Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest
Share on tumblr
Share on email
Share on print

Świt nad Wisłą

W poprzednim sezonie - medalowego rogacza zwabił i upolował Bartosz Bialik. Jego macierzyste koło to „Sokół” w Bochni, w którym poluje razem z mamą, tatą i wujkiem.

Poprzedni rok był dla mnie wyjątkowy. W marcu urodził się mój syn Hubert i zmieniłem miejsce zamieszkania. Teraz mam 150 km od mojego obwodu, więc dużo mniej czasu na rekonesans i oglądanie rogaczy. Pierwszy raz od kilku lat w sezon wchodziłem na „spontanie” licząc na spotkanie czegoś ciekawego.

Wbrew obawom udało się strzelić kilka ciekawych rogaczy, polując tylko w weekendy, ale zbliżał się czas rui. W głębi duszy liczyłem na kolejnego mocnego rogacza.

Nadszedł 10 sierpnia. Przyjechałem do rodzinnego domu z nadzieją na odpoczynek oraz wyrwanie się w moje ulubione rewiry. Budzik zadzwonił w całkowitych ciemnościach. Pijąc kawę zastanawiałem się gdzie pojechać. Wybór padł na mało uczęszczany teren na styku rzek Raby i Wisły. Z jednej strony wału łąki, a z drugiej mozaika upraw. Samochód zaparkowałem zaraz za domami.

Zaczynało świtać. Rześkie powietrze poranka, z lekką mgiełką tworzyło bajkową scenerię. Załadowałem sztucer, sprawdziłem czy wabik znalazł się w kieszeni i ruszyłem na podchód. Idąc wałem spotykałem kilka kóz z młodymi regularnymi rogaczami.

Wracając postanowiłem jeszcze obejść fragment nadwiślańskich łąk i tam zawabić. Nie minęła minuta, a widzę wychodzącego z nadrzecznych wiklin rogacza. To był ON. Mocne parostki i krępa sylwetka. W lunecie widziałem, że jest nieregularnym szóstakiem.

Reklama

Teraz działo się wszystko jak w przyspieszonym tempie. Palec powędrował na spust, a krzyż lunety na komorę. Ciszę poranka przerwał huk wystrzału. Rogacz padł w ogniu. Z bliska parostki wydały się jeszcze większe – życiowy!

Na pamiątkę wykonałem kilka fotografii pięknego trofeum, który po spreparowaniu ważył 595 gram. Będą się wyróżniać i kojarzyć z urodzinami syna.

Bartosz Bialik

WildMen – Wspomnienia

Wszyscy potrafimy godzinami opowiadać i słuchać myśliwskich opowieści. Wystarczy wysłać do nas wiadomość e-mail na adres info@wildmen.pl z Twoim wspomnieniem polowania i załączyć zdjęcia.
Nie musi to być historia o medalowym trofeum, być może Twoje przeżycia były wyjątkowe i warto o nich opowiedzieć. Przypominamy, że regulamin konkursu ogłosimy pod koniec miesiąca.

Redakcja

Galeria zdjęć

Więcej artykułów