PRZYPINKI DLA LUDZI NATURY

Fundusze pozyskane ze sprzedaży wspierają nasze projekty związane z ochroną przyrody i ratowaniem zagrożonych gatunków!

Fot Shutterstock
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest
Share on tumblr
Share on email
Share on print

Dobre wilki – źli myśliwi

Wielkopolska wrze! W gminie Swarzędz mają zostać odstrzelone „problematyczne” wilki. Wiadra pomyj wylewają się na myśliwych, a władze PZŁ nie widzą potrzeby obrony naszego środowiska!

Wilki bytują pod Poznaniem od kilku lat. Widywane są w Zielonce, Czerniejewie, Pobiedziskach, Swarzędzu i wielu innych podpoznańskich miejscowościach. W Internecie pojawia się coraz więcej filmów z fotopułapek, rejestrujących obecność wilków, nawet w bardzo bliskim otoczeniu człowieka. Za każdym razem zdjęcia są szeroko komentowane i udostępniane.

W ostatnim czasie nasiliły się jednak ataki wilków na psy. Z relacji mieszkańców Swarzędza wynika, że psy były zabierane przez wilki z terenów posesji, czy nawet wprost spod nóg właścicieli. Ludzie mają dość!

Gmina wystąpiła z wnioskiem o odstrzał i bez konsultacji wpisała Zarząd Okręgowy PZŁ w Poznaniu, jako podmiot, który wykona to zlecenie. Generalna Dyrekcja Ochrony Środowiska potrzebowała tylko dwóch dni. Decyzja została wydana – wilki mają zostać odstrzelone.

Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Poznaniu współpracując ze Stowarzyszeniem dla Natury „Wilk” tłumaczy decyzję o odstrzale. Pani Sabina Pierużek-Nowak pojawiła się w regionalnych mediach i na spotkaniach, gdzie wyjaśniała dlaczego wilki pod Poznaniem należy zastrzelić. Jak się okazuje cała rodzina choruje na świerzb. Sytuacja jest skomplikowana. Samica zginęła pod samochodem i teraz basior wychowuje trójkę osłabionych szczeniąt.

We wszystkich komunikatach medialnych pada jedynie lakoniczne stwierdzenie, że odstrzału mają „dokonać” myśliwi. Obrońcy wilków ze zrozumiałych powodów rzucili się nam do gardła, a oliwy do ognia dolały ruchy antyłowieckie, a zwłaszcza pani dyrektor poznańskiego ogrodu zoologicznego.

Chcą odłowić i uratować chore drapieżniki!

„Gazeta” bije w tarabany

W ogólnopolskich i lokalnych mediach informacyjnych pojawiają się zdania, które jednoznacznie wskazują myśliwych jako czarne charaktery „Wilczą rodzinę tropić będą z jednej strony uzbrojeni myśliwy, a z drugiej pracownicy poznańskiego ZOO. Kto pierwszy znajdzie wilki, ten zdecyduje o ich losie.”(Gazeta Wyborcza), „Aktywiście z ruchu antyłowieckiego chcą sami znaleźć i odłowić wilki pod Swarzędzem, nim te zostaną zabite przez myśliwych” (Głos Wielkopolski).

Informacje rozprzestrzeniają się błyskawicznie. Wrze niemal na wszystkich portalach i serwisach informacyjnych Poznania i okolic, a PZŁ – milczy! Ogranicza się jedynie do lakonicznego stanowiska łowczego okręgowego o tym, że oficjalnie nie wypłynęły do niego żadne dokumenty i nikt z nim nie rozmawiał.

Informacja ta pojawia się tylko w tych mediach, które się do łowczego zwrócą. W mediach społecznościowych NIGDZIE nie pojawia się oficjalny komentarz PZŁ. Tymczasem z badań wynika, że zaledwie 1 procent użytkowników mediów elektronicznych komentuje, 10 procent reaguje na nie, a 90 procent użytkowników – czyta!

Newsy o „dobrych wilkach i złych myśliwych” robią milionowe zasięgi, a czytelnicy zostawieni są tylko z jedną narracją – „uzbrojeni, krwiorzerczy myśliwi z Polskiego Związku Łowieckiego”.

Takie widoki mrożą krew w żyłach. W okolicy Trzebicza (powiat strzelecko-drezdenecki) sfilmowano wilka, który niósł w pysku głowę psa.

Kiedy wybuchła afera pani Sabina nie chciała jasno powiedzieć jakie rozwiązanie będzie najlepsze dla wilków. Twierdzi, że opowiedzenie się po jednej ze stron tego konfliktu doprowadzi do spalenia jej domu!

