fot. Rafał Łapiński
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest
Share on tumblr
Share on email
Share on print

Jesienny atak kleszczy

Pajęczaki stanowią jedno z najpoważniejszych zagrożeń XXI wieku. Lista zagrożeń jest imponująca zagrażają nam wirusy, bakterie, pasożyty i toksyny.

Sezon na kaczki i grzyby otwarty. Komarów jest niewiele, ale zaczynają atakować pajęczaki. Pamiętałem o profilaktyce i po każdej wizycie w lesie brałem prysznic, a ubranie leciało do pralki. Niestety o tej porze roku większość kleszczy ma wielkość główki od szpilki i bardzo trudno je wypatrzeć. Dopiero swędzenie zdradziło pozycję pasożytów.

W naszym kraju kleszcze znalazły świetne warunki, a są roznosicielami wielu groźnych chorób pasożytniczych w tym około 200 gatunków pierwotniaków, 130 odmian wirusów, 20 gatunków bakterii pałeczkowych, 20 gatunków krętków i innych rodzajów bakterii, a także kilku gatunków nicieni i grzybów. Intensywnie atakują wiosną, ale nie mniej groźna jest jesień. Teoretycznie dopiero pierwsze przymrozki ostudzą ich apetyt na naszą krew. Sezonowość występowania kleszczy ma związek z ich cyklem rozwojowym. Pierwsze niegroźne stadium to jaja, z których rozwijają larwy, dalej pojawiają nimfy, a potem dopiero mamy postać dorosłą. Niestety każde przeobrażenie wymusza znalezienie żywiciela. Przed nami kolejna bitwa!

Na długiej liście chorób odkleszczowych znajdują się między innymi: babeszjoza, borelioza, kleszczowe zapalenie mózgu i zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych, gorączki i dury plamiste, a także paraliż kleszczowy i alergie. Wraz z rozprzestrzenianiem się kleszczy oraz ze względu na coraz doskonalsze metody diagnostyczne z każdym rokiem lista wydłuża się o kolejne jednostki i zespoły chorobowe. Tymczasem okazuje się, że stopień ryzyka wciąż bagatelizujemy.

A jest się czego obawiać. Jak wynika z raportów Państwowego Zakładu Higieny w Narodowym Instytucie Zdrowia Publicznego zagrożenie chorobami odkleszczowymi w Polsce stale rośnie – krajowy monitoring wybranych chorób zakaźnych wskazuje na systematyczny wzrost liczby zachorowań i poszerzający się katalog chorób. Ofiary kleszczy najczęściej chorują na boreliozę – każdego roku w Polsce zapada na tę chorobę ponad 20 tys. osób. Drugie miejsce pod względem liczby chorych zajmuje kleszczowe zapalenie mózgu, które dotyka około 200 osób rocznie, a trzecim zagrożeniem jest tularemia, którą zaraża się kilkadziesiąt osób w skali roku.

Zagrożenia nie wolno bagatelizować. Jedno ugryzienie może zarazić nas jednocześnie różnymi wirusami i bakteriami wywołującymi kilka chorób jednocześnie, różne symptomy nakładając się na siebie utrudniają właściwe rozpoznanie oraz leczenie. Specjaliści utrzymują, że jest to najczęstsze niepowodzenie stosowanych terapii.

Reklama

Wzrost liczebności kleszczy niesie ze sobą również ryzyko powrotu wielu chorób zakaźnych roznoszonych dawniej przez inne zwierzęta, np. bakteriami rodzaju Ricketsia, które wywołują między innymi tyfus oraz gorączki i dury plamiste. Warto zdawać sobie sprawę, że zagrożenia są wielkie!

Wróg u bram

Najczęściej występującym gatunkiem kleszcza w Polsce jest Ixodes ricinus – zwany kleszczem pastwiskowym lub pospolitym – który spotykany jest w całej Europie. Gatunek ten bytuje przede wszystkim w lasach mieszanych i liściastych, jednakże w związku ze zmianami w użytkowaniu gruntów nastąpiła jego migracja na nowe obszary, w tym także do miast – parków, ogrodów i obszarów zieleni miejskiej.

