Warning: Undefined array key "options" in /home/platne/serwer87464/public_html/wildmen.pl/wp-content/plugins/elementor-pro/modules/theme-builder/widgets/site-logo.php on line 192
10 najważniejszych wydarzeń 2019 roku | WildMen

WildMen

Fot Rafał Łapiński

10 najważniejszych wydarzeń 2019 roku

Za nami bardzo burzliwy rok. Byliśmy świadkami zmian, które w niedalekiej przyszłości będą miały bardzo duży wpływ na łowiectwo w naszym kraju.
Reklama

Końcówka 2018 roku była nerwowa. Tarcia na szczytach władzy pomiędzy NRŁ i łowczym krajowym wywoływały powszechną konsternację. Tylko niewielu wtajemniczonych wiedziało, że walka nie toczy się o gabinet, ale o najważniejszy akt prawny związku. Łowczy krajowy w mojej ocenie chciał samodzielnie napisać Statut PZŁ. Dziwny zapis w ustawie łowieckiej zapewniał ten przywilej. Wystarczyło tylko sparaliżować prace Naczelnej Rady Łowieckiej.

Reklama

I. Odwołanie łowczego

Łowczy krajowy wywołał otwarty konflikt i przegrał z Naczelną Radą Łowiecką. Sprzyjającą okolicznością była wpadka ministra środowiska, któremu zaplątały się nogi podczas „wielkoobszarowych” polowań.

W mediach pojawił się kompromitujący zapis ze spotkania łowczych w ministerstwie, na którym minister Kowalczyk nakazał organizowanie polowań na terenie całego kraju. Obrońcy dzików rzucili do walki wszystkich swoich żołnierzy i minister się wycofał. To była kropla, która przelała czarę goryczy. Henryk Kowalczyk stracił zaufanie do łowczego. Oficjalnie 23 stycznia Piotr Jenoch złożył dymisję, a minister ją przyjął. Miał wielką szansę przebudowy związku, ale jej nie wykorzystał. Na stanowisku przewodniczącego Zarządu Głównego utrzymał się tylko dziewięć miesięcy!

Reklama
Oficjalnie 23 stycznia Piotr Jenoch złożył dymisję, a minister ją przyjął. Miał wielką szansę przebudowy związku, ale jej nie wykorzystał.

II. Nowy Statut

Teoretycznie kierował związkiem do 15 lutego, ponieważ miał zorganizować zjazd krajowy. Nie pomagał i nie uczestniczył w tym wydarzeniu, ale NRŁ udało się przygotować projekt nowego Statutu. Musieliśmy go dostosować do nowej ustawy, która znacząco ograniczała naszą samorządność.

Nikt nie miał żadnych wątpliwości, że w takiej sytuacji najważniejszy akt prawny Polskiego Związku Łowieckiego musiał umocnić społeczny nadzór. Dlatego w projekcie zwiększono kompetencje organów pochodzących z bezpośrednich wyborów, czyli Naczelnej Rady Łowieckiej oraz Okręgowych Zjazdów Delegatów.

Reklama

Takie rozwiązania miały nam pozwolić działać w nowej rzeczywistości, ale jak się okazało statutowe zapisy nie były skutecznym ograniczeniem dla nowego Zarządu Głównego.

III. Szczęść Boże i Darz Bór!

Minister Kowalczyk zatwierdził Statut, a 5 marca powołał Alberta Kołodziejskiego na łowczego krajowego. Nowy przewodniczący był wcześniej członkiem Zarządu Głównego. Zdobył zaufanie prezesa Rafała Malca i uzyskał poparcie większości członków NRŁ.

Reklama

Miał posiadać rozległą wiedzę na temat polskiego modelu łowiectwa, a jego głównych celem miała być poprawa wizerunku myśliwego oraz organizacyjna i ekonomiczna transparentność PZŁ.

