Łowczy krajowy Jacek Tomaszewski na polowaniu u Wiktora Szukalskiego, który osobiście wykonał tą fotografię
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest
Share on tumblr
Share on email
Share on print

Lisy z nory

Wiktor Szukalski - Honorowy Członek PZŁ - kochał głuszce, ale również wszystkich zachęcał do budowy sztucznych nor dla lisów. Uważał, że jest to najskuteczniejsza metoda redukowania tych drapieżników z naszych łowisk.

Coraz większa presja drapieżników stanowi niewątpliwą barierę i niweczy wysiłki kół łowieckich na rzecz odbudowy zwierzyny drobnej. W katalogu zagrożeń, obok plagi wałęsających się psów i kotów, jenotów i norek, pierwsze miejsce zajmują lisy. Szczepienia, powszechność występowania i szczególne predyspozycje łowcze tego gatunku nakazują, aby ten problem traktować bardzo poważnie!

Konieczność zmniejszenia populacji lisów i utrzymywania jej na niskim poziomie znajduje wśród myśliwych coraz większe zrozumienie. Uwidacznia to się w rosnącej liczbie odstrzelonych zwierząt. Niemniej jednak jego wysokość jest nadal niedostateczna w stosunku do obecnego, permanentnie niedoszacowanego stanu lisów.

Mamy wiele czynników, które sprawiają, że redukcja tego gatunku przebiega zbyt wolno. W polskiej tradycji łowieckiej lis nie był nigdy obiektem powszechnego zainteresowania. Był strzelany najczęściej w wyniku przypadkowych spotkań. W przeciwieństwie do zachodnich i południowych sąsiadów zainteresowanie naszych myśliwych polowaniem na lisy jest nadal bardzo małe. Praktyczna znajomość skutecznych sposobów polowań na tego drapieżnika jest niedostateczna.

Ważnym czynnikiem – który nie pomaga – jest również niewielka ilość norujących psów u polskich myśliwych. Dla wielu polowanie na lisy z nor jest zbyt trudne i czasochłonne. Często myśliwi uważają, że skuteczność takich łowów jest nieproporcjonalnie niska. Wymaga wielogodzinnego wyczekiwania przy norze i nierzadko kończy się uciążliwym i stresującym wykopywaniem swojego pupila, zablokowanego w podziemnych korytarzach, wiec wymaga od myśliwego dużo czasu, kondycji i wytrzymałości.

Wiktor Szukalski prezentuje ułożenie kanałów nory w przygotowanym wykopie o głębokości około 80 cm.

Tymczasem chcąc wyeliminować te „uciążliwości” i skutecznie redukować nadmiar lisów, właściciele łowisk bogatych w zwierzynę drobną już w XIX wieku sięgnęli do sztucznych nor. Może obecnie, kiedy również i my borykamy się z lisim problemem, warto przypomnieć sobie i zainteresować się bliżej także tym starym pomysłem?

Reklama

Spróbuję zatem jeszcze raz podzielić się moimi doświadczeniami nabytymi przy budowie tych niesamowicie skutecznych urządzeń łowieckich.

Polna lokalizacja

Na zainstalowanie sztucznej nory można wybrać wiele miejsc w polnym obwodzie łowieckim. Mogą to być skrawki różnych niezagospodarowanych nieużytków, stare piaskownie, narożniki łączących się rowów melioracyjnych, pobocza remizek śródpolnych, uskoki gruntów, korony nasypów i inne podobne miejsca uczęszczane przez lisy, oddalone od naturalnych nor oraz od tras pieszej penetracji człowieka.

Dawniej, w okresie działalności PGR, znalezienie takiego miejsca nie stwarzało problemu. Teraz – po przekształceniach własnościowych – nie jest to takie łatwe. Nasze działania musimy rozpocząć – ze zrozumiałych względów – od uzyskania zgody właściciela lub dzierżawcy tego terenu.

Sztuczna nora, w przekroju poziomym, ma swoją formą nawiązywać do naturalnej lisiej nory. Powinna mieć jeden lub dwa kotły – legowiska i łączące się z nimi dwa rurowe przewody – nory. Ułożenie nory może być różne i zależy od konfiguracji terenu oraz rodzaju i ilości materiału niezbędnego do budowy. Przedstawiam trzy przykładowe schematy nor, które z małymi zmianami stosowałem przez wiele lat w swojej praktyce łowieckiej. Wszystkie bez wyjątku zdawały egzamin.

