WildMen

Z uznaniem i szacunkiem

Wielu myśliwych jest zdumionych, dlaczego pani poseł Katarzyna Piekarska została odznaczona przez Polski Związek Łowiecki. Warto przypomnieć czasy, w których broniła myśliwych i łowiectwa.

Reklama

Z wielką przyjemnością przypominamy wystąpienie pani poseł Katarzyny Piekarskiej jakie wygłosiła 28 października 1994 roku podczas pierwszego czytania poselskiego projektu ustawy Prawo łowieckie…

Reklama

Panie Marszałku! Panie Posłanki! Panowie Posłowie!

Sama nie’poluję i nigdy nie będę polowała – co do tego mam absolutną pewność. Zabieram głos w dyskusji nad poselskim projektem ustawy Prawo łowieckie, jako miłośniczka przyrody, wspierająca wszelkie szeroko rozumiane działania na rzecz ekologii, a także jako osoba utożsamiająca się z ruchem ochrony zwierząt.

Bardzo uważnie przeczytałam projekt ustawy, zapoznałam się także z uwagami krytycznymi zgłoszonymi do projektu, w tym także z kwestiami – określiłabym to tak – ustrojowymi. 0 tym jednak będzie mówił mój klubowy kolega pan Bronisław Komorowski, więc tego tematu teraz nie poruszę.

Reklama

Swoją wiedzę pogłębiłam w rozmowach z myśliwymi, w tym z przewodniczącym Wojewódzkiego Zarządu PZŁ w Warszawie panem Grzegorzem Zarębą i innymi działaczami związku. Jestem także stałą czytelniczką miesięcznika „Łowiec Polski” i bardzo się cieszę, że naszej dzisiejszej debacie przysłuchuje się redaktor naczelny pan Wojciech Morawski. Te studia pozwoliły mi wyrobić sobie własny pogląd na projekt, który pragnę Wysokiej Izbie przedstawić.

Bardzo dobrze się stało, że projekt sytuuje łowiectwo w resorcie ochrony środowiska, zasobów naturalnych i leśnictwa i że powierza prowadzenie gospodarki łowieckiej wyspecjalizowanej w łowiectwie ogólnopolskiej organizacji – Polskiemu Związkowi Łowieckiemu. Od lat osoby związane z łowiectwem, a także naukowcy biolodzy zajmujący się zwierzętami w stanie wolnym postulują, aby zwierzyna traktowana była, jako dobro ogólnonarodowe i stanowiła własność państwa, a obwody łowieckie nie były mniejsze niż trzy tysiące hektarów – ponieważ tylko na takim obszarze można prowadzić racjonalną gospodarkę łowiecką – i by mogły być dzierżawione wyłącznie osobom prawnym, zrzeszonym w Polskim Związku Łowieckim, które jednak będą miały obowiązek wypłacania odszkodowania za szkody wyrządzone w uprawach rolnych – to jest bardzo ważne.

Reklama

Wszystkie te postulaty znalazły odzwierciedlenie w poselskim projekcie ustawy Prawo łowieckie, co uważam za bardzo pożądane. Wszystkie inne projekty, które trafiały w poprzednich kadencjach do Sejmu, proponujące upaństwowienie lub na odwrót – sprywatyzowanie ustroju łowieckiego, nie zasługują, moim zdaniem, na uwagę, ponieważ nie określając celu myślistwa robią z myśliwych, jak to trafnie określił pan Wiesław Rasala w swojej publikacji, „strzelaczy” zwierzyny na terenach, w czasie i sposobami ustalonymi przez urzędników państwowych.

To byłoby najgorsze, a w konsekwencji doprowadziłoby do degradacji środowiska i wyniszczenia niektórych gatunków zwierząt. Wiadomo byłoby, komu wolno strzelać, natomiast nikt nie wiedziałby, kto ma zwierzynę dokarmiać i chronić.

Reklama

Myślę, że organom administracji państwowej należy pozostawić jedynie kontrolę Polskiego Związku Łowieckiego.

Wysoka lzbo!

Polski Związek Łowiecki istnieje od 1923 roku Powstały przed wojną model łowiectwa polskiego przetrwał do dnia dzisiejszego i być może dlatego bory nasze pełne są wciąż zwierza, mimo kłusowników, a nasi europejscy partnerzy z zazdrością patrzą na osiągnięcia PZŁ – mówi się o polskim modelu łowiectwa, do którego należy dążyć, a więc przynajmniej w jednej dziedzinie Europa musi doganiać Polskę.

