Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest
Share on tumblr
Share on email
Share on print

Myśliwi mówią „nie”

Łowczy krajowy przez miesiąc badał, czy może sprzeciwić się prezesowi Kaczyńskiemu. W końcu podjął decyzję i poznaliśmy „stanowisko” Polskiego Związku Łowieckiego w sprawie „piątki dla zwierząt”.

Dokładnie przed miesiącem Jarosław Kaczyński za pośrednictwem Tik Toku ogłosił, że zamierza „poprawić” los zwierząt – zakazując uboju rytualnego i hodowli zwierząt na futra.

Wszystkich zamurowało, a szczególnie posłów „zjednoczonej prawicy”. Zielona opozycja przyklasnęła i ustawa została ekspresowo przepchnięta przez Sejm. Teraz Izba Wyższa próbuje ten bełkot poprawić.

Wszyscy znamy ogólny zarys projektu, który pogrąży polskie rolnictwo, ale również myśliwych. Jeśli ustawa zostanie przegłosowana w obecnym kształcie, będziemy musieli wybudować nowe kojce dla psów, a organizacje pozarządowe – czyli nasi przeciwnicy – w asyście policji będą nas odwiedzać i zabierać nasze czworonogi.

Razem z rolnikami

Wszystkie organizacje rolnicze skonsolidowały swoje siły i wszędzie protestują, mając nadzieję, że politycy PiS-u się opamiętają. W obecnej sytuacji ważne jest, aby jak najwięcej obywateli i organizacji wyraziło swój sprzeciw.

Całe nasze środowisko czekało na komunikat Zarządu Głównego PZŁ, który przez miesiąc chował głowę w piasek. W końcu jednak nasze władze wydały z siebie… pisk myszy.

Reklama

Na stronie PZŁ w piątek (10 października) ukazał się tekst, w którym ZG i komisja kynologiczna negatywnie ocenia projekt prezesa Kaczyńskiego. Lepiej późno, niż wcale!

W piśmie, jak zwykle brakuje podpisu, ale również informacji, że łowczy krajowy wysłał to „stanowisko” do prezesa Jarosława Kaczyńskiego. Trudno w to uwierzyć, ale może zamierza wybrać się 13 października na demonstrację rolników i osobiście zanieść kwit do Parlamentu.

Prosta manipulacja

Świat polityki trudno zrozumieć. Lewica i Platforma, która dotychczas mocno krytykowała nocne procedowanie ustaw, tym razem nie widziały problemu i dzielnie głosowali z posłami Kaczyńskiego.

Czy tylko nasi parlamentarzyści się pogubili? Czy jesteśmy może świadkami ogólnoświatowego zaślepienia? Moim zdaniem, wszyscy wpadają w sieć rozstawioną przez radykalnych wegan, którzy już do perfekcji opanowali manipulację społeczeństwem i politykami.

Cele mają proste! Doprowadzić do zakazu hodowania i zabijania zwierząt. Na pierwszy ogień idą hodowcy norek, bo łatwo wykazać, że dzisiaj ludzie nie muszą chodzić w futrach, a ci którzy przypadkowo dalej chcą się „stroić” to przecież zwykli zwyrodnialcy.

Myśliwi i wędkarze to bardzo niebezpieczna grupa społeczeństwa i jeśli zaczniemy walczyć o swoje prawa, to możemy zniszczyć ich plan. Wszystkie argumenty, które doskonale się sprawdzają w sprawie hodowli przemysłowych, wobec nas nie zadziałają. Do tego większość społeczeństwa nam zazdrości, bo jemy zdrowe mięso i umiemy go samodzielnie zdobyć!

Zniszczyć łowców

Proces znikania łowców rozpoczął się w momencie, kiedy narodziło się rolnictwo. Rozprzestrzenianie się społeczeństwa uprawiającego ziemię spowodowało stopniowe wypieranie myśliwych z zajmowanych terenów. W wyniku tej „rywalizacji” musieliśmy albo się dostosować, albo przenieść gdzie indziej.

W czystej formie do dzisiejszych czasów przetrwały tylko nieliczne kultury łowców. Żyją na terenach suchych, w lasach tropikalnych i obszarach arktycznych, czyli tam, gdzie nie można uprawiać ziemi!

Wielu potomków prehistorycznych łowców stara się jednak kultywować tradycje swoich przodków – nawet w mało przyjaznym otoczeniu, ale… Teraz naszym wrogiem stała się ideologia, która niepostrzeżenie przepoczwarczyła się w „zieloną religię”.

Jestem pewien, że jej wyznawcy będą – tak jak dawni chrześcijanie – zwalczać ogniem i mieczem wszystkich niewiernych!

Przemyślany i skoordynowany

Jeszcze kilkadziesiąt lat temu wszyscy śmiali się z wegan. Ci byli jednak konsekwentni. Ich największym sukcesem jest przeformułowanie definicji okrucieństwa wobec zwierząt. Miękkie i empatyczne społeczeństwo wielkomiejskie odcięte od swoich wiejskich korzeni łatwo zaakceptowało przyznanie praw zwierzętom.

