fot. Shutterstock
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest
Share on tumblr
Share on email
Share on print

Odwieczny wróg

Kleszcze bez kontaktu z żywicielem mogą żyć nawet 18 lat. W norze afrykańskiego guźca znaleziono ich około 250 tys. Natomiast jeden łoś może być „gospodarzem” 50 tys. kleszczy w sezonie

Kleszcze należą do naszych starych wrogów. Naukowcy uważają, że o roznoszonych przez nie chorobach dowiadujemy się między innymi z biblijnej Księgi Wyjścia, gdzie pozostające na polach i pastwiskach egipskie bydło pada ofiarą porażającej zarazy. Wskazówką, że chodzi o roznoszoną przez kleszcze babeszjozę, jest fakt zachowania się w wielu językach biblijnego terminu określającego szczególny rodzaj śmiertelnej gorączki wywoływanej u zwierząt gospodarskich przez pasożyty z licznej rodziny babeszji.

Dowodów prehistorycznego zagrożenia kleszczami dostarczają również wyniki badań klinicznych przeprowadzonych na odnalezionych w 1991 roku w południowotyrolskich w Aplach zwłokach prehistorycznego myśliwego, który zginął w tym miejscu około 3300 lat p.n.e. W ciele łowcy naukowcy wykryli bakterie z rodzaju Borrelia, wywołujące boreliozę.

Wszyscy wiemy, że zagrożenia nie wolno bagatelizować, tym bardziej że w ostatnich dekadach badania nad kleszczami, a tak naprawdę wszystkim wywoływanymi przez nie chorobami, zaowocowały licznymi odkryciami. Liczby mówią same za siebie. Jeszcze do niedawna w opracowaniach naukowych mówiono o 800 znanych gatunkach kleszczy. Obecny stan badań, które – jak twierdzą naukowcy – wciąż pozostawiają ogromne obszary niezbadanej materii, opisuje 907 potwierdzonych gatunków zgrupowanych w trzech rodzinach.

Zima nie zabija


Okazuje się, że kleszcze są znacznie bardziej żywotne i wytrzymałe na niekorzystne warunki środowiska niż mogło się to nam wcześniej wydawać. Kolejne badania naukowców przynoszą dowody obalające dotychczasowe przeświadczenia – na przykład opisano przypadki aktywności żerowej kleszczy w temperaturze poniżej zera, a także stwierdzono obecność tych pajęczaków na obszarach Arktyki i Antarktydy. Kleszcze wykazują więc niespodziewane zdolności adaptacyjne do zimna.

Równie imponujące są ich zdolności przetrwania w sytuacji braku żeru. Normalny cykl życia kleszczy obejmuje trzy stadia – larwy, stadia nimfalne i stadium dorosłe – i u większości gatunków kleszczy zamyka się w przedziale około 2 lat. Krwawy żer jest niezbędnym warunkiem przystąpienia do zmiany stadium i linienia oraz do składania jaj. Tymczasem badania laboratoryjne wykazały wyjątkową odporność niektórych gatunków na głód – liczna grupa badanych gatunków wykazała zdolność przetrwania w oczekiwaniu na swojego żywiciela w przedziale 5–12 lat! Rekordzista potrafił wytrzymać 18 lat!

Ważnym elementem strategii przetrwania i sukcesu kleszczy jest również ich liczebność. Rekordowe zagęszczenie kleszczy stwierdzono w 1975 roku na Florydzie, kiedy to podczas badań pasożytów kolonii ptaków morskich na powierzchni 1 metra kwadratowego stwierdzono obecność 600 tys. osobników. Bardziej współczesne badania z 1993 roku, które wykazały, że w pojedynczej norze zasiedlanej przez afrykańskiego guźca znaleziono około 250 tys. kleszczy. Warto również wspomnieć o badaniach naukowców Uniwersytetu w Tennessee z 2011 roku, w których wykazano, że łosie są „gospodarzami” średnio 30–50 tys. kleszczy w sezonie, a rekordowa liczba tych pajęczaków może niekiedy osiągać poziom 150 tys. pasożytów na jednym osobniku!