Demokratyczne struktury Polskiego Związku Łowieckiego mogą być wzorem dla innych organizacji. Chyba tylko w PZŁ w jednym szeregu spotkać można rolnika i generała, sprzedawcę i naukowca, a takie duchownego i ateistę.

Wysoka lzbo!

Czas, który pozostał do dyspozycji mojego klubu, nie pozwala na pełną analizę treści projektu, dlatego pozwolę sobie podzielić się z Wysoką lzbą wątpliwościami tylko, co do sformułowań zawartych wart. 32 i 33.

Zgadzam się, że powołanie straży łowieckiej, którą tworzą strażnicy łowieccy zatrudnieni przez dzierżawców i zarządców obwodów łowieckich i Państwowej Straży Łowieckiej jest koniecznością. Moje wątpliwości budzi zakres uprawnień strażnika i wymagane kwalifikacje.

Uprawnienia strażnika wynikające z art. 33 projektu są olbrzymie: prowadzi dochodzenia, nakłada grzywny, legitymuje osoby podejrzane, zatrzymuje i dokonuje kontroli srodków transportu, a także przeszukuje pomieszczenia oraz nosi bron palną i gazową. Te uprawnienia pokrywają się z zakresem jego obowiązków, a to są przecież obowiązki, które nie zawsze jest w stanie udźwignąć gminny posterunek policji. Należy także pamiętać, że strażnik w czasie wykonywania swoich obowiązków, w polu lub w lesie, będzie przeważnie sam, bez telefonu i realnej pomocy. W tym kontekście i biorąc pod uwag zadania wynikające z art. 33, o których wspomniałam, wydaje się , iż określenie zawarte w. art. 32 ust. 1 pkt 4, że strażnik powinien posiadać odpowiednie kwalifikacje zawodowe, jest bardzo mało precyzyjne. Musiałby mieć, co najmniej kwalifikacje Schwarzeneggera, a może wystarczy tylko szkoła rolnicza? Tego niestety nie wiadomo.

Takich niedomówień w projekcie jest więcej, co oczywiście nie dyskwalifikuje go, ale świadczy o tym, że wymaga on uwagi komisji, do której zostanie skierowany. Życzę projektodawcom, aby projekt jak najszybciej stał się prawem, będzie to bowiem z korzyścią dla polskiej ekologii, a przede wszystkim myśliwych – Darz Bór! (Oklaski)

Wrogowie myśliwych, łosi i jeleni

Pani poseł Piekarska kandydowała do Sejmu z Warszawy, więc nikogo nie powinno dziwić, że specjalne podziękowania kierowała z mównicy sejmowej do łowczego wojewódzkiego Grzegorza Zaręby i redaktora naczelnego „Łowca Polskiego” Wojciecha Morawskiego.

Od tamtej debaty minęło trzydzieści lat. Wielu polityków nas zdradziło, a kilku zamieniło strzelbę na „aparat fotograficzny”. W świadomości pani poseł Piekarskiej pozostało, że „pracowała” nad ustawą, choć z naszych informacji wynika, że ją mocno wspierała, co było bardzo ważne, ponieważ był to bardzo groźny moment w naszej historii…

Zmian w łowiectwie domagali się leśnicy. Największymi wrogami myśliwych, łosi i jeleni byli Bogusław Mozga leśnik i podsekretarz stanu w Ministerstwie Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa oraz poseł Lech Kozaczko. Ich projekt zakładał zlikwidowanie kół łowieckich, a za całą gospodarkę łowiecką miały odpowiadać Lasy Państwowe…

Tylko dzięki zaangażowaniu całego kierownictwa związku oraz setek działaczy udało się stworzyć w Parlamencie bardzo silną grupę posłów, którzy sprzeciwili się prywatyzacji. W jej składzie była między innymi pani poseł Piekarska, która walczyła o Polski Związek Łowiecki u boku Bronisława Komorowskiego.

To właśnie w towarzystwie przyszłego Prezydenta RP na zaproszenie łowczego krajowego Jacka Tomaszewskiego uczestniczyła w polowaniu na zające – jako gość – w Ośrodku Hodowli Zwierzyny Polskiego Związku Łowieckiego. Uczestnicy tamtych wydarzeń nie mają cienia wątpliwości, że pani poseł Katarzyna Piekarska w pełni zasłużyła na Odznakę za Zasługi dla Łowiectwa, jaką nadała jej Kapituła Odznaczeń, a wręczył prezes Naczelnej Rady Łowieckiej Alfred Hałasa i łowczy krajowy Jacek Tomaszewski na Krajowym Zjedzie Delegatów PZŁ.

Reklama

ZAPRASZAMY DO ZAKUPÓW

Galeria zdjęć

Więcej artykułów