Naukowcy są zdania, że za wzrost liczebności kleszczy odpowiada ocieplenie klimatu i łagodne zimy. W dalszej kolejności wymienia się wzrost liczebności zwierząt, głównie jeleniowatych, które choć same nie zapadają na choroby odkleszczowe, obok gryzoni pozostają głównymi żywicielami tych pajęczaków. Wśród niepotwierdzonych teorii znajdziemy również hipotezy odwołujące się do ograniczenia – powszechnego dawniej – wiosennego i jesiennego wypalania traw oraz do ogólnego spadku liczebności naturalnych wrogów kleszczy.

Niezależnie od liczby faktycznych powodów zagrożenie jest powszechne. Co więcej, uważa się dziś, że obszary miejskie wykazują ten sam (jeśli nie większy) stopień zagrożenia zakażeniem ludzi i zwierząt, co obszary wiejskie i leśne. Dodatkowo w czasie lekkiej zimy kleszcze zachowują swoją aktywność praktycznie przez cały rok.

Powszechny i pospolity

Kleszcze żerują na co najmniej 100 gatunkach ssaków, gadów i ptaków (w zasadzie tylko ryby są wolne od kleszczy). Nie ma stałego monitoringu ekspansji gatunkowej tych pajęczaków w naszym kraju, a biorąc pod uwagę stosunkową łatwość zdobywania nowych środowisk, aktualna liczba gatunków kleszczy w Polsce jest trudna do oszacowania.

Oczywiście nie wszystkie kleszcze są nosicielami chorób. Szacuje się, że około 10–15 proc. wszystkich naszych kleszczy jest zakażonych krętkami, które wywołują boreliozę, przy czym lokalne populacje pajęczaków mogą wykazywać różny stopień skażenia. Podczas badań w wybranych rejonach Polski okazało się, że najbardziej zainfekowany rejon to Puszcza Niepołomicka, aż 60 procent tamtejszych kleszczy było nosicielami Borreli!

Amerykańskie centrum kontroli chorób monitoruje obecnie 16 chorób odkleszczowych, od wielu lat alarmując w sprawie drastycznego wzrostu liczby zachorowań. Tym bardziej, że obok starych zagrożeń znanych chorób w ostatnich latach pojawiły się nowe. Należą do nich między innymi zagrożenia związane z odkrytym w 2009 roku wirusem Hearland, zidentyfikowanym w 2010 roku wirusem Powassan wywołującym północnoamerykańską odmianę kleszczowego zapalenia mózgu, czy też odkrytym w 2014 roku wirusem Bourbon.

Nowe odkrycia nie ograniczają się jednak wyłącznie do obszarów Stanów Zjednoczonych. Ryzyko związane z nieznanymi gatunkami kleszczy i towarzyszącymi im patogenami dotyczy również nas. Niedawno naukowcy wyizolowali groźną bakterię wywołującą neoehrlichiozę – chorobę trudno wychwytywaną przez rutynowe badania diagnostyczne. Choroba stwierdzona została dotychczas zaledwie w 19 przypadkach na świecie, z czego 6 w Szwecji. To dla nas ważne ponieważ bakteria roznoszona jest przez najliczniejszy u nas gatunek kleszcza.

Nic dziwnego, że Europejskie Centrum ds. Zapobiegania i Kontroli Chorób prowadzi stały monitoring rozmieszczenia i rozprzestrzeniania się kleszczy w Europie. Na stronach agencji prezentowane są dane na temat 30 gatunków występujących na naszym kontynencie, które stanowią potencjalne zagrożenie epidemiologiczne. Znaleźć tam można również zalecenia dla osób pogryzionych przez kleszcze.

Niestety, nie ma żadnej możliwości, by odróżnić osobniki „chore” od „zdrowych”. Dlatego jedyną skuteczną formą ochrony jest ostrożność i zapobiegliwość oraz możliwie jak najwcześniejsza diagnostyka i prawidłowo dobrane leczenie.

