WildMen

Zarządzanie strachem

Aktywiści organizacji antyłowieckich z pełną premedytacją grają na emocjach społecznych, wiec myśliwi powinni brać z nich przykład.

Reklama

Przeciwnicy zabijania i jedzenia mięsa atakują myśliwych nie tylko w Europie. W ich utopijnej wizji człowiek nie może ingerować w przyrodę, dlatego tak ostro walczą o utrzymanie lub wprowadzenie zakazu strzelania do drapieżników, które ich zdaniem będą regulować pogłowie jeleni, dzików, a nawet bobrów.

Reklama

Swoje kampanie budują na ochronie niedźwiedzia, wilka, rysia, ale ich działania ograniczają wyłącznie do klikania w klawiaturę. Opinie naukowców oraz wyniki badań są przez nich akceptowane tylko w przypadku, gdy są potwierdzeniem dla ich wynurzeń. Pozostałe przemilczają, ponieważ doskonale wiedzą, że szeroko rozumiane społeczeństwo nie ma zielonego pojęcia, czym jest bioróżnorodność, a tym bardziej zrównoważone zarządzanie zasobami przyrodniczymi.

Akceptacja łowiectwa

Poprzez media głównego nurtu skutecznie budują świadomość, że polowanie nie ma akceptacji „zwykłych” obywateli, w co wierzą nawet myśliwi. Między innymi z tego powodu europejska federacja łowiecka (FACE) finansuje i przeprowadza badania opinii społecznej w poszczególnych krajach Unii Europejskiej, które obalają to kłamstwo.

Reklama

Wyniki najnowszego przeprowadzonego w Rumunii pokazują, że w tym kraju jest bardzo wysoka akceptacja łowiectwa nawet wśród młodzieży. Pełną wiedzą na temat przepisów i praktyk łowieckich dysponuje 18 procent respondentów w wieku 18-24 lat, co jest wynikiem znacznie wyższym od średniej europejskiej…

W sumie 75 procent rumuńskiego społeczeństwa akceptuje polowanie, jeśli odbywa się zgodnie z prawem. Komentujący badanie nie ukrywają, że ten doskonały wynik to efekt konfliktu z dużymi drapieżnikami.

Reklama

W Rumuni żyje bardzo liczna populacja niedźwiedzi brunatnych i każdego roku dochodzi tam do wielu ataków, w tym również śmiertelnych. Społeczeństwo już nie akceptowało tak licznej populacji i wymusiło na rządzie wprowadzenie odstrzału redukcyjnego.

Ten kontekst jest kluczowy dla zrozumienia opinii publicznej na temat zarządzania dziką przyrodą. Moim zdaniem w tym oraz każdym innym przypadku nie mają żadnego znaczenia opracowane przez naukowców strategie, a tym bardziej dowody uzyskane dzięki badaniom…

Reklama

Stan nadzwyczajny

Nie tylko w Rumunii obserwujemy całkowity brak akceptacji dla dużych drapieżników. Doskonałym przykładem jest również Słowacja, gdzie społeczeństwo też wymusiło redukcję.

Rząd został zmuszony do wprowadzenia stanu nadzwyczajnego i zmiany przepisów. Wszystkie niedźwiedzie pojawiające się w pobliżu zabudowań są traktowane, jako osobniki konfliktowe i zostają usunięte.

Przez dwa miesiące w ten sposób zostały odstrzelone 33 niedźwiedzie. Władze zniosły stan zagrożenia, ale problem wymaga rozwiązań systemowych, które Słowacja ma wypracować…

Zakaz polowania

Niedźwiedź biegający po ulicach Liptowskiego Mikułasza ranił pięć osób i ta informacja była obecna we wszystkich mediach, ale sposób, w jaki rozwiązali problem Słowacy już się nie pojawił. Stawiam tezę, że tylko nieliczni myśliwi interesuje się tym tematem!

Aktywiści organizacji antyłowieckich w porównaniu do myśliwych, wędkarzy, czy rolników są wyjątkowo skuteczni. W Kolorado właśnie zebrali 188 tysięcy podpisów, aby wprowadzić zakaz polowań na pumy. Jesienią mieszkańcy tego stanu w referendum podejmą decyzję w sprawie zarządzania dziką przyrodą.

To była doskonale skoordynowana akcja. Aby uzyskać wymaganą liczbę podpisów, płacono agitatorom 7 dolarów za każdy podpis. Grupa CATS jest finansowana głównie przez Humane Society of the United States i Friends of Animals, czyli organizację, która potępia wszelkie polowania – twierdzi, że zaburzają równowagę między ofiarami, a drapieżnikami.

To ewidentny dowód, że coraz częściej w zarządzaniu przyrodą nie będą się liczyły fakty i nauka, ale tylko emocje. Aktywiście z pełną świadomością zakłamują rzeczywistość, również tą dotyczącą zarządzania dzikimi kotami w Kolorado.

W tym stanie populacja pumy jest wyjątkowo stabilna. Żyje tam od 3800 do 4400 dorosłych osobników, a rocznie strzela się tam około 500 kotów.

Aktywne zarządzanie przynosi same korzyści i nie ma żadnych naukowych dowodów sugerujących, że populacja pumy zmniejsza się przy obecnym zrównoważonym zarządzaniu. Prowadzone badania i projekty dobitnie pokazują, że zagęszczenie jest optymalne…

Myśliwi nie mają wątpliwości, że decyzje o tym, jak zarządzać bogatymi zasobami dzikiej przyrody, powinny być pozostawione ekspertom z rządowych agencji, ale nikt ich nie słucha. W 2020 roku wyborcy w Kolorado przegłosowali inicjatywę referendalną za wprowadzeniem pełnej ochrony dla wilka!

Nakręcać spiralę strachu

Zaprezentowane przykłady pokazują, że nigdy nie będziemy w stanie przekonać społeczeństwa do akceptacji zrównoważonych praktyk łowieckich. Jeśli chcemy przetrwać, to musimy się dostosować do obecnych realiów.

Opowiadać o bioróżnorodności i zrównoważonym zarządzaniu odnawialnymi zasobami przyrody możemy dyskutować na wewnętrznych konferencjach, ponieważ nikogo poza nami to nie interesuje.

Ekoterroryści najbardziej się obawiają naszej aktywności przy nakręcaniu spirali strachu. Przecież żadna matka nie puści na jagody swoich dzieci wiedząc, że za płotem poluje wataha 12 wilków i nikt nie puści swojego pupila ze smyczy wiedząc, że może zostać żywcem pożarty…

Każdy atak wilka i niedźwiedzia powinien być przez naszą społeczność nagłaśniany. Jeśli tego nie będziemy robili, to musimy się liczyć z wprowadzaniem kolejnych zakazów!

Reklama

ZAPRASZAMY DO ZAKUPÓW

Galeria zdjęć

Więcej artykułów