fot. Shutterstock
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest
Share on tumblr
Share on email
Share on print

Parasol dla głuszca

Kuraki wycofują się z lasów zarządzanych przez człowieka Powodem jest brak otwartych terenów oraz wycinka wiekowych drzewostanów. Tymczasem ze względu na swoje wymagania siedliskowe głuszce mogą być kluczem do rozwiązania wielu problemów, które komplikują życie leśnikom.

Populacja głuszca – mimo wpisania tego gatunku na listę szczególnie zagrożonych – w ostatnich dziesięcioleciach systematycznie się zmniejsza. Z góry było wiadomo, że samo wprowadzenie zakazu odstrzału nie daje szans na uratowanie tego gatunku.

Jest kilka przyczyn, które skutecznie uniemożliwiają zahamowanie negatywnych trendów! Główna i najważniejsza przyczyna regresu populacji to stałe pogarszanie stanu siedlisk. Podstawowym problemem jest gospodarka leśna, która nie sprzyja głuszcom. „Ciemne” drzewostany, w których nie ma żadnej roślinności, nie były i nie będą domem dla żadnych zwierząt.

Coraz mniejsza populacja kuraków musi się zmierzyć również ze zmianami klimatu, wzrostem liczebności drapieżników oraz coraz większą aktywnością rekreacyjną, która wypiera głuszca z najcenniejszych ostoi.

W naszym kraju straciliśmy wiele stanowisk, w których kiedyś żyły głuszce. Lasy Państwowe prowadzą projekty odbudowy populacji, dzięki którym widać światełko w tunelu, ale dalecy jesteśmy od ogłoszenia zwycięstwa. Dlatego bardzo cenna jest wymiana doświadczeń i podpatrywanie innych krajów, w których prowadzone są różne badania.

W niemieckim Schwarzwaldzie w latach 80. inwentaryzowano jeszcze 450 głuszców, w ostatnich latach było ich jednak mniej niż 200. Obszar odpowiednich siedlisk gwałtownie skurczył się tam z 60 tysięcy hektarów w 1993 r. do 45 tysięcy w 2013 r. Nie trzeba być profesorem – gołym okiem widać, gdzie tkwi problem!

Reklama

W celu zachowania głuszca w Schwarzwaldzie od 2008 r. wdrożono nowy plan działania, którego jednym z najważniejszych narzędzi jest „projektowanie siedlisk” polegające na tworzeniu nowych siedlisk dla głuszca. W tym celu Niemcy z jednej strony zmniejszają zwarcie w starszych drzewostanach, a z drugiej pozostawiają otwarte obszary (0,1–1 ha), które zdaniem naukowców powinny stanowić co najmniej 10 procent obszaru priorytetowego.

Przy pomocy zdjęć lotniczych w Schwarzwaldzie przeprowadzono całościowy przegląd wszystkich siedlisk i uzyskano konkretne dane o „otwartych przestrzeniach”. Każdy metr kwadratowy lasu uzyskał swoją kategorię. Generalnie lasy podzielono na te pod okapem oraz miejsca z niską roślinnością, których wysokość nie przekracza dwóch metrów. Większość mieszkańców lasów, w tym także głuszce, jak powierza potrzebują przecież światła słonecznego docierającego do dna lasu i umożliwiającego rozwój wielu gatunków roślin i owadów, które są głównym źródłem pożywienia dla ptaków – szczególnie pisklaków!

Dzisiaj, kiedy społeczeństwo nie rozumie – że sprzedaż drewna finansuje ochronę lasów – leśnicy mają poważny problem wizerunkowy. Całkowicie niespodziewanie stali się bezdusznymi „mordercami” drzew. Dlatego decydenci powinni dać możliwość pozostawiania leśnikom 10 procent powierzchni lasów bez odnowienia.

Jestem pewien, że ten uszczerbek w budżecie nie zagrozi bezpieczeństwu lasów państwowych, które w ten sposób zyskają realną możliwość uratowania nie tylko głuszców, ale również odbudowy wizerunku leśnika w społeczeństwie.

Galeria zdjęć

Więcej artykułów