Reklama

Uzbrojony po zęby

Ta armia pajęczaków dysponuje zaskakująco licznym arsenałem środków zagrażających organizmom, na których żerują. Kleszcze roznoszą pierwotniaki, z których najpoważniejsze dziś dla nas zagrożenie stanowią przedstawiciele rodzaju Babesia, wywołujący kilka odmian babeszjozy. Co prawda pierwsze udokumentowane wystąpienie choroby u ludzi opisane zostało dopiero w 1957 roku. Badania pokazują jednak, że zagrożenie tą chorobą systematycznie rośnie wraz ze wzrostem liczebności i zasięgu jej głównego wektora, jakim są kleszcze. Co więcej, coraz częściej do infekcji dochodzi nie tylko w wyniku ugryzienia kleszcza będącego nosicielem pierwotniaka, ale również w wyniku transfuzji krwi.

Kolejnym zagrożeniem są wirusy. Obecnie zidentyfikowano ponad 160 wirusów przenoszonych przez kleszcze, w tym między innymi doskonale nam znany wirus afrykańskiego pomoru świń (ASF). Przynajmniej 33 wirusy wywołują choroby u ludzi, przede wszystkim kleszczowe zapalenia mózgu, a także liczne gorączki, w tym gorączka Kolorado i krymsko-kongijska gorączka krwotoczna. Część budzi poważny niepokój z racji wysokiej śmiertelności jaka towarzyszy infekcjom 20–40 proc. w wypadku dalekowschodniej odmiany kleszczowego zapalenia mózgu, około 25 proc. w wypadku wirusa Alkhurma, czy 10 proc. w wypadku wirusa lasu Kyasanur.

Szczególnie niebezpieczne są bakterie, wśród których identyfikuje się dziś 20 gatunków wywołujących najróżniejsze odmiany tyfusów, durów i gorączek plamistych, w tym trzy wyjątkowo niebezpieczne – gorączka plamista Gór Skalistych (śmiertelność nawet 30 proc.), śródziemnomorska gorączka plamista (śmiertelność około 15 proc.) oraz izraelska gorączka plamista (gdzie śmiertelność sięga 30 proc.). Dodajmy jeszcze najbardziej tajemnicze i najmniej zbadany obszar odkleszczowych zagrożeń – paraliż pokleszczowy, toksykozy i alergie. Nieźle jak na tak niewielkie i niepozorne stworzenie.

Namierzony i naznaczony

Na szczęście dla nas współczesne badania nad kleszczami prowadzone na całym świecie nabierają tempa w związku z coraz poważniejszym i coraz bardziej uświadamianym zagrożeniem dla ludzi i zwierząt. Doświadczamy ich przecież na co dzień, obserwując przyrodnicze, ekonomiczne i społeczne skutki zarazy rozprzestrzenianej między innymi przez kleszcze, czyliwirusa ASF.

Do naszego arsenału dołączają w ostatnich latach coraz doskonalsze narzędzia badawcze – genetycy opracowują genomy kolejnych gatunków kleszczy i przenoszonych przez nie patogenów w poszukiwaniu słabości i mechanizmów dających możliwość wyeliminowania ryzyka bądź stworzenia skutecznych barier w postaci szczepionek, repelentów czy pestycydów. Wzorem walki z komarami roznoszącymi malarię podejmowane są próby wprowadzenia specjalnie wychodowanych osobników zmodyfikowanych genetycznie, których zadaniem jest osłabienie kondycji całej populacji, bądź uwrażliwienie jej na wybrane substancje.

W fazie testów klinicznych znajduje się obecnie kilka szczepionek, sprawdzana jest skuteczność wabiących pułapek feromonowych, przy pomocy których kleszczom dostarczane są zagrażające im patogeny w postaci wirusów, bakterii, grzybów i nicieni, a także chemiczne środki kontroli.

Trzeba przy tym pamiętać, że chemiczna wojna z kleszczami obarczona jest dużym stopniem ryzyka – po pierwsze niewiele jest środków uniwersalnych, działających na wszystkie gatunki kleszczy, po drugie są one nieselektywne, co oznacza, że zagrażają również innym gatunkom owadów. Do takich właśnie zagrożeń należy wyjątkowo skuteczna jako środek owadobójczy permetryna, którą wciąż jeszcze stosuje się do przeciwkleszczowych oprysków, a która współobarczana jest winą za udział w masowym wymieraniu pszczół.

Niepożądaną konsekwencją nieselektywnej eksterminacji na danym terenie, jest przerwanie łańcucha pokarmowego prowadzące do drastycznej redukcji liczebności płazów, gadów, ptaków i ssaków. Ponadto, kleszcze wykazują sporą zdolność uodparniania się na związki chemiczne i większość mniej agresywnych substancji z czasem traci swoją skuteczność.