Minister Kowalczyk 5 marca powołał Alberta Kołodziejskiego na łowczego krajowego. Fot Ministerstwo Klimatu.

IV. Łamanie statutu

Pierwsza wpadka Zarządu Głównego była śmieszna. Wszyscy przecierali oczy ze zdumienia, kiedy 20 maja ukazał się na stronie internetowej wpis zatytułowany: „Ważne zmiany w szkoleniach. Kolejne zdecydowane działania Zarządu Głównego”. Czytając pierwszy akapit, wszyscy wiedzieli, że przez kilka miesięcy nikt w centrali nie zapoznał się z kompetencjami ZG PZŁ!

W odpowiedzi na takie „zdecydowane działania” Naczelna Rada Łowiecka na swoim wyjazdowym posiedzeniu 25 maja w Radomsku uchyliła uchwały Zarządu Głównego. Tekst o rewolucyjnych zmianach w systemie szkolenia został usunięty ze strony PZŁ. Wydawało się, że kryzys został rozwiązany, a cała sytuacja będzie przestrogą dla przyszłych „zdecydowanych działań”, ale to był dopiero początek…

Okręgowe Zjazdy Delegatów zgodnie z nowym Statutem wybierały na stanowisko łowczego okręgowego trzech kandydatów, z których Zarząd Główny powinien powołać przewodniczącego w okręgu. Wszyscy myśleli, że zapis jest jasny ale…

12 sierpnia 2019 roku odbyło się posiedzenie ZG PZŁ, na którym kolejny raz został złamany Statut naszego związku. Z nieznanych nikomu powodów Zarząd Główny w kilku przypadkach powołał na to stanowisko… Osobę spoza trójki wytypowanej przez delegatów!

Naczelna Rada Łowiecka postanowiła skontrolować pracę łowczego, ale on nie udostępnił dokumentów. Społecznicy mieli dość lekceważenia, dlatego zdecydowali się wymienić prezydium rady i uchylić niezgodne ze statutem uchwały, ale sytuacja mocno się skomplikowała. Minister Kowalczyk uznał, że powołanie członków prezydium NRŁ było wadliwe. Minęło od tego czasu kilka miesięcy, a prace rady są nadal blokowane, a łowczy krajowy… Oddał się do dyspozycji nowego ministra.

V. Eskalacja terroru

Kiedy na szczytach władzy najważniejsze osoby w PZŁ zajmują się wewnętrznymi przepychankami, nasi przeciwnicy zacierają ręce. Tak słabego, a tym samym bezbronnego związku jeszcze nigdy w historii nie było!

Jesteśmy atakowani z każdej strony. Antyłowieckie organizacje dostały wiatr w żagle i wykorzystują bez litości każdą sposobność. W mediach społecznościowych propagują mowę nienawiści i zachęcają do blokowania polowań. Aktywiści podcinają ambony, palą paśniki, a nawet podkładają ładunki wybuchowe. Eskalacja działań terrorystycznych stała się faktem.

VI. Termos na polowaniu

Teoretycznie mamy również sukcesy. 10 września minister Henryk Kowalczyk zmienił część zapisów w regulaminie polowań. Możemy zabrać dzieci na pokot, ponieważ ta część polowania nie jest już polowaniem. Mamy również możliwość indywidualnego polowania na dziki z psem i podkładaczem. Takie łowy dotychczas były uznawane za kłusownictwo. W kolejnym sezonie ten zapis być może pozwoli ograniczyć szkody.

Minister wprowadzając nowe przepisy intensywnie myślał o zwalczaniu afrykańskiego pomoru. Dlatego będziemy mogli w całym kraju – niezależnie od stref – używać nokto i termowizji zamontowanej na broni, a całkowitą nowością jest możliwość dochodzenia postrzałków z zamontowaną na broni latarką.

Nie wszystkim się takie zmiany podobają, dla części myśliwych legalizacja „techniki” będzie powodem wielu problemów i szybko zmieni etycznych myśliwych w zwykłych egzekutorów.

