WildMen

Myśliwi bez kultury i etyki nie mają przyzwolenia na polowanie, ani na wychowanie następnych pokoleń. Fot Rafał Łapiński

TRADYCJA I KULTURA

Portal Oko press - krytycznie nastawiony do myśliwych - kolejny raz zaatakował. Tym razem z ukrycia postanowili nakręcić jak wygląda „Ogólnopolski Hubertus Dian”

Jedno z najlepszych kół w okręgu szczecińskim zorganizowało w tym roku Hubertusa dla Dian. Przyjechało prawie pięćdziesiąt polujących kobiet. Wiele z nich pokonało setki kilometrów, żeby się spotkać i zapolować w miłym towarzystwie. Weganie ze Szczecina nie mogli przegapić takiej okazji. Tym razem zaprosili również kamerzystę, który sprytnym fortelem wkręcił się w grono myśliwych.

Możemy się oburzać – ale trudno mieć pretensje – jeśli sami wpuszczamy wroga i pozwalamy mu zaglądać od kuchni. Jak widać nikogo nie zastanowiło, że nieznany człowiek chce nakręcić polowanie. Tymczasem w takim przypadku zawsze powinna się zapalić czerwona lampka.

Tym razem „znajomym” myśliwego okazał się kamerzysta, który miał jedno zadanie – zdobyć kompromitujący materiał. Myśliwi jak każda grupa społeczna w prywatnych rozmowach używa wulgaryzmów i opowiada mało śmieszne „żarty”. I tak było tym razem. Organizatorzy polowania z góry byli skazani na pożarcie.

Lekcja pokory

Reportaż pewnie długo będzie się odbijał czkawką w naszym środowisku, ale może w końcu wyciągniemy wnioski z tej lekcji!

Po pierwsze! Nie wolno zabierać na polowania dziennikarzy – pamiętajcie, że większość z nich nie ma zamiaru zrobić obiektywnego materiału o polowaniu – nawet jeśli tak mówią!

Po drugie! Nie powinno się zabierać na polowania osób postronnych jeśli nikt ich nie zna! Dotyczy to również naganiaczy! Pamiętajcie, że można filmować i nagrywać z ukrycia i nikt tego nie zauważy.

Po trzecie! Las to nie nasza własność. Jesteśmy jednym z wielu użytkowników i musimy się przyzwyczaić, że nasi przeciwnicy będą blokować polowania zbiorowe i indywidualne!

Pewnie wielu myśliwych zastanawia się, czy nie ma cudownego sposobu pozbycia się aktywistów? Jest kilka! Pierwszy to…

Odstrzał sanitarny!

Zgodnie z ustawą o zwalczaniu chorób zakaźnych za utrudnianie takiego polowania grozi kara grzywny, a nawet pozbawienia wolności do lat trzech! W większości przypadków poinformowanie o tym fakcie zniechęca aktywistów do dalszych spacerów i grzecznie jadą do domu.

Nie wszędzie takie odstrzały są wprowadzone, dlatego najlepszym rozwiązaniem jest organizacja polowania z ambon! To doskonały sposób na wszelkiej maści aktywistów.

Tak naprawdę jeśli przyjadą to pełnią rolę darmowych naganiaczy, więc w przerwie możemy ich nawet zaprosić do ogniska, żeby się ogrzali, a na zakończenie poczęstować bigosem – najczęściej odmawiają.

Jeśli towarzyszą im dziennikarze i kamery to nie zapraszamy ich do samochodów, którymi się przemieszczamy po łowisku. Dlaczego? Widać na filmie! Nie pozwalamy również kręcić odprawy i pokotu! Dlatego planujemy tą część polowania na prywatnym terenie, z którego zawsze mamy prawo wyprosić intruzów.

Uczulamy również wszystkich myśliwych, żeby nie rozmawiali i nie odpowiadali na zaczepki aktywistów. Ich nie przekonamy, a każda nasza wypowiedź będzie zmanipulowana!

Królewskie łowy?

Na koniec smutna konkluzja. Wszyscy chcemy być potomkami „Rycerzy Świętego Huberta” niestety nasze zachowanie najczęściej nie pasuje do tego wizerunku. Być może ten reportaż – który jest wielką manipulacją – w końcu spowoduje w naszym środowisku otrzeźwienie.

Nasze polowania pomimo kilku pięknych tradycji nie przypominają w żadnym razie „królewskich łowów”. Piękne sygnały, ostatni kęs, pokot to stanowczo za mało, żeby przekonać w dzisiejszych czasach społeczeństwo, że nasze działania w realny sposób przekładają się na ochronę przyrody!

Nasi przeciwnicy nie działają chaotycznie. Nauczyli się zdobywać środki na swoją działalność i zatrudniają prawdziwych fachowców. Większość aktywistów jest bardzo dobrze zmotywowanych. Mają jasno wytyczony cel, którym jest przekonanie społeczeństwa, że przyszedł czas wprowadzenia zakazu zabijania niewinnych zwierząt!

W tej wojnie nie ma przypadków! Każdy krok wegan jest przemyślany i będzie właściwie wykorzystany. Obrońcy zwierząt mają świadomość, że nie uda się dzisiaj przekonać polityków do zamknięcia rzeźni, dlatego ich pierwszymi ofiarami będą hodowcy norek – potem przyjdzie czas na myśliwych!

POLOWANIE DIAN

POLOWANIE DIAN – PRAWDZIWY OBRAZ POLSKIEJ KULTURY ŁOWIECKIEJJakby taką aktywistkę „w mordę nastrzelać i zgwałcić, to by więcej na polowanie nie przyjechała” – mówi myśliwy z nagonki na widok aktywistki z ruchu antyłowieckiego.„Ja bym w pysk, ja bym nie wytrzymał, jebnąłbym"' – dodaje inny.Polska kultura łowiecka powinna być wpisana na listę niematerialnego dziedzictwa kulturowego UNESCO – tak chciał śp. Jan Szyszko, a PZŁ złożył kilka miesięcy temu stosowny wniosek.OKO.press było z kamerą na I Ogólnopolskim Polowaniu Dian, które odbyło się 16 listopada w lasach koło Szczecina. Polowało 47 pań myśliwych. Od rzymskiej bogini łowów nazywają się Dianami. Mężczyźni szli w nagonce.„Tradycja schodzi na psy” – powiedział jeden z nich na końcu łowów. To „pierwsze polowanie, z którego trzeźwy wracam. Współczujemy ci bardzo ' – odpowiedzieli mu koledzy myśliwi.Jak wygląda prawdziwy obraz polskiej kultury łowieckiej.Reportaż Roberta Kowalskiego.

Opublikowany przez OKO.press Sobota, 23 listopada 2019

ZAPRASZAMY DO ZAKUPÓW

Galeria zdjęć

Więcej artykułów