Fot Rafał Łapiński
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest
Share on tumblr
Share on email
Share on print

Włoskie polowanie

Katastrofalne załamanie liczby myśliwych w słonecznej Italii powinno być dla nas przestrogą i doskonałą lekcją edukacyjną.

Polowanie, a nawet całe łowiectwo staje się idealnym celem ataków. W bardzo przemyślany sposób organizacje antyłowieckie dyskredytują nasze środowisko. Nawet nie ukrywają, że liczą na zmianę prawa i powolne ograniczanie poszczególnych form polowania, co w ich mniemaniu doprowadzi w przyszłości do całkowitego zakazu zabijania.

Nikogo nie trzeba przekonywać, że niewielka grupa myśliwych nie może być atrakcyjnym elektoratem. Politycy z kanapowymi organizacjami zwyczajnie się nie liczą. Wolą uzyskać poklask w społeczności wielkomiejskiej, dlatego coraz częściej przejmują fałszywą i populistyczną argumentację wojujących wegan.

Cieszy fakt, że w niektórych krajach liczba myśliwych rośnie, ale przeglądając statystyki okazuje się, że nie wszędzie. Między innymi we Włoszech od kilku dziesięcioleci polowanie jest sposobem spędzania wolnego czasu, dla coraz mniejszej społeczności. Szczególnie brakuje młodych ludzi mieszkających w dużych miastach.

Warto prześledzić ten przypadek i zastanowić się, czy taka sytuacja może w przyszłości wystąpić również w naszym kraju.


Migracja do miasta

Postępujący dobrobyt gospodarczy po drugiej wojnie światowej niewątpliwie spowodował zainteresowanie młodych ludzi polowaniem w całej Europie. O czym świadczył między innymi nagły wzrost liczby licencji, który we Włoszech miał miejsce w ciągu trzydziestu lat między 1950 a 1980 rokiem. W tamtych czasach polowało tam, aż 1 700 000 myśliwych. Niestety obecnie jest tylko 740 tysięcy!

Włosi mniejsze zainteresowanie łowiectwem tłumaczą między innymi wielką migracją ze wsi do miasta. W przeciągu czterdziestu lat liczba pracowników w rolnictwie zmniejszyła się tam o trzy miliony. Proces cały czas postępuje, a rdzennych mieszkańców zastępują imigranci, których legalne polowanie nie interesuje.

Warto zauważyć, że zjawisko exodusu bezpośrednio nie wpłynęło na zmianę liczby myśliwych. Silny spadek dopiero jest obserwowany obecnie! Okazuje się, osoby urodzone w latach 50 ubiegłego wieku utrzymywały łączność ze środowiskiem wsi – między innymi dzięki polowaniu. Teraz będąc na emeryturze chętnie wracają do swoich rodzinnych stron i stanowią największą część łowieckiej społeczności.

Reklama

Odrzucenie tradycji

Dopiero kolejne pokolenie, urodzone w latach siedemdziesiątych całkowicie odmieniło swoje upodobania. Łowiectwo ich nie interesuje! Porzucili tradycje swoich ojców i dziadków. Urodzili się i wychowali w mieście. W większości nie mają myśliwskich wspomnień z dzieciństwa. Byli beneficjatami dobrobytu, a w czasie wakacji zwiedzali świat z rodzicami!

Problem wydaje się jasny! Polowanie nie jest już atrakcyjne dla dzisiejszych czterdziestolatków mieszkających w mieście. Nie mówiąc o ich dzieciach, które żyją w wirtualnym świecie. Dla nich dzika przyroda jest całkowicie nieznana, a nawet groźna. Ich autorytetem są celebryci, którzy w klapkach leżą przed pubami!

Całe łowiectwo, myśliwi, zabijanie, a nawet wielowiekowe tradycje są dla młodzieży – antykulturą!

Liczy się strzelanie

Włoski model łowiectwa jest specyficzny. Osoba, która chce uzyskać licencję na polowanie, musi rozpoznawać jedynie gatunki, na które można polować, mieć ogólne wyobrażenie na temat prawidłowego oraz bezpiecznego użycia broni myśliwskiej i znać przepisy dotyczące polowania. Czyli niezbędne minimum.

W czasie egzaminu nikt adeptów nie pyta o sposoby zrównoważonego zarządzania zasobami przyrodniczymi, więc generalnie nie mają żadnej wiedzy o ochronie przyrody, nie mówiąc o bioróżnorodności. Najchętniej polują na ptaki migrujące, dlatego mają bardzo złą prasę. Taka społeczność jest doskonałym celem dla wszystkich organizacji antyłowieckich!

Nie mają głębokiej wiedzy przyrodniczej, więc nie edukują młodzieży. Nie chronią przyrody, więc dla kolejnych pokoleń – które są pod silnym wpływem zielonych agitatorów – stanowią zagrożenie, a na pewno nie budzą szacunku!

Najważniejszy fundament

Teoretycznie włoska przyszłość łowiectwa rysuje się w czarnych kolorach, choć czytając tamtejszą prasę widać, że mają dobrze rozpoznany problem i próbują odbudowywać swój wizerunek. Dla nas powinna to być dobra lekcja, bo popełniamy dokładnie te same błędy, więc dramatyczny spadek zainteresowania łowiectwem dopiero przed nami.

Politycy w naszym kraju otwarcie wypowiadają się przeciw myśliwym. Popierają zielonych i chcą wprowadzenia moratorium na odstrzał ptaków oraz zakazania polowań zbiorowych. Obóz rządzący po cichu mówi o rewolucyjnej zmianie modelu, czyli totalnym upaństwowieniu. Mamy coraz mniej przyjaciół i zatracamy zdolność budowania koalicji. Jednego możemy być pewni – nie będzie łatwo!

Czy Włosi polegną? Bardzo wątpię! To kraj z wielkimi tradycjami strzeleckimi i kynologią na bardzo wysokim poziomie. Siedemset tysięcy myśliwych to cały czas wielka armia, która wokół łowiectwa stworzyła bardzo dużo miejsc pracy. Doskonale funkcjonują fabryki broni, amunicji, ale również niezliczona ilość rusznikarzy.

Taki fundament to wielka wartość. Model łowiectwa, edukację oraz projekty wizerunkowe można szybko poprawić i rozwiązywać nawet największe problemy!

Galeria zdjęć

Więcej artykułów