Rozpoczynając w terenie rozplanowanie nory, sytuujemy jeden lub dwa kotły z przewidywanym odprowadzeniem od nich dwóch przewodów rurowych: pierwszego, w którym rozpocznie się norowanie, i drugiego, z którego okna będziemy strzelać wypchnięte lisy. Położenie drugiego okna należy zatem tak usytuować, aby zapewniało możliwość skutecznego oddania strzału. To samo dotyczy wariantu nory z jednym zbiorczym wylotem.

Sucha i ciepła

Korpus kotła, w zależności od możliwości i własnej pomysłowości, możemy wykonać z betonowych kręgów, zbiorników metalowych lub sztucznych tworzyw (o dostatecznie grubych ściankach zapewniających stabilność), płyt betonowych lub wymurować z cegieł. Średnica zastosowanych kręgów nie powinna przekraczać 70–80 cm, a ich wysokość 50 cm. W innych rozwiązaniach przyjmowałem wymiary 60x70x50 cm.

Podane wymiary kotła powinny zapewnić wygodne legowisko, a ograniczona kubatura umożliwić ogrzanie pomieszczenia ciepłem własnym lisa. Przygotowując korpus kotła, musimy uwzględnić dwa odpowiedniej wielkości otwory, z których wyprowadzimy później pierwsze odcinki dwóch ramion przewodów nory. Górna krawędź przewodu pierwszej rury będzie stykała się z płytą nakrywkową kotła.

W celu umieszczenia kotła w ustalonym miejscu kopiemy dół o odpowiedniej średnicy i głębokości około 80–100 cm. Dno dołu wykładamy cegłą lub kawałkami płyt. Może być też użyta gruba siatka druciana o powierzchni nieco większej od zewnętrznych wymiarów kotła. Stanowić to będzie podłogę kotła, która ma uniemożliwić wykopanie tam własnych kanałów nory, do czego lisy zawsze dążą.

Właściwie usytuowana, dostatecznie długa, sucha i bez przewiewów nora jest już po kilku tygodniach odwiedzana przez lisy.

Unikamy jednak szczelnego podłoża, który może uniemożliwić odsączanie wody. Na tak ułożone podłoże stawiamy boczną konstrukcję kotła. Na dno sypiemy warstwę czystego piasku o grubości 10–15 cm. Po przyłączeniu przewodów rur kocioł przykrywamy litą płytą betonową o wymiarach nieco większych od zewnętrznych ścian kotła. Po ułożeniu całości nory dachową pokrywę kotła przysypujemy grubą warstwą ziemi. Następnie ponad poziom tej warstwy i gruntu usypujemy nieduży kopiec o średnicy około 200 cm, co umożliwi spływanie wody poza kocioł.

Jako rurowe ciągi nory można zastosować rury betonowe, kamionkowe, żeliwne, ze sztucznego tworzywa o średnicy wewnętrznej 20– 25 cm o różnych długościach. Na jedną norę wystarczy około 20 m rur.

Chcę podkreślić, że do budowy nor można użyć wszystkich przewodów rurowych o odpowiedniej stabilności i średnicy wewnętrznej, bez względów na materiał, z którego są wykonane. Bardzo popularne obecnie rury z tworzyw sztucznych są lekkie, trwałe, a niektóre są elastyczne, co pozwala nadawać norom naturalne formy. Można do nich dokupić kolanka, trójniki i obejmy. Jeżeli zdecydujemy się na właśnie takie przewody, zalecam wykonanie pewnego zabiegu uzdatniającego.

Przewody tych rur są bardzo śliskie. W celu uzyskania szorstkości powierzchni, po której będą przemieszczać się norowce i lisy, należy nalać do środka cienką warstwę zaprawy betonowej. Ze względu na jaskrawe kolory tych rur, ich wyloty nie mogą służyć jako okna nory.