Ryzyka nie można jednak bagatelizować. Liczebność kleszczy wzrasta, podobnie jak zwiększa się zasięg występowania poszczególnych gatunków. Choroby odkleszczowe stanowią śmiertelne niebezpieczeństwo, są bardzo liczne, słabo rozpoznawalne, trudne w leczeniu i bardzo często nakładają się na siebie, dając niespecyficzne objawy. Ich długa lista rośnie z roku na rok, podobnie jak liczba chorych. Pojawiają się kolejne wektory transmisji patogenów.

Wydaje się, że na razie kleszcze mają w tej wojnie przewagę. Dlatego w długiej perspektywie konieczne są dalsze badania, natomiast w krótszej perspektywie kluczem jest prewencja i odpowiednie zabezpieczenie, a w wypadku infekcji, właściwa diagnostyka, odpowiednio wczesne i właściwie prowadzone leczenie.

fot Rafał Łapiński

Ubieraj się stosownie

Gdy wybieramy się na polowanie trzeba zadbać o odpowiednie ubranie: niezbędne są czapka lub kapelusz, zakryte buty oraz długie spodnie i koszula z długimi rękawami najlepiej zakończone ściągaczami.

Używaj sprawdzonych środków

Należy stosować tzw. repelenty – produkty odstraszające kleszcze, nanoszone bezpośrednio na skórę lub odzież. Czytaj etykiety – upewnij się, że wybrane produkty zawierają odpowiednią ilość substancji aktywnej oraz zapoznaj się z ryzykiem ich jednoczesnego stosowania i niepożądanymi interakcjami z innymi substancjami.

Zawsze przeprowadź inspekcję

Po powrocie z miejsc szczególnie narażonych na występowanie kleszczy należy dokładnie obejrzeć całe ciało i głowę oraz ubranie, czy nie ma na nim kleszczy. Obowiązkowo bezpośrednio po przybyciu do domu weź kąpiel lub prysznic, dzięki któremu można spłukać trudno dostrzegalne gołym okiem nimfy kleszczy. W trakcie mycia dokładnie sprawdź powierzchnię skóry, ze szczególnym uwzględnieniem szczególnie wrażliwych miejsc: pachwiny, zgięcia kolan i łokci oraz głowa.

Nie zwlekaj z badaniem

Wczesne wykrycie i wczesne rozpoczęcie leczenia zwiększają szansę na całkowite wyleczenie oraz uniknięcie ewentualnych infekcji wtórnych oraz pojawienia się powikłań, w tym między innymi zapalenie stawów, porażenia nerwów, zapalenia opon mózgowych czy zapalenia mięśnia sercowego. Dlatego wszelkie niepokojące objawy konsultuj z lekarzem.

Bądź wyczulony na objawy

Najczęstszym objawem chorobowym jest rumień wędrujący, który początkowo przybiera postać małej zaczerwienionej grudki lub plamki, która pojawia się po około tygodniu – najpóźniej po dwóch – w miejscu ukąszenia przez kleszcza i stopniowo się powiększa. W centrum zmiany może znajdować się pęcherzyk lub obszar martwiczy. Miejsce może lekko swędzieć lub w rzadkich przypadkach boleć. Pojawienie się rumienia wędrującego oznacza potrzebę jak najszybszego leczenia antybiotykami. Ukąszeni przez kleszcze muszą zwracać szczególną uwagę na wszelkie objawy grypopodobne (bóle głowy, bóle stawów, osłabienia mięśni i gorączki), a także wysypki i zmiany skórne, które należy niezwłocznie skonsultować z lekarzem.

Poszukaj specjalisty

Nie wszyscy lekarze potrafią rozpoznać symptomy chorób odkleszczowych a tym bardziej nakładające się na siebie symptomy kilku jednoczesnych infekcji. Upewnij się, że zasięgasz opinii specjalisty w tej dziedzinie, a w wypadku jakichkolwiek wątpliwości skonsultuj się z ośrodkiem wyspecjalizowanym w diagnostyce i leczeniu chorób odkleszczowych, tym bardziej że wiele tego rodzaju placówek oferuje możliwość konsultacji internetowych.

Galeria zdjęć

Więcej artykułów