Następnym krokiem do osiągnięcia ich celu jest delegalizacja polowania. Musimy zrozumieć, że to skoordynowany i przemyślany atak przeciwników jedzenia mięsa.

Chyba nikt nie wierzy, że to Jarosław Kaczyński wymyślił ustawę. Jest typowym przedstawicielem miastowych miłośników kotów i pewnie nigdy nie zabił niczego większego od muchy, dlatego łatwo nim manipulować.

Czy zatem liderzy naszych koalicji antyłowieckich są twórcami tej krucjaty? Zdecydowanie nie! To zwykłe „narzędzia” w ręku wielkiego biznesu, który każdego dnia zarabia setki milionów i finansuje armię „zielonych bojowników”.

Broń, dzieci i psy

To oni płacą za opracowanie strategii, która potem jest wdrażana w poszczególnych krajach. W wypadku naszej społeczności głównym celem wegan było odcięcie dzieci. W Polsce udało się zakazać uczestniczenia w polowaniach, ale w ogólnoświatowej strategii oczernia się myśliwych, aby wywołać u młodych osób wrażenie, że ich rodzice postępują niegodnie i niemoralnie.

Kolejnym ciosem wpisującym się w „ekologiczne” życie jest zakazanie używania ołowiu. Przeciwnicy polowania rozdmuchują wyimaginowany problem i nawołują do przejścia na jeszcze bardziej toksyczne zamienniki. Kiedy myśliwi już wymienią broń, to jestem w 100 procentach pewien, że będą nawoływać do zakazania polowania na ptaki – wciąż wskazując na zatruwanie środowiska!

Bez wątpienia w pierwszym etapie wielu myśliwych, z jednej strony z powodu wprowadzonych okresowych badań, a z drugiej z braku środków na zakup nowej broni, zrezygnuje z polowania.

Nasi przeciwnicy pragną wykorzystać aspekt finansowy nie tylko przy okresowych badaniach, wymianie broni, nowych standardach zabezpieczenia broni, ale również w wypadku naszych psów.

Mają świadomość, że nie zdołają zakazać łowiectwa, dlatego idą okrężną drogą. W Stanach Zjednoczonych próbują ustawowo zrównać ból zwierząt z naszym ludzkim. Brzmi to z pozoru niewinnie, ale… Definicja bólu ma obejmować każdy stan fizyczny oraz emocjonalny – i tym sposobem chcą doprowadzić nie tylko do zakazu stosowania elektronicznych obroży, ale również całego procesu szkolenia.

Myśliwy to przestępca

Myślę, że wielu myśliwych nie ma świadomości, jak blisko jesteśmy zakazania uczestniczenia psów w polowaniu. To będzie priorytet dla naszych przeciwników. Dlatego atakują również kojce, w których psy czują się (ich zdaniem) jak w więzieniu i strasznie cierpią. Jeśli tylko przekonają polityków, to udowodnienie, że myśliwy jest przestępcą, będzie dziecinnie łatwe!

To szaleństwo nigdy się nie skończy. W takich stanach jak Illinois, New Hampshire i Floryda wprowadzono podatki, które będą miały bezpośredni wpływ na wszystkie hodowle. Każdy, kto będzie miał szczeniaki, musi zarejestrować się jako hodowca komercyjny, uzyskać licencję i być gotowy na otwarcie drzwi przed inspekcją. To podniesie cenę szczeniąt i znacząco ograniczy podaż dobrych psów myśliwskich.

Trudno w to uwierzyć, ale w USA już funkcjonuje kodeks dotyczący domów dla psów. Buda musi spełniać określone standardy i jest wyjątkowo kosztowną inwestycją. W przygotowaniu są ustawy, które wprowadzą sankcje. Jeśli je złamiesz, to trafisz na listę osób, która znęca się nad zwierzętami, a taki obywatel nie może mieć prawa do posiadania broni.

Unicestwienie PZŁ

Możemy się śmiać, a nawet lekceważyć „zielony” problem, ale nasi przeciwnicy są zdeterminowani i każdego dnia ciężko pracują. Tymczasem nasza społeczność siedzi sobie na ambonie i myśli, że „piątka Kaczyńskiego” nas nie dotyczy.

Władze PZŁ od dwóch lat nie tylko boją się zdecydowanie odezwać, ale tracą czas na wewnętrzne przepychanki i nie umieją nawet zlokalizować zagrożeń, nie mówiąc o budowaniu strategii działania.

Wielu myśliwych publicznie twierdzi, że PZŁ jest niepotrzebnym gorsetem. Unicestwienie związku to jednak najgorsze rozwiązanie w obecnej sytuacji. Moim zdaniem, jeśli władze związku szybko się nie otrząsną, weganie – wykorzystując prezesa Kaczyńskiego – zwyczajnie nas pozamiatają!

Galeria zdjęć

Więcej artykułów