Daniel Więzik
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest
Share on tumblr
Share on email
Share on print

Interesy Sławomira

Wszystko, co dotyczy byłego senatora „Samoobrony”, jest tajne łamane przez śmieszne

Dla nieznającym kuluarów może wydawać się dziwne, że cała działalność Sławomira Izdebskiego – teoretycznie rolnika oraz związkowca – opiera się na walce z Polskim Związkiem Łowieckim. W tej taktyce – byłego polityka i moim zdaniem nieudolnego naśladowcy Andrzeja Lepera – jest jednak głęboka wiara, że dzięki kopaniu związku i myśliwych można powrócić na polityczne salony.

Tytułuje się dumnie prezesem związku zawodowego – którego nazwa wszystkim się kojarzy – ale liczba członków tej niby rolniczej organizacji jest tajna. Jego związek nie ma innych frontmenów i mogę Was zapewnić, że nie jest to przypadek. Dlaczego? Przypuszczam, że jest osobą mocno kłótliwą, z którą trudno się dogadać. Obserwuję jego poczynania od kilku lat. W moim odczuciu, próbuje bardzo nieudolnie kreować siebie jako „działacza ludowego”. Niekiedy ściąga na konferencje prasowe kilku rolników, którzy kiwają głowami za jego plecami. Dlatego stawiam tezę, że można upchnąć całą tą „organizację” w żuku, a momentami nawet w polonezie.

„Malowany” prezes odwiedza sejm, jest zapraszany na spotkania w ministerstwie rolnictwa i środowiska. Bywa nawet wpuszczany do sławnego budynku na ulicy Nowogrodzkiej. Stwarza wrażenie, że spotyka się tam z wielkim prezesem, ale fotki jak przybija piątkę nigdy nie pokazał. Dlatego można się domyślać, że najdalej udaje się mu dotrzeć do sekretariatu. Przybija tam pieczątkę, a potem dłuuuugo idzie po schodach, żeby wyglądało na audiencję.

Myślę, że naczelnik – który ma cały kraj na głowie – zwyczajnie go ignoruje! W tym kontekście jeszcze trudniej wytłumaczyć, że gość niemający żadnego społecznego poparcia, opowiadający brednie przed kamerami, jest wstanie zrobić wokół swojej osoby w sumie całkiem niemały „szum” medialny. Pewnie wielu myśliwych zadaje sobie pytanie, skąd takie parcie do świata polityki pana Sławomira?


Senator Samoobrony

Swoją karierę rozpoczął od wielkiego sukcesu. W 2001 roku został Senatorem z ramienia Samoobrony. W kolejnych wyborach przepadł, a po konflikcie z ówczesnym prezesem Filipkiem został z tego ugrupowania usunięty. Pewnie wtedy postanowił dalej działać w polityce samodzielnie. Nie miał sukcesów – nawet samorządowych – ale największym błogosławieństwem okazał się w 2014 roku ASF. Pan Sławek złapał w końcu wiatr w żagle i na fali niezadowolenia rolników znowu wypłynął.

Zorganizował około 100 rolników, którzy przyjechali ciągnikami z Siedlec do Warszawy. Zablokowali ministerstwo rolnictwa, a tydzień później dzięki wsparciu Solidarności i Samoobrony maszerował już na czele kilkutysięcznej manifestacji.

Reklama

To jego największy sukces, bo nie będę opisywać dorocznych spotkań „klubowych” pod szumną nazwą „kongres”, na które ściąga swoich znajomych oraz posłów i ministrów. Jego marzenie powrotu do parlamentu wydaje się nieosiągalne, choć wykazuje się wielkim zaangażowaniem. Pewnie z zazdrością spogląda na tych kolegów, którym po upadku Samoobrony udało się przejść do PiS-u. Cały czas puszcza oko w kierunku tej partii, która jeszcze nie poznała się na jego niezaprzeczalnych talentach.