Ta sytuacja dobitnie pokazuje, że nikt w naszym kraju nie ma pomysłu na rozwiązywanie konfliktów z wilkami, a będzie ich coraz więcej. Dlatego tak dziwi brak jasnego stanowiska władz naszego związku.

W moim odczuciu PZŁ powinien umieć jednoznacznie powiedzieć, że wilk nie jest w kręgu naszego zainteresowania łowieckiego, ale bardzo chętnie za odpowiednie wynagrodzenie możemy się włączyć w jego monitorowanie. Jednak odstrzał pozostawiamy właściwym służbom naszego państwa.

Branie odpowiedzialności za eliminację konfliktowych osobników wizerunkowo zwyczajnie się nam nie opłaca, a już na pewno – nikt nie musi się z nami ścigać, żeby ocalić wilki!

Potajemne działania

W Saksonii od 2018 roku wilki zagryzły ponad 500 owiec. Tylko jeden hodowca poniósł szkody w wysokości 50 tysięcy euro. Władze landu wydały 40 tysięcy euro, aby ochronić jego stado, ale wilki za każdym razem pokonywały ogrodzenie.

W końcu podjęto jedynie słuszną decyzję o odstrzale, ale akcja była objęta całkowitą tajemnicą. Dopiero po jej wykonaniu poinformowano opinię społeczną o jej skutkach. Tożsamość „strzelców”, nie zostanie ujawniona, ponieważ wszyscy mają świadomość, że organizacje antyłowieckie dokonałyby publicznego linczu.

Obrońcy zwierząt uważają, że ukrywanie takich działań jest bezprawne i zapowiedzieli kroki prawne przeciwko rządowi. Natomiast mieszkańcy biją brawo i cieszą się, że ich państwo jest zdolne do działania i ochrony interesów hodowców.

Czy to jest właściwe działanie? Nie mnie oceniać, ale sytuacja kiedy władza obawia się gniewu grupki fanatyków – moim zdaniem pokazuje wielką słabość.

W trzy dni

Gniewu ludu nie bał się Prezydent Trump i zniósł ścisłą ochronę dla wilka. To była jedna z ostatnich decyzji jego administracji i być może powód przegranej? Media interpretowały politykę w sprawie tego drapieżnika jako pojedynek pomiędzy Donaldem Trumpem i Joe Bidenem.

Władze poszczególnych stanów wyznaczyły limity odstrzałów i już mamy pierwszą aferę. W stanie Wisconsin do odstrzału przeznaczono 20 procent populacji wilków. Jednak miejscowe plemię Indian zażądało swoich praw traktatowych dotyczących 81 zwierząt, co pozostawiło dla myśliwych tylko 119 osobników.

Nikt nie przewidział bardzo dużego zainteresowania. W efekcie po 60 godzinach polowania na pokocie leżało 216 osobników. Władze już wiedzą, że wydały za dużo licencji! Obrońcy zwierząt domagają się wyciągnięcia konsekwencji. Rolnicy natomiast uważają oburzenie miastowych za przesadą „histerię” i dodają, że zagryzienia zwierząt domowych wzrosły ostatnio o 70 procent i udane polowanie przywróci równowagę.

Nie polujemy na wilki

Właśnie „równowaga” w tej debacie jest bardzo ważna. Niestety nie ma zgody, co ten termin oznacza. Czy wilka należy chronić w naszym kraju? Bez wątpienia jeszcze tak, ale… Czy również na przystankach autobusowych, szkolnych boiskach oraz w podpoznańskim Swarzędzu? Warto w tym temacie posłuchać Henryka Okarmę, czy Macieja Skorupskiego. Obaj profesorowie są orędownikami „mądrej” ochrony wilka.

Partyjnych „komisarzy” zajmujących dzisiaj stanowiska łowczych okręgowych – temat przerasta. W akcie desperacji dzwonią do Warszawy, gdzie również nie wiedzą jakie będą resortowe wytyczne – więc wszyscy milczą!

Politycy zjednoczonej prawicy! Przyszedł czas na podjęcie zdecydowanych decyzji! Poszukajcie środków i przeczytajcie strategię zarządzania wilkiem. Myśliwi bardzo chętnie Wam pomogą w LICZENIU wilka, ale rozwiązywanie konfliktów w miastach musi się zajmować profesjonalna państwowa służba!

KALENDARZ WILDMEN TERAZ 40% TANIEJ!

JEŚLI ZAMIESZCZANE TREŚCI NA PORTALU WildMen SĄ DLA CIEBIE INTERESUJĄCE, WESPRZYJ NAS I

KUP KALENDARZ NA 2021 ROK!

Galeria zdjęć

Więcej artykułów