Minister wprowadzając nowe przepisy intensywnie myślał o zwalczaniu afrykańskiego pomoru. Dlatego będziemy mogli w całym kraju – niezależnie od stref – używać nokto i termowizji zamontowanej na broni

VII. Rozbrajanie myśliwych

Unia Europejska też z nami walczy i postanowiła zaostrzyć prawo. Pretekstem jest walka z międzynarodowym terroryzmem, przestępczością oraz poprawianie bezpieczeństwa publicznego. Polityków i urzędników nie przekonuje fakt, w Europie nigdy nie doszło do ataku terrorystycznego z użyciem legalnie posiadanej broni palnej!

Wiele organizacji myśliwskich, a nawet rządów próbuje walczyć. Nasz związek – przynajmniej oficjalnie – nie widzi w tym problemu, a najczarniejsze scenariusze stają się realnym zagrożeniem. Unia Europejska kolejny raz „poprawia” bezpieczeństwo publiczne poprzez rozbrajanie legalnych posiadaczy broni.

Szykuje się ogromna kara dla sportowców miłośników broni i myśliwych, która jest nie do przyjęcia. Między innymi może być wprowadzony zakaz używania ołowiu w amunicji, a już jest pewne, że „cywile” nie będą mogli kupić i zarejestrować, niektórych półautomatycznych jednostek broni. Policja będzie bardziej rygorystyczne podchodzić do broni alarmowej, sygnałowej oraz replik historycznych, które będą musiały podlegać rejestracji.

Myśliwi i strzelcy będą mieć zakaz posiadania broni półautomatycznej z magazynkiem zawierającym więcej niż 10 naboi, ale również nie będą mogli kupić broni ze składanymi lub teleskopowymi kolbami i półautomatycznej wykonanej pierwotnie z automatycznej.

Szykuje się ogromna kara dla sportowców miłośników broni i myśliwych, która jest nie do przyjęcia. Między innymi może być wprowadzony zakaz używania ołowiu w amunicji

VIII. ASF atakuje

Minister rolnictwa walczył z afrykańskim pomorem i żył w przeświadczeniu, że problemem są myśliwi, którzy nie chcą wystrzelać dzików. Nie docierało do niego, że wirus ASF przywędrował osiem tysięcy kilometrów z Gruzji przez tereny, gdzie nie było dzików.

Pokrzykiwał i nas straszył, ale teraz już wie, że zostanie ukrzyżowany. Afrykański pomór 14 listopada „przeskoczył” 300 kilometrów. Chory dzik został znaleziony na granicy trzech zachodnich województw. Wszystkie służby zostały postawione w stan najwyższej gotowości. Nie tylko nasze, ale również niemieckie i czeskie.

Utworzona została strefa ochronna, która została otoczona płotem. Do dzisiaj odnaleziono kilkadziesiąt chorych dzików i stawiane są kolejne ogrodzenia. Koła łowieckie miały zmniejszać maksymalnie liczebność dzików wokół tych terenów. Niestety służby weterynaryjne jak zwykle nie były przygotowane. Zwalczamy wirusa od 2014 roku, ale cały czas jest problem z chłodniami dla kół łowieckich, do których mają trafiać tusze odstrzelonych dzików. Myśliwi szukają zdechłych dzików, ale nie mogą strzelać!

Niestety służby weterynaryjne jak zwykle nie były przygotowane. Zwalczamy wirusa od 2014 roku, ale cały czas jest problem z chłodniami dla kół łowieckich, do których mają trafiać tusze odstrzelonych dzików. Myśliwi szukają zdechłych dzików, ale nie mogą strzelać! Fot Rafał Łapiński

IX. Wywiad łowczego

Kiedy politycy wyrywali sobie resztki włosów w dodatku do grudniowego „Łowca Polskiego” łowczy krajowy nakazał zamieścić pożegnalny wywiad z samym sobą, który był nie tylko w moim odczuciu nieudolną próbą przedstawienia sukcesów obecnego Zarządu Głównego. Na łamach związkowego pisma sponiewierał społeczników zasiadających w Naczelnej Radzie Łowieckiej, ale zapomniał się odnieść do tematu łamania statutu.