Nie pozostawiają mu żadnego wyboru, żeby utrzymać się na powierzchni, musi krytykować rząd. Choć nie umie się zdecydować, jaką drogą iść dalej. Dlatego w poniedziałek organizuje konferencję prasową i żąda dymisji któregoś ministra w środę pije z nim kawę, a już w czwartek na kolejnej konferencji zachęca do głosowania na PiS. Dziwaczna strategia, ale widać nie ma lepszej.

Związkowe zależności

Takie samo podejście próbuje realizować wobec naszego związku. Pierwszy kontakt był bardzo obiecujący. Pan Sławek zwrócił się do łowczego krajowego Lecha Blocha o pomoc w realizacji festynu. PZŁ rozstawiło namiot, przyjechali edukatorzy, była dziczyzna. Łowczy krajowy dostał od pana Sławka piękny list, w którym dziękował mu osobiście za zaangażowanie. Pewnie wtedy wymyślił, że myśliwska organizacja może być doskonałym zapleczem, a przede wszystkim sponsorem.

Niestety, przeliczył się! Związek odmówił przekazania kasy na polityczne ekscesy pana Sławomira. W tym momencie skończyła się przyjaźń i mieliśmy pierwsze konferencje prasowe, gdzie posypały się obelgi w stronę kierownictwa PZŁ. Każda kolejna zmiana w naszym związku jest dla Sławomira szansą wznowienia współpracy. Kilka miłych słów i już pan Sławek pije kawę na Nowym Świecie.

Niestety cały czas nie może wyciągnąć kasy! Z nieoficjalnych informacji dowiedziałem się, że ostatnio chciał 20 tysięcy na imprezę wspominkową o Andrzeju Lepperze. Kierownictwo naszego związku musiało odmówić, dlatego strzelił drzwiami i zorganizował konferencję, gdzie kolejny raz rzucał obelgi w stronę władz Polskiego Związku Łowieckiego.

Wbić widły

Jeśli nie można współpracować, trzeba przejąć związek i stanąć na jego czele! Fantastyczne pomysły, jak zreformować Polski Związek łowiecki, nie powstają w głowie byłego senatora. Nie ma o tym zielonego pojęcia! W jego otoczeniu cały czas kręcą się jednak „fachowcy” od łowiectwa. A to pewien właściciel biura polowań, niespełniony zbawca modelu, czy rolnik, który ma strzelbę, ale nie może legalnie zjeść wszystkich „szkodników”, które przechodzą przez jego pole. To oni właśnie doradzają, gdzie należy wbić widły.

Niestety, każdy z nich ma inne cele oraz interesy. A wszystko musi mieć również wspólny mianownik, w którym jest sam Sławomir Izdebski. Dlatego, kiedy zaczynamy analizować wizję proponowanych zmian, nikt nie może znaleźć tam logiki. A jest to takie proste. Tylko musicie znać kilka szczegółów.

Pan Sławek szuka swojego miejsca. Nie będzie posłem i senatorem, więc może być szefem… związku łowieckiego raczej nie, ale… Państwowej Agencji Łowieckiej, która w końcu rozwiąże problem ASF-u i uszczęśliwi wszystkich rolników? Sławomir to fachowiec problem zna od podszewki i zawsze twierdził, że wie jak udusić zarazę! Tam, gdzie wybuchnie nowe ognisko zabierze obwód i da niespełnionym reformatorom? Ich najprościej zaspokoić. Sama marginalizacja PZŁ i odebranie całego majątku będzie dla nich największą nagrodą!

Właścicielowi biura polowań do tak zwanej pełni szczęścia brakuje tylko… prywatnych obwodów łowieckich, więc na siłę udowadniana jest teza, że koła łowieckie są nieefektywne i za darmo dostają obwody. Dlatego pan Sławomir cały czas opowiada o przyszłych gigantycznych dochodach z przetargów!

Młody rolnