PRZYPINKI DLA LUDZI NATURY

Fundusze pozyskane ze sprzedaży wspierają nasze projekty związane z ochroną przyrody i ratowaniem zagrożonych gatunków!

Fot Włodzimierz Puchalski
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest
Share on tumblr
Share on email
Share on print

Kwietniowa galeria

Wspomnienia myśliwskie są dla nas baśniowym skarbcem, w którym kryjemy przed wzrokiem obcych ludzi. Najkosztowniejsze klejnoty naszego życia, szmaragdy puszcz dziewiczych i rubiny krwi, ubitej przez nas zwierzyny…

Wszyscy to słyszeliśmy… obraz wart jest tysiąca słów. Historia polowań to również niezwykłe zdjęcia, które są szczególnym oknem w minioną epokę. Zauważymy na nich nie tylko zabytkową broń, ubiór i sprzęt myśliwski, klasyczne samochody, ale również jak wiele straciliśmy…

Wiesław Zieliński autor wielu tekstów i krzyżówek w „Łowcu Polskim” na cietrzewiach. Jego Syrena to model 103. Produkowana była od października 1963roku. W stosunku do poprzednika zmodernizowano przód (wlot powietrza) oraz silnik, który rozpędzał to cacko do zawrotnej prędkości 105 km/h!

Wiosenne łowy miały coś z magii. Natura się budzi, szaleje, tętni utajoną dotąd siłą życia…

a kiedy słońce nad horyzontem zapłonie pożogą czerwieniejącego złota, rozlanego w formie aureoli nad zębatą linią lasu…

Łowca ściskając w dłoni dubeltówkę wiosną rozmyślał o rogaczach, kaczkach i rykowisku. Lecz nagle wprawne ucho ułowiło w ciszy wieczoru delikatne przybliżające się chrapanie, co przerywało rozmyślania i wypatrywał szybko przemykającej słonki.

Wieczorem na słonki, a rano do dudki na cietrzewie…

Starzy nemrodzi kiedy zamkną oczy widzą te sceny, a młodzi mogą tylko przeczytać wspomnienia zapisane na pożółkłych kartach starych książek.

Serce myśliwskie bije w rytm otaczającej je przyrody

Nasz kraj zawsze był bardzo atrakcyjnym łowiskiem dla zagranicznych myśliwych. Wbrew pozorom nie szukali tylko medalowych rogaczy i jeleni. Na zaproszenie łowczego krajowego prof. Jerzego Krupki na wiosenne toki z Austrii przyjeżdżał Franz Amon. Nad Biebrzą w pobliżu miejscowości Dobiarz strzelał do batalionów i cietrzewi, ale również…

Franz Amon nad Biebrzą…

Zabierał na polowanie spinning i po zakończeniu toków walczył z wiosennymi szczupakami, które w tamtych czasach nie znały zachodnich „błyskotek” i uderzały prawie przy każdym zarzuceniu wędki.

Profesor Jerzy Krupka – łowczy krajowy – polował na głuszce razem ze swoim przyjacielem łowczym z Wrocławia Wiktorem Szukalskim…

„Niejednokrotnie w czasie przerw w obradach widziałem, że Jurek z zainteresowaniem przysłuchuje się barwnym opowieścią Zygmunta Świętorzeckiego, który opowiadał nam barwnie o głuszcowych kniejach na Wileńszczyźnie i jego rodzinnej Malinowszczyźnie. Krupka kiedyś przy kawie, opowiedział nam o swoich przeżyciach na tokach głuszców w Lasach Janowskich. Był tym zdarzeniem wyraźnie zafascynowany! Zresztą rozmowy wokół głuszców towarzyszyły nam często.” (wspomnienie Wiktora Szukalskiego)

W dniu imienin 23 kwietnia o świcie, legł u stóp Jerzego Krupki, piękny stary kogut – pierwszy z Borów Dolnośląskich! Emocje i radość była wielka. Jeszcze w lesie w bagażniku „wołgi”, znalazła się zakamuflowana na specjalną okazję butelka francuskiego szampana.

Niezrównanym w opisywaniu wiosennych polowań był Julian Ejsmond… „Nadszedł kwiecień, miesiąc głuszcowej pieśni i zalotów cietrzewich. Uśmiechnęła się puszcza pierwszym miłosnym uśmiechem do modrego, choć zimnego jeszcze nieba. Pierwsze kaczeńce, jak gwiazdy, zabłysły nad leśnemi wodami. Pierwsze łozy zapaliły się bladem złotem. W mroźny jeszcze ranek zabulgotała nad jeziorem Popis pieśń cietrzewia. Wśród olch Rojstowego mostu szybkim lotem przeciągnęła o zmierzchu pierwsza słonka.

Nic tak nie zbliża ludzkich serc, jak polowanie w dobranej kompanji. A że wszystkie serca biją w rytm przyrody – biją więc wszystkie zgodnym rytmem…

A na Pokrempiu, na uroczysku Kładki, po zachodzie słońca, gdy niebo różowe gasnąć poczynało za czarną ścianą drzew, z gromkim łopotem skrzydeł, z kraczącym krechtaniem zapadać poczęły na sosny głuszce, pieśniarze mokradeł leśnych, w ostępie tak dzikim i niedostępnym, jakby w nim jeszcze nigdy od początku świata nie postała ludzka noga.

Wiktor Szukalski ze swoją ukochaną belgijską dubeltówką August Lebeau

Mokradło pokryła cienka warstwa chrupkiego lodu, który łamał się, jak tłuczone szkło. Bezustanny, bolesny krzyk żurawia, podobny do surmy żałobnej, rozbrzmiewał z głębi czarnego boru. Pozatem była cisza niczem niezamącona. Stanąłem na trybie. Zamieniłem się cały w słuch. Chciwym uchem łowiłem tak dobrze znaną, a jednak zawsze z nowym zachwytem witaną, litanię porannych głosów.

Siadam na obalonej kłodzie wielkiej sosny – odkładam na bok broń – i wsłuchuję się w ten hymn szczęścia, który co rano śpiewa puszcza…

Różowieje niebo wschodnie. Bulgot cietrzewi dolatuje z leśnego mszaru. Tu i ówdzie poczynają krektać zasadzone wczoraj koguty. Czasem zakłapie śpiewak. Ale mroźny poranek nie sprzyja pieśni godowej. Z szumem i łopotem spadają ptaki z sosen na mszarnik. Kwoktają głuszce. Biją się wojownicze koguty łomocząc potężnemi skrzydłami. Łopot napełnia cały las…

Roman Bratny na tokach…

Każdy głos jest mi znajomy i umiłowany nade wszystko. Oto płyną namiętne cietrzewie bełkoty i gęsi gęganie gdzieś z nad błękitnego jeziora Popis…

„Krekucha” wpadła w istny szał. Darła się jak opętana. Kaczory nadlatywały zewsząd. Strzały rozlegały się bezustannie…

Mamy nadzieję, że ta krótka łowiecka „wyprawa” w dawne czasy była ciekawa. W krajach Unii Europejskiej nie można polować wiosną. Wielu myśliwych chcąc poczuć smak wiosny wyrusza w kwietniu do lasu, aby pooglądać ciągi słonek, które można spotkać prawie w każdym łowisku. Niektóry wyruszają dalej…

Krzysztof Ciemniewski na tokach…

Dla tych, którzy czują niedosyt polecamy wspomnienie pana Krzysztofa o głuszcach, kaczorach i cietrzewiach…

Starodawne łowy

ZAPRASZAMY DO ZAKUPÓW

Galeria zdjęć

Więcej artykułów