Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest
Share on tumblr
Share on email
Share on print

WildMen wzbudza emocje!

Kiedy większość myśliwych zapomina o polowaniu na kaczki, redaktor Jurszo na łamach „Dzikiego życia” próbuje odgrzać temat i poprawić sobie samopoczucie po lekturze moich tekstów.

Nie miałem żadnej wątpliwości, że portal WildMen będzie uważnie czytany przez naszych przeciwników. Zadziwia mnie jednak niezmiennie fakt, że nikt nie umie prowadzić z nami merytorycznej dyskusji. Mam nawet wrażenie, że wszyscy przeciwnicy polowania co miesiąc zdobywają „sprawność nakręcania spirali nienawiści”, jednocześnie opowiadając przy tym o tolerancji!

Pan Jurszo już kiedyś odniósł się do mojego tekstu i pewnie z tego powodu nie mógł sobie odmówić przyjemności manipulowania faktami. W „skandalicznym i haniebnym” tekście użyłem triku, rozpoczynając od wymyślonej historii ataku wilków na dzieci. Oczywiście wyjaśniłem dalej, że to sytuacja hipotetyczna a tego rodzaju tragedia – jeśli się wydarzy – będzie impulsem do depopulacji wilków.

Nie ukrywam, że część oglądaczy mediów społecznościowych mnie zaskoczyła. Okazało się, że nie czytają tekstów, tylko piszą komentarze na podstawie tytułu. Pan Jurszo kolejny raz przypomina, że po moim tekście do znanej wszystkim organizacji pozarządowej jeszcze przez kilka dni dzwonili „przerażeni miłośnicy wilków”. No aż się popłakałem! Kolejny raz potwierdza się zataczający coraz powszechniejsze kręgi brak umiejętności czytania ze zrozumieniem! Może to jest właśnie powód wspomnianego braku konstruktywnej dyskusji…

Łyska na pasztet

Pan Jurszo czyta jednak moje teksty, ale chyba jest uprzedzony i wyciąga same błędne wnioski. Pierwszy jego zarzut dotyczy mojej rzekomej niechęci do pseudoekologów. Tymczasem ja nie tylko lubię, ale również bardzo szanuję wszystkich, którzy nie jedzą mięsa, kochają zwierzaki bardziej niż ludzi, a nawet tych myślących naiwnie, że za oknem ich auta rozgrywa się akcja z filmu Disneya. Dlatego w moich tekstach zawsze staram się w prosty sposób przedstawiać fakty i argumenty naszej społeczności, niekiedy ośmieszając wegańskie podejście do świata. Nie oznacza to jednak, że kogoś nie lubię!

Reklama

Pan Jurszo nie rozumie, że można zabić i zjeść zwierzaka, a tym bardziej piękną kaczkę. Tak, jak inni weganie, manipuluje emocjami. Udaje, że czegoś nie rozumie i chce nas „zabić” zgranym hasłem: „Ptaki nie robią szkód!”, równocześnie wykrzykując: „Na litość boską, komu szkodzi łyska lub słonka?”.

Drodzy weganie! Tysiąc razy mówiliśmy Wam, że ptaki – poza tabunami gęsi w czasie migracji – nie robią szkód, ale są NIEZWYKLE SMACZNE! Wiemy, ten argument do Was nie dociera, bo nie jecie mięsa! Ale to Wasz problem. Wiemy i rozumiemy, że dla wegańskiej części społeczeństwa nasze doznania smakowe to nie wystarczający powód użytkowania zasobów przyrodniczych. Dla nas pasztet z łysek należy do największych rarytasów, a smak rosołku z jesiennych słonek nie daje się z niczym porównać.

Omijane pytanie

Najważniejsze pytanie, które zazwyczaj w takich dyskusjach jest omijane, pan Jurszo akurat postawił, ale udzielił na nie fałszywej odpowiedzi. Ja wiem, koncentrujecie się tylko na myśliwych i nie wiecie, jak ocalić dla przyszłych pokoleń kaczki i całe mnóstwo innych gatunków ptaków! Jeśli zostanie wprowadzone moratorium na odstrzał ptaków będziecie szczęśliwi, ale czy zapobiegnie to wyginięciu wielu gatunków ptaków? Waszym zdaniem tak, a moim takie działanie tylko przyspieszy ich regres!

Przytaczacie niczym niepoparte opinie. Ostatnio podniecacie się raportem, który w moim odczuciu był pisany pod określoną tezę! Przedstawiony opis sytuacji i wniosek, żeby zaprzestać polowań jest dowodem całkowitego braku argumentów ze strony wegan. Proszę nie ośmieszajcie się! Waszym zdaniem spadki liczebności sięgają 90 procent, ale jako receptę umiecie jedynie zaproponować zakaz polowania?

W moich tekstach wiele razy wykazywałem, że myśliwym zależy na odtwarzaniu i utrzymywaniu siedlisk, szczególnie wodno-błotnych. Redukujemy również drapieżniki, nasze rodzime oraz obce. Tym sposobem ratujemy lęgi! Robimy to, żeby polować i jeść kaczki! Dla wegan liczy się tylko zakazanie polowania!

Przyszłość kaczek

Tymczasem Wasze koty zabijają rocznie 144 milionów ptaków! Nic z tym nie zrobicie? Apelujecie, żeby zakazać strzelania do 13 gatunków, choć dyrektywa ptasia pozwala Europejczykom polować na 82! Podpowiadam – to powinien być kierunek waszych działań, przekonujcie Unię Europejską, że ten lub inny gatunek wymaga ochrony. Jeśli zostaną dokonane zmiany w prawie, myśliwi w Polsce słowem się nie odezwą!

Czy boimy się, że garstka wegan przekona naszych polityków do wprowadzenia moratorium na ptaki? A czy ktoś protestował, jak odbierano nam samorządność? Wasze oklaski dla prezesa Kaczyńskiego były najgłośniejsze, choć wpisał do ustawy, że będzie trzymał łowczego krajowego na otoku, a pozostałym myśliwym – za nasze pieniądze – w ramach nadzoru założy teletakty! Ciekawy jestem, co napiszecie, jak te same regulacje wprowadzi do Waszych organizacji?

Nasze obawy w stosunku do łowiectwa i ochrony przyrody są uzasadnione. Nie raz przekonaliśmy się, że politycy jedno mówią, a drugie robią. Jeśli będzie interes do zrobienia, to przehandlują łowiectwo i my to wiemy. Liczy się władza, a nie przyszłość kaczki, wilka czy łosia!

Galeria zdjęć

Więcej artykułów