WildMen

Złe wieści dla angielskich myśliwych

Partia Pracy po 14 latach wygrała z brytyjskimi konserwatystami i będzie kontynuować walkę „arystokratycznym” polowaniem.

Reklama

Lewicowa Partia Pracy w kampanii wyborczej nie ukrywała swoich poglądów na temat łowiectwa. Zamierza całkowicie zakazać: polowania par force, stosowania wnyków ze stoperami, które są bardzo skutecznym i humanitarnym sposobem kontroli drapieżników oraz wprowadzi zakaz importu trofeów myśliwskich.

Reklama

Nowe zakazy

Organizacje łowieckie przed wyborami ostro krytykowały pomysły lewicy. Szczególnie ich plany zakazania polowania na borsuki oraz wypalania wrzosowisk, co jest od stuleci sposobem ich odtwarzania, aby chronić pardwy.

Partia Pracy – podobnie jak wszystkie inne „zielone” organizacje – całkowicie ignoruje dowody naukowe. Ewentualny zakaz zarządzania wrzosowiskami będzie miało bardzo negatywny wpływ na bioróżnorodność oraz zwiększy zagrożenie pożarami…

Reklama

„Wielki błąd”

To właśnie Tony Blair (premier Wielkiej Brytanii od 1997r. do 2007r.) podczas swojej kadencji – jako lider Partii Pracy – wprowadził zakaz tradycyjnych polowań par force w Anglii…

W swoich wspomnieniach po latach przyznał, że był to wielki błąd. Napisał, że powinien zdobyć dużo więcej informacji przed przystąpieniem do zmian prawa oraz: „Myśliwi nie byli krwiożerczą bandą, całkowicie szaloną i spragnioną okrucieństwa”.

Reklama

Przyznał, że była to decyzja czysto polityczna, której celem – tak naprawdę – nie była ochrona lisów, ale zaatakowanie symbolu konserwatywnej Anglii: Były premier zapomniał wyznać, że w tle była jeszcze wielka „darowizna”…

Działania „pod presją”

W zeszłym roku lord Peter Mandelson ujawnił, że były premier Tony Blair zgodził się zakazać polowań na lisy „pod presją”. Powodem była „darowizna” w wysokości miliona funtów na rzecz Partii Pracy od organizacji zajmującej się prawami zwierząt.

Reklama

„Darowiznę” przekazał zmarły już obrońca praw zwierząt Brian Davies – założyciel Międzynarodowego Funduszu na rzecz Dobrostanu Zwierząt. Lord Mandelson przekazał informację podczas radiowej dyskusji na temat finansowania działalności politycznej…

Zapytany o to, czy darczyńcy kiedykolwiek próbowali kupić wpływy, odpowiedział: „Mogę podać przykład z 1997 roku, kiedy organizacja – był to fundusz zajmujący się dobrostanem zwierząt – nawiązała z nami kontakt. „Chcieli zakazu polowań w zamian za bardzo pokaźną sumę pieniędzy.”

Ta informacja nie pozostawia żadnych wątpliwości. Polityczne łapówki w wysokości miliona funtów, to najgorszy powód dla stanowienia prawa, ale teraz mogą być kolejne „błędy” pod presją…

Wygrywają populiści

BASC – największy brytyjski związek myśliwych – wydał oświadczenie, że jest gotowy, aby współpracować z nowym rządem Partii Pracy. Przypomina, że „Łowiectwo jest warte 3,3 mld funtów dla gospodarki Wielkiej Brytanii, generuje równowartość 67 000 miejsc pracy a myśliwi wykonują pracę o wartości 500 mln funtów rocznie na rzecz ochrony przyrody.”

Brytyjskie łowiectwo nie ma zabarwienia politycznego, a priorytetem dla BASC będzie współpraca ze wszystkimi ugrupowaniami politycznymi w nadchodzącej kadencji parlamentu. W komentarzach myśliwych widać jednak brak optymizmu i wielki żal do konserwatystów, którzy nie wspierali łowiectwa.

Politycy w ostatnich dziesięcioleciach zajmują się wyłącznie budowaniem swojej popularności, dlatego ich partie tracą społeczną akceptację, a wyborcy powierzają swój głos populistom z prawej lub lewej strony…

Reklama

ZAPRASZAMY DO ZAKUPÓW

Galeria zdjęć

Więcej artykułów