraju jesteśmy w innym miejscu i takie teksty mogą nas trochę śmieszyć. Wiemy, że festyny i dożynki budują pozytywne więzi z miejscową społecznością, ale nie rozwiązują problemu w skali kraju.

Ideą projektu „Absolutnie dziki” jest powrót do korzeni, czyli do tego co w norweskiej mentalności i historii zawsze było naturalne – łowienia ryb i polowania. Fot Andrzej Rogulski

W Norwegii związek łowiecki przekonał państwo, żeby sfinansowało projekt „Absolutnie dziki”, czyli edukację dzieci w przedszkolu. Nie będę opisywał komentarzy norweskich przeciwników polowania, którzy są oburzeni, że ich ministerstwo środowiska przeznaczyło na ten program kwotę 1 200 000 koron.

Myśliwi pewnie przetrwają atak i wdrożą program. Takie długofalowe działanie – moim zdaniem – jest najlepszą formą obrony. Często wspominam Wacława Przybylskiego, który wielokrotnie mi powtarzał, że edukacja dzieci to jedyny sensowny sposób budowania pozytywnego wizerunku. Trudny, długi i bardzo kosztowny.

Mnie pan Wacław przekonał. Razem z kolegami i nauczycielami od 2005 roku prowadziliśmy akcję „Ożywić pola”. Kiedyś największy program edukacji ekologicznej w naszym kraju (to zdanie pani dyrektor z NFOŚ). Właśnie mija dwa lata od zakończenia ostatniej edycji i… Nikt nie ma ochoty podjąć pałeczki.

Dzieci można i należy edukować. Dorosłych przeciwników, którzy już mają własne doświadczenia nie przekonamy żadnymi argumentami. To zawsze będzie jałowa dyskusja, którą niekiedy sam prowadzę, ale tylko dlatego, że to świetnie nakręca oglądalność portalu.

Wiem, że trudno w to uwierzyć, ale nasi przeciwnicy to grupa fanatyków. Ich jedynym celem jest prowokacja, dlatego na portalach społecznościowych należy takie osoby blokować, a jeśli do spotkania dochodzi w łowisku to… Najlepszym sposobem jest totalne lekceważenie aktywistów. Pamiętajcie, że nawet tych kulturalnych nigdy nie przekonamy.

Walczyć należy o wszystkich pozostałych. Myślę, że nawet 90 procent Europejczyków jeśli kiedyś będzie mieć możliwość uczestniczenia w polowaniu to pokocha łowiectwo! Dlaczego?

Milion lat ewolucji

Z moich obserwacji wynika, że większość ludzi bardzo łatwo się uzależnia od polowania. Tak, polowanie uzależnia, ponieważ jest naszym naturalnym zachowaniem. Możemy każdego człowieka „oswoić” i umieścić w „idealnym” miejskim środowisku, ale w jego głowie jest milion lat ewolucji, których nie można wymazać. Dlatego jeśli zabierzemy dziesięciu niepolujących kolegów lub koleżanek na polowanie to zdecydowana większość będzie chciała ponownie pojechać.

Przebywanie w łowisku dla myśliwego to same pozytywne emocje, a każdy normalny człowiek tego szuka. Wiem, że to zabrzmi śmiesznie, ale wszyscy pochodzimy z jednego plemienia, które jeszcze nie tak dawno goniło te same mamuty. Dla wegan to nie jest smaczny argument, ale zabijamy, bo…

My wszyscy lubimy jeść mięso i wcale to nie oznacza, że będziemy kupować kurczaki w sklepie. Jesteśmy drapieżnikami jak wilki!

Nie zabijamy dla zabawy, tylko dla wyjątkowo smacznej dziczyzny, a nasze ofiary nie są ani niewinne, ani bezradne. Polowanie wymaga wielu umiejętności, a zdobycie mięsa i trofeów jest sukcesem dającym nam satysfakcję. Chronimy zasoby przyrodnicze, bo zdrowa populacja poszczególnych gatunków zapewnia to samo uczucie. Cieszy nas, że naturalne źródło pożywienia jest stabilne i w przyszłości będziemy nadal wracać do domu z mięsem.

Umiejętność zdobywania pożywienia w naturalnych warunkach jest bardzo ważna, ale to nie jedyny argument, dla utrzymywania łowiectwa. Wielokrotnie udowodniono, że jesteśmy zwierzętami stadnymi, a przynależność do grupy społecznej jest ważne dla naszego zdrowia psychicznego, dlatego jestem pewien, że myśliwi będą zawsze.

Polowanie mam wpisane w DNA. Jeśli czyni to z mojej osoby dinozaura w oczach ludzi nie jedzących mięsa, niech tak będzie. Dzisiaj poglądy ludzi zmieniają się tak szybko jak pogoda, a coś tak pragmatycznego jak polowanie prawdopodobnie nie mieści się w głowach wielu „nowoczesnych” ludzi. Nie wiem jak Wy, ale ja potrzebuję ich akceptacji, a tym bardziej naszych przeciwników.

Moim zdaniem należy polować, więc to zrobię i będę z tej aktywności zawsze czerpał dużo zadowolenia.

Galeria zdjęć

Więcej artykułów