WildMen

Fot Ministerstwo Klimatu i Środowiska

Minister o łowiectwie

Mikołaj Dorożała chce zakazać noktowizji, zmienić listę gatunków łownych i chronić dalej wilki!

Reklama

Po kompromitacji na ostatnim posiedzeniu komisji sejmowej – gdzie posłanka Platformy Obywatelskiej Magdalena Filiks przepraszała przedstawicieli przemysłu drzewnego, zakłady usług leśnych i leśników za działania Ministerstwa Klimatu i Środowiska – w Gazecie Wyborczej ukazał się bardzo krytyczny artykuł na temat resortu. Głównym zarzutem – kierowanym bezpośrednio do ministra Mikołaja Dorożały – był całkowity brak konsultacji społecznych przy podejmowaniu decyzji zakazującej wycinania lasu w trzydziestu nadleśnictwach!

Reklama

Podejrzewam, że formą obrony ministra miał być wywiad, który przeprowadził Robert Jurszo. Panowie doskonale się rozumieją, ponieważ nie jedzą mięsa. Mikołaj Dorożała nie skorzystał jednak z wyciągniętej dłoni. Dokładnie tak jak na sejmowej komisji – na kluczowe pytania dotyczące lasów nie odpowiadał…

Bezpodstawne zarzuty

W wywiadzie opublikowanym wczoraj pan Mikołaj sam przyznał, że próbuje „odnaleźć się w roli wiceministra”. Pewnie poznawanie ministerialnych korytarzy zabiera mu dużo czasu i nie zapoznał się jeszcze z ustawą o lasach i łowiectwie…

Reklama

Dalej twierdzi, że leśnicy mają łamać zapisy ustawy o lasach i z funduszu leśnego będą wypłacać „rekompensaty” dla zakładów usług leśnych. Opowiada również o potrzebie zmian w PZŁ: „Mam nadzieję, że uda się powołać na to stanowisko (łowczego krajowego – red.) osobę, która nie będzie aktywnym politykiem. Ważna będzie też zmiana pokoleniowa w zarządzie głównym Naczelnej Rady Łowieckiej.” Trudno ukryć zdumienie po takich słowach, wiedząc o nominacji polityka na stanowisko łowczego krajowego, ale również dowiadując się w ten dziwny sposób o „nowym” organie w Polskim Związku Łowieckim…

Mikołaj Dorożała udowadnia na każdym kroku, że nie ma zielonego pojęcia o strukturze PZŁ, ale jak widać ma wizję koniecznych zmian. Jego zdaniem „łowiectwo” nie chroni przyrody, ponieważ „Pod przykrywką walki z ASF od 2019 r. wystrzelano w Polsce milion tych zwierząt, jednak co roku mamy przyrost przypadków afrykańskiego pomoru świń.”

Reklama

Szanowny Panie Ministrze! Myśliwi w Polsce sumiennie realizują zadnia zapisane w ustawie łowieckiej i stosownych rozporządzeniach. W przypadku dzików poprzednie rządy – pomimo ostrego sprzeciwu władz PZŁ – zniosły okres ochronny dla tego gatunku i nakazały na terenie całego kraju maksymalną redukcję do poziomi jednego osobnika na 1000 hektarów!

Jesteśmy zdumieni zmianą stanowiska i czekamy z wielką niecierpliwością na strategię walki z afrykańskim pomorem świń opracowaną przez rząd Donalda Tuska. Jednocześnie przypominamy o wytycznych Unii Europejskiej, która rekomenduje redukcję dzików, jako głównego rezerwuaru – śmiertelnego dla świń – wirusa.

Reklama

Zakaz noktowizji

Pewnie wielu myśliwych będzie przecierać oczy ze zdumienia, gdy przeczyta „złote myśli” Mikołaja Dorożały na temat noktowizji. „Wątpliwości budzą też polowania z noktowizorami, bo – jak mówią mi sami myśliwi – gdy się celuje przez noktowizor, trudno rozróżnić gatunki zwierząt, a przecież można je stosować tylko podczas odstrzału dzików. No i myślę, że to nie ma wiele wspólnego z etyką i tradycją łowiecką.”