Prewencja i profilaktyka

Kleszcze doskonale znajdują swoje ofiary. Wabimy je ruchem i zwiększoną obecnością dwutlenku węgla. Reagują również na kwas mlekowy i kwas masłowy, amoniak, ciepło oraz wibracje. Czekają na swoje ofiary, wdrapując się na szczyty wysokich traw lub krzewów. Przyczepiają się do nas odnóżami, a następnie wędrują w poszukiwaniu dogodnego miejsca, by rozpocząć żerowanie. Od momentu pojawienia się kleszcza do momentu zakażenia zazwyczaj mija kilka godzin, co daje szansę na pozbycie się nieproszonego gościa, zanim wraz ze śliną do naszego krwioobiegu trafią chorobotwórcze patogeny.

Cała prewencja sprowadza się w zasadzie do ograniczenia ryzyka zakażenia. Należy ograniczać możliwość pozostawania ich na ubraniu bądź na ciele, stosując odpowiednią odzież i środki odstraszające. Po powrocie do domu należy bezwzględnie brać prysznic i dokładnie sprawdzać całe ciało ze szczególnym uwzględnieniem pachwin.

Właściciele psów powinni zabezpieczać swoich podopiecznych odpowiednimi środkami ochronnymi oraz prowadzić regularne obserwacje, które pozwolą na możliwie najwcześniejsze wykrycie obecności kleszczy na sierści zwierzęcia. To bardzo ważne, jeśli chcemy uniknąć sytuacji, kiedy kleszcze zaatakują naszych domowników, przenosząc się z psa.

Kleszczowe przykazania

  • ZABEZPIECZ SIĘ! Siedliska kleszczy ograniczają się do krzewów i traw – pajęczaki przyczepiają się do swoich ofiar (zwierząt i ludzi), które ocierają się o liście i gałązki roślin. Kleszcze są bardzo czujne – rozróżniają około 50 zapachów i reagują na ciepło, cień i wibrację.
  • ZABEZPIECZ PSA! Kleszcze zasiedlają dziś niemal wszystkie środowiska i potrafią zachować aktywność przez cały rok. Obszary miejskie wykazują ten sam stopień zagrożenia, co obszary leśne. Spotkanie z kleszczem jest tylko kwestią czasu. Upewnij się, że twój pies jest cały rok zabezpieczony.
  • NIE MA PEŁNEJ OCHRONY! Kosmetyki i środki chemiczne nie zapewniają pełnej ochrony. Odstraszają przez pewien czas, a ich działanie słabnie z upływem czasu. Pomocna jest specjalistyczna odzież ochronna nasączana substancjami ochronnymi. Pamiętaj jednak, że zawsze konieczna jest dokładna inspekcja całego ciała.
  • NIE LICZ, ŻE POCZUJESZ! Pajęczaki wędrują po ciele ofiary w poszukiwaniu niezabezpieczanego miejsca. Ugryzienie jest całkowicie bezbolesne, ponieważ wraz ze śliną kleszcz wprowadza do rany ofiary substancje znieczulające. Żeruje na zmianę ssąc krew i wstrzykując ślinę, która zapobiega krzepnięciu krwi i może zawierać chorobotwórcze patogeny.
  • NIE ZWLEKAJ! Teoretycznie do zakażenia wirusem zapalenia mózgu czy boreliozą dochodzi dopiero po kilkunastu godzinach, praktyka pokazuje jednak, że bakterie wywołujące boreliozę mogą przedostać się do organizmu w znacznie krótszym czasie. Nie należy zwlekać z usunięciem kleszcza – im dłużej żeruje, tym większe ryzyko zakażenia.
  • NIE SMARUJ! Znalezionego na skórze kleszcza nie wolno smarować tłuszczem lub alkoholem. Nie tylko nie pozbędziemy się pasożyta, ale możemy go sprowokować do „wymiotów”, zwiększających ryzyko infekcji.
  • USUWAJ OSTROŻNIE! Do usunięcia kleszcza można kupić specjalne narzędzia do bezpiecznego „zabiegu”. W ostateczności pasożyta można usunąć pęsetą, a jeśli w skórze zostanie jego aparat gębowy – wydłubać go igłą, jak drzazgę. Pamiętajmy o wcześniejszym zdezynfekowaniu narzędzi i przemyciu miejsca po ukłuciu.
  • NIE IGNORUJ! Każde ukąszenie kleszcza należy monitorować pod opieką lekarza. Okres inkubacji niektórych chorób wywoływanych przez roznoszone przez kleszcze patogeny może wynosić nawet do kilku miesięcy. Pojawiające się w tym czasie typowe objawy grypy, a także wszelkie inne niepokojące symptomy chorobowe, powinny być koniecznie skonsultowane z lekarzem.
  • NIE BAGATELIZUJ! Brak rumienia nie jest oznaką braku zakażenia. W większości wypadków rumień nie pojawia się wcale albo zostaje przeoczony. Jego brak nie oznacza, że choroba się nie rozwija. Charakterystyczne ciepłe i bolesne zaczerwienienia pojawiające się w miejscu ukąszenia i rozszerzające się są jednak oznaką, że doszło do zakażania i bezzwłocznie należy rozpocząć leczenie.
  • ZASZCZEP SIĘ! Istnieje skuteczne zabezpieczenie przed kleszczowym zapaleniem mózgu. Szczepionka skutecznie zabezpiecza przed chorobą, roznoszoną nie tylko przez kleszcze. Wirusy mogą znajdować się w nieprzegotowanym mleku krów, owiec czy kóz, a także w produktach z takiego mleka, np. niepasteryzowanych serach.