Pierwszy raz w historii związku urzędujący łowczy pozwolił sobie na publiczną krytykę organu, który zgodnie ze Statutem nadzoruje jego działalność. Wszyscy myśliwi , którzy przeczytają wywiad, będą mieli swoje przemyślenia. W moim odczuciu to wystąpienie na długo pozostanie symbolem kompromitacji Zarządu Głównego.

X. Zawłaszczenie PZŁ

Widząc całkowity bezwład w naszej organizacji rząd przygotował nowelizację naszej ustawy. W grudniu Sejm zaakceptował projekt „specustawy”, który pozwoli „zjednoczonej prawicy” przejąć struktury naszego związku. Ustawa została przesłana do Senatu. Projekt zakłada, że Łowczego krajowego będzie powoływać minister środowiska, a łowczy okręgowy musi mieć pozytywną opinię ministra środowiska.

Naczelna Rada Łowiecka oraz Okręgowe Zjazdy Delegatów – czyli społeczne organy wybierane przez myśliwych – tak naprawdę stracą resztki samorządności. Politycy zwyczajnie nas oszukali, ale nie wiedzą, że tym posunięciem skazują się na totalną porażkę! Teraz to minister środowiska i rolnictwa będzie odpowiadał za walkę z afrykańskim pomorem świń, który już niedługo rozleje się po całym kraju!

Dla wielu szeregowych członków PZŁ nie ma żadnego znaczenia, kto piastuje stanowisko przewodniczącego ZG PZŁ, a nawet prezesa NRŁ. Najczęściej nawet nie znają ich nazwisk. Uważają, że władze związku mają sprawnie zarządzać naszą organizacją i walczyć o dobry wizerunek w społeczeństwie, co w efekcie ma nam pozwolić spokojnie polować.

W nadchodzącym roku będziemy jeszcze normalnie polować. Rząd zorientował się, że sejmiki nie przygotowały podziału kraju na obwody, dopiero w 2021 roku będziemy kolejny raz podpisywać umowy dzierżawne.

Takie podejście nie dziwi. Łowiectwo jest dla nas pasją i możliwością oderwania się od problemów dnia powszedniego. Potrzebowaliśmy silnego związku, który walczy o nasze sprawy na poziomie parlamentu, rządu, ale również sejmiku wojewódzkiego, powiatu i nadleśnictwa.

Zadziwiające, że tego nie rozumieją najważniejsze osoby w PZŁ. Wewnętrzne kłótnie, które nie mają żadnego znaczenia doprowadziły do sytuacji, w której rząd odbiera nam reszkę samorządności i nikt nawet nie protestuje. Tym bardziej to dziwi – bo zgodnie z projektem – będziemy płacić ze składek wynagrodzenie urzędnikom państwowym.

Przed władzami naszego związku prawdopodobnie najtrudniejszy egzamin. W nadchodzącym roku będziemy jeszcze normalnie polować. Rząd zorientował się, że sejmiki nie przygotowały podziału kraju na obwody. W 2021 roku będziemy kolejny raz podpisywać umowy dzierżawne. Tym razem to minister ustali kto jest godzien dostąpić tego zaszczytu.

W mojej ocenie cały czas istnieje mała szansa na uratowanie Polskiego Związku Łowieckiego, ale Naczelna Rada Łowiecka musi walczyć o nasze prawa i jednocześnie wykazać się wielką odpowiedzialnością.

Reklama

ZAPRASZAMY DO ZAKUPÓW

Galeria zdjęć

Więcej artykułów