WildMen

Fot shutterstock

ASF roznoszą rolnicy

Dwa truchła świń bez kolczyków znaleziono w lesie w okolicach wsi Dobromyśl niedaleko Białej Podlaskiej. Nielegalny handel i hodowla kwitnie w całym kraju!

Reklama

W obwodzie dzierżawionym przez koło łowieckie „Dąbrowa” 16 listopada znaleziono dwie martwe świnie z ewidentnymi oznakami afrykańskiego pomoru. Tuczniki nie miały kolczyków, co uniemożliwia znalezienie „hodowcy”, który postanowił je wyrzucić w lesie…

Reklama

Z wirusem ASF bezskutecznie walczymy od 2014 roku. Politycy zrzucają winę za rozprzestrzenianie zarazy na myśliwych, którzy ich zdaniem nie chcą zredukować populacji dzików i jednocześnie udają, że rolnicy są ofiarami…

Rząd wydaje każdego roku setki milionów na walkę z ASF, a wirus stale się rozprzestrzenia. W tym roku mamy już ponad 2400 potwierdzonych przypadków wśród dzików oraz 30 ognisk w chlewniach. Patrząc na Europę mamy najgorsze statystyki!

Reklama

Wektor wirusa – rolnik

Dziki przenoszą wirusa, ale afrykański pomór świń rozwleka po Europie człowiek. Doświadczenia poszczególnych krajów pokazują, że można go zwalczyć, ale nasi rolnicy sprzedają chore prosiaki i cały czas roznoszą zarazę.

W rejonie gdzie wyrzucono do lasu dwie chore świnie przez ostatnie sześć lat w 100 gospodarstwach został wykryty wirus, więc rolnicy doskonale znają problem. Teoretycznie każda świnia musi zostać po urodzeniu zakolczykowana, ale w rzeczywistości większość rolników hoduje kilka tuczników na własne potrzeby i chcąc uniknąć problemów ukrywa ten fakt.

Reklama

Sam kolczyk praktycznie nic nie kosztuje, ale posiadanie zarejestrowanych świń wymusza stworzenie właściwych warunków i przestrzegania bioasekuracji.

Czarny rynek

Sprzedanie prosiaków z „kolorowych” stref wymaga wielu dokumentów. Między innymi 24 godziny przed ich wywiezieniem z gospodarstwa lekarz weterynarii musi wystawić świadectwo zdrowia, a powiatowi lekarze muszą wyrazić stosowne zgody. Na podstawie tych procedur inspekcja weterynaryjna może sprawdzać z jakiego pochodzą one źródła…

Reklama

Rolnicy – szczególnie na ścianie wschodniej – nie lubią papierów, dlatego nielegalny handel „tanimi” prosiakami ze stref zagrożenia kwitnie nie tylko na targowiskach. Praktycznie w każdym gospodarstwie są hodowane świnie, a kiedy zachorują – rolnicy ich nie utylizują tylko wywożą do lasu i tym samym zarażają żyjące tam dziki.

Jak rozwiązać ten problem? Może warto spojrzeć na naszych południowych sąsiadów. Czesi są pod tym względem są bardzo konsekwentni. W strefach zagrożenia nie wolno hodować świń na własne potrzeby, a duże chlewnie muszą wdrożyć pełną bioasekurację.

W tym przypadku służby weterynaryjne działały ekspresowo. W ciągu kilku godzin od zgłoszenia teren został odkażony, a truchła świń zostały zabrane z lasu.

Strachliwi politycy

Służby weterynaryjne doskonale wiedzą jak należy zwalczać ASF, ale mają związane ręce przez polityków, którzy nieustannie boją się rolników. Każda interwencja weterynarzy i ukaranie hodowcy świń kończy się telefonem z Warszawy z „prośbą” o łagodne potraktowanie rolnika, który jest wyborcą…

Do mediów nie przedostają się żadne informacje, które mogą rzucać cień na rolników. Dlatego koła łowieckie powinny dokumentować, zgłaszać i pokazywać w mediach społecznościowych każdy przypadek wyrzucania padłych świń do lasu. To dzisiaj nasza jedyny sposób obrony!

Jeśli nie zmieni się podejście polityków, to nigdy nie pozbędziemy się wirusa. Nielegalny handel prosiakami oraz niekolczykowanie świń musi się skończyć!

Reklama

ZAPRASZAMY DO ZAKUPÓW

Galeria zdjęć

Więcej artykułów