Jak widać minister jeszcze nie potrafi rozróżnić polowania od redukcji, której celem jest walka z wirusem i żyje w przekonaniu, że myśliwi mogą przy pomocy celowników noktowizyjnych redukować tylko dziki, więc pozostawię to bez komentarza…

Warto jednak zapytać, który to z wyśmienitych „łowców” ma trudności z rozpoznaniem gatunków przez celownik noktowizyjny i opowiada brednie „naszemu” ministrowi? Coś mi się wydaje, że pan Mikołaj prowadzi wyłącznie dyskusje z „łowcami” kabaczków i marchewki, z którymi szuka argumentów dla swoich absurdalnych pomysłów!

Wielka niegodziwość

Trudno nie wybuchnąć śmiechem, kiedy pan minister ubolewa, że środowisko myśliwych jest „bardzo skonfliktowane wewnętrznie”. Mikołaj Dorożała nie zna prawa łowieckiego, ale również sytuacji, jaka panuje w Polskim Związku Łowieckim…

Nigdy nie byliśmy „wewnętrznie skonfliktowani”. Jak każda grupa mamy różne poglądy na temat historii i przyszłości łowiectwa, ale wszyscy negatywnie oceniamy łamanie ustawy łowieckiej i Statutu PZŁ przez nominatów Suwerennej Polski!

Moim zdaniem nadużyciem i wielką niegodziwością ze strony ministra jest publiczne zarzucanie nam „konfliktu”, w sytuacji gdy domagamy się wyłącznie poszanowania obowiązującego prawa!

Naginanie rzeczywistości

Całkowity brak dialogu w kwestii lasów państwowych pokazuje, że politycy Polski 2050 postępują dokładnie tak samo jak „zjednoczona prawica”. Odmieniają słowo „dialog” przez wszystkie przypadki, a lekceważą samorządy, stronę społeczną jak i stanowisko naukowców, którzy zajmują się łowiectwem, lasami, czy ochroną przyrody.

Nikogo nie powinno dziwić, że Minister Dorożała (wegetarianin) będzie chronić wilki. Z gmachu ministerstwa nie dostrzega się lokalnych społeczności i osamotnionych samorządów, które nie mają żadnych narzędzi, aby chronić mieszkańców przed wilczymi watahami.

Prowadzi „konsultacje” wyłącznie z przeciwnikami zabijania zwierząt, którzy nie akceptują jedzenia mięsa i za wszelką cenę chcą dzisiaj zakazać polowania. „Na pewno trzeba też krytycznie przejrzeć listę gatunków łownych. Nawet wśród myśliwych spotykam takich, którzy mówią, że część gatunków ptaków, na które dziś można polować, trzeba natychmiast objąć ochroną.”

Takie stwierdzenia, to zwykła manipulacja ze strony Mikołaja Dorożały. Stanowisko Polskiego Związku Łowieckiego do wielu dziesięcioleci się nie zmienia. Państwo powinno chronić siedliska i umożliwić zwalczanie drapieżników, które dziesiątkują ptaki gniazdujące na ziemi!

Niezmiennie twierdzimy, że brak spójnej strategii ochrony przyrody – niezależnie od tego, kto sprawuje władzę – przynosi katastrofalne skutki. Obserwujemy to patrząc na znikające populacje kuraków leśnych, ptaków środowiska rolniczego, jak również wodno-błotnego.

Problemów będzie coraz więcej, a politycy zamiast je rozwiązywać tworzą kolejne. Ewentualne skracanie listy zwierząt łownych nie tylko nie pomoże odbudować zagrożonych wyginięciem gatunków, ale doprowadzi do jeszcze większego regresu.

Wojna ideologiczna

Wszyscy doskonale widzimy, że celem wegan, którzy chcą złapać za ster nie będzie zwalczanie ASF, czy ochrona przyrody, ponieważ walczą o unicestwienie łowiectwa, wędkarstwa, po drodze jeździectwa,, a docelowo całej hodowli zwierząt!

W zamian będziemy mogli rozkoszować się wizją „właściwego” poszanowania praw zwierząt i nowymi parkami narodowymi…

To będzie prawdziwa wojna, ponieważ nie można poważnie rozmawiać na temat ochrony przyrody, kiedy zabierają głos ideologiczni ignoranci, którzy nie mają podstawowej wiedzy i na każdym kroku manipulują!

Reklama

ZAPRASZAMY DO ZAKUPÓW

Galeria zdjęć

Więcej artykułów