Mając do dyspozycji również odcinki o większej średnicy wewnętrznej (np. 35–40 cm) możemy je też zastosować przemiennie jako praktyczne łączniki między rurami o podstawowej średnicy. Takie rozwiązanie ma jeszcze tę zaletę, że obniżona spodnia część rury łącznika (różnicę w poziomie możemy uzupełnić piaskiem) spełni doskonale funkcję odprowadzenia z nory wody opadowej, która może gromadzić się w przewodzie. Może ona również służyć jako dodatkowy minikocioł.

Spokój i bezpieczeństwo

Ostatnie dwa odcinki rur (najlepiej betonowych), których wyloty będą stanowić okna nory, powinny zachować zalecaną średnicę wewnętrzną 20 cm. Taka średnica przewodu umożliwia pracę norowcom, a równocześnie zabezpiecza przed penetracją nory przez wałęsające się psy, zapewniając lisom spokój i poczucie bezpieczeństwa. Dla pełnego lisiego komfortu możemy ostatni wylotowy odcinek ułożyć skośnie do osi nory, co zapewni osłonę przed bezpośrednimi podmuchami wiatru (lisy unikają przeciągów), zaciemni oraz wyciszy norę.

Niezwykle ważną czynnością w budowie sztucznej nory, szczególnie jeżeli dysponujemy niejednolitymi rodzajami rur, jest precyzyjne łączenie i zabezpieczenie połączeń poszczególnych elementów nory, nie wyłączając z tego konstrukcji kotłów. Jeżeli nie stosujemy bezpiecznych łączników, zestawiając poszczególne elementy, należy pod końcówki stykających się odcinków rur, na wyrównane dno wykopu, ułożyć stabilizujące podkładki: cegły, kawałki płyty betonowej, płaskie kamienie itp.

Okna nory powinny powinny mieć średnicę wewnętrzną 20 cm. Tym samym zabezpiecza przed penetracją przez wałęsające się psy i zapewnia lisom bezpieczeństwa.

Ma to zapobiec zatkaniu przewodów nory przez zmiany położenia poszczególnych elementów względem siebie, pod ciężarem ziemi okrywowej. Szczeliny między łączonymi elementami nory należy okryć aż do spodniej części paskami blachy, gumy, linoleum lub papy bitumicznej w celu zabezpieczenia przed zamuleniem rur ziemią nanoszona przez wodę opadową. Staranne wykonanie tych czynności przed ostatecznym zasypaniem kanałów jest niezmiernie istotne dla późniejszego prawidłowego funkcjonowania nory. Ustrzeże to nas przed ewentualną koniecznością jej rozkopania.

Po zasypaniu całości ubijamy warstwę ziemi okrywowej. Nad przebiegiem kanału usypujemy dodatkowo zapas ziemi o wysokości 20–30 cm, który zabezpieczy, przy osiadaniu wzruszonego gruntu, przed powstaniem podłużnej niecki, w której może gromadzić się woda opadowa. Wylot okna okładamy darnią, całość terenu porządkujemy i czekamy na wprowadzenie się pierwszych lokatorów!

Dobra nora

Właściwie usytuowana, dostatecznie długa, sucha i bez przewiewów nora jest już po kilku tygodniach odwiedzana przez lisy. Możliwość łatwego strzelenia w sezonie kilku lisów z jednej tylko sztucznej nory nie jest czymś wyjątkowym!

Na zakończenie chciałbym gorąco zachęcić myśliwych do zakładania sztucznych nor. O tym, jak popularne i szeroko stosowane są u naszych zachodnich sąsiadów te urządzenia łowieckie, niech świadczy fakt, że w niemieckich czasopismach łowieckich ukazują się ogłoszenia specjalistycznych firm, które oferują gotowe zestawy sztucznych nor w różnych wariantach.

Wiktor Szukalski

Dzielna “Miki” nad swoją siódemką z dwóch nor OHZ Bielany 21 styczeń 1962 rok

Pan Wiktor wszystkim swoim znajomym opowiadał o norach i lisach. Wspominał swoje ukochane jamniki, ośrodek Bielany Zarządu Okręgowego we Wrocławiu i gości, którym „fundował” niesamowite polowania.

Wielu myśliwych „zaszczepił” swoją ideą i mam nadzieję, że pod tekstem dopiszą swoje spostrzeżenia i pochwalą się sukcesami, które zachęcą kolejne pokolenia łowców do budowy sztucznych nor!

Paweł Gdula

Galeria zdjęć

Więcej artykułów