Jak chronić się przed kleszczami

Choroby odkleszczowe mogą być przyczyną niebezpiecznych dla zdrowia i życia powikłań, a nawet prowadzić do śmierci, dlatego nie wolno bagatelizować ryzyka. Na razie można się zaszczepić jedynie przeciw kleszczowemu zapaleniu mózgu. Szczepienia realizowane są w dwóch wariantach: standardowym i przyspieszonym, i – dla zachowania odporności – wymagają późniejszych szczepień przypominających. Ale są skuteczne. Wirusa tej choroby mogą przenosić wszystkie postacie rozwojowe kleszczy – od osobników dorosłych po nimfy i niemal niewidoczne larwy.

Aby chronić się przed kleszczami, należy stosować odpowiednie zabezpieczenie. Pomogą wysokie obuwie, długie spodnie, bluzy z długim rękawem oraz oczywiście okrycie głowy. Należy unikać siadania i leżenia na trawie, a po powrocie do domu trzeba koniecznie obejrzeć całą powierzchnię ciała. Gdy znajdziemy kleszcza na skórze, jak najszybciej usuwamy go. Stosuje się do tego specjalne „kleszczołapki” bądź ssawki strzykawkowe. Nieumiejętne usuwanie kleszcza wiąże się z ryzykiem zakażenia, dlatego można skorzystać z pomocy lekarza.

Warto oczywiście stosować repelenty odstraszające kleszcze. Skuteczne są preparaty zawierające substancję DEET. Trzeba jednak czytać etykiety – niektóre preparaty zawierają śladowe ilości tej substancji, przez co okazują się mało efektywne. Lepiej kierować się zasadą, że im więcej, tym lepiej. Mogłoby się wydawać, że naturalne środki roślinne stanowią bezpieczniejszą alternatywę. Niestety nie! Okazuje się, że w dużych stężeniach drażnią skórę i wywołują alergie.

Jak dotąd najskuteczniejszym sprzymierzeńcem w walce z kleszczami jest permetryna – związek chemiczny zaliczany do tzw. insektycydów trzeciej generacji, silnie trujący dla owadów, oraz silnie toksyczny dla organizmów wodnych i kotów, natomiast dla ludzi i psów stosunkowo nieszkodliwy. Substancja wykorzystywana jest w weterynarii i ochronie zdrowia jako składnik szamponów i maści zabezpieczających przed owadami. Roztwór zawierający 0,5 proc. permetryny spryskany po ubraniu powoduje, że kleszcze giną w kontakcie z zabezpieczoną w ten sposób odzieżą. Co więcej właściwości te utrzymują się nawet po kilku praniach. Permetrynę należy jednak stosować z umiarem, gdyż substancja ta uznawana jest za jeden z czynników odpowiedzialnych za masowe wymieranie pszczół.

Galeria zdjęć

Więcej artykułów