Fot Rafał Łapiński
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest
Share on tumblr
Share on email
Share on print

Jak sprzedawać dziczyznę

Jesteśmy najlepszymi specjalistami, a zarazem smakoszami darów lasu i jednocześnie chodzącą reklamą. Czy umiemy stać się dostawcą dziczyzny? Wbrew pozorom jest to banalnie proste!

Każdy myśliwy jest specjalistą i tak jesteśmy postrzegani nie tylko przez naszą rodzinę i znajomych, ale również przez potencjalnych klientów. Dzisiaj większość kół łowieckich narzeka na ceny w punktach skupu dziczyzny. Tymczasem wokół nas jest mnóstwo smakoszy dziczyzny, którzy dzisiaj nawet nie wiedzą, że nimi mogą być!

Jest kilka wypróbowanych i bardzo prostych sposobów, żeby przyciągnąć ich uwagę, ale dzisiaj tak naprawdę nikt w naszym kraju nie wie o naszej ofercie. Większość kół łowieckich pewnie nigdy nie spróbowało dostarczyć dziczyzny w inne miejsce jak punkt skupu.

Tymczasem jeśli profesjonalnie przygotujemy i ogłosimy, że oferujemy produkt z najwyższej półki w postaci ekologicznej sarniny na tatar, czy chrupiących żeberek z dzika możemy zyskać nie tylko finansowo, ale także odbudować nasz wizerunek!

Idealna okazja

Bardzo często trafiają do nas znajomi, którzy „zamawiają” dzika, czy jelenia na rodzinne uroczystości. To idealna okazja, żeby spróbować porozmawiać z przyszłym klientem, czyli restauratorem, który będzie przygotowywał dary lasu na wesele, czy komunijne spotkanie.

Potrzebujemy idealnie strzelonego dzika, czy cielaka, którego pakujemy do czystej kuwety i osobiście zawozimy na kuchnię. Chyba nie muszę pisać, że nasz samochód i ubiór też jest ważny!

Reklama

Tuszy nie przekazujemy byle komu. Prosimy właściciela i szefa kuchni, których informujemy gdzie i kiedy została strzelona sztuka, że była natychmiast wypatroszona i wystudzona w chłodni, a jeśli dostarczyliśmy dzika to koniecznie przedstawiamy badanie. Najlepiej od powiatowego lekarza weterynarii, dla wzmocnienia efektu.

Naszym zadaniem jest zbudowanie zaufania. Nie każdy kucharz i restaurator jest miłośnikiem polowania i koneserem darów lasu. Bardzo niewielu ma wiedzę o biologii, a pewnie nikt nie ma świadomości czym żywi się sarna. W tym miejscu mamy okazję błysnąć naszą wiedzą. Nie używajmy jednak terminów z języka łowieckiego. To tylko może zmylić naszych przyszłych klientów i tworzyć przeszkody w naszej komunikacji.

To typowy marketing bezpośredni, więc na koniec rozmowy zawsze pytamy, czy mają pytania dotyczące dziczyzny, obróbki i przyrządzania. Pokierujcie tak rozmową, żeby koniecznie opowiedzieć jak ważna jest dla smaku – krótka droga od polowania do konsumenta.

Prezent niespodzianka

Podczas pierwszego kontaktu nigdy nie proponujcie interesu. Restaurator i kucharz musi się przespać i przetrawić temat. Twoi przyszli klienci z wielką radością przyjmą propozycję specjalnego prezentu, z którym wpadniesz za kilka dni jak upolujesz kulinarny rarytas, który będzie dla nich wielką niespodzianką. Pamiętajcie, że wszyscy lubią niespodzianki, a ta będzie przypadkowo Waszą/Twoją specjalnością.

Powinna być po pierwsze ładnie zapakowana, a po drugie łatwa do przygotowania. Czysty ładny kawałek mięsa, najlepiej próżniowo zapakowany z naklejką, na której będzie opis z czego pochodzi i kiedy został upolowany. Drugie spotkanie jest już dogodną okazją do wręczenia drobnego upominku np. książki z przepisami Grzegorza Russaka i osobiście wyprodukowanej nalewki, która oczywiście będzie pasowała pod potrawę.

Każdy kto prowadzi dobrą restaurację lub hotel kocha jedzenie, a swoich dostawców szuka na lokalnym rynku. Jestem pewien, że w ich świadomości koło łowieckie nigdy nie było w kręgu zainteresowania. Dlatego wręczasz ofertę koła i życzysz smacznego!

Lokalny rynek

Waszymi klientami nie muszą być tylko restauracje i hotele. Wszyscy cenimy lokalne masarnie, które również nigdy nie myślały o myśliwych jako dostawcach. Koło powinno być aktywnym sprzedawcą dziczyzny i szukać kontaktu z takimi rodzinnymi zakładami. Zaoferuj im współpracę i dostarczaj świeżą dziczyznę jako lokalny rarytas.

Bardzo łatwo stworzyć ofertę dla „dzikich” smakoszy jeśli zakład masarski odpowiednio będzie je reklamował. Dzisiaj wszyscy szukają unikalnych produktów, a my takie mamy. Największym problemem wszystkich dużych firm jest okresowość dostaw, a to może być nasz atut. Nie dysponujemy nieograniczoną ilością dziczyzny często potrzebujemy sprzedać kilkanaście lub kilkadziesiąt sztuk. Otwarcie sezonu powinno być wydarzeniem i impulsem zakupowym.

Budowanie pozycji dziczyzny jako produktu wymaga naszego zaangażowania. Wypróbowanym sposobem są wszelkiego rodzaju pikniki, gdzie możemy przygotować degustację i jednocześnie promować koło jako sprzedawcę. W tym miejscu możemy łatwo wykorzystać lokalne media, które każdego dnia szukają nowych informacji dla swoich czytelników.

Z pewnością chętnie napiszą zarówno o pikniku jak i towarzyszących atrakcjach. Powinno się budować napięcie i przygotować kilka materiałów, które będą regularne informować o dacie tego niecodziennego wydarzenia, ale zawsze główne miejsce powinna zajmować dziczyzna.

W trakcie takiego święta spotkamy wielu naszych przyszłych klientów. Przyciągnie ich kolejka po darmową dziczyznę, więc wydawanie potraw powinno się celebrować. Najpierw gotować, a potem robić przerwy na sygnały myśliwskie, krótkie pogadanki – przedstawiające walory dziczyzny – i rozdawanie ulotek przez dwie piękne dziewczyny. Małe pieski myśliwskie – szczeniaki – też mogą być! Przyciągają nie tylko dzieciaki!

Galeria zdjęć

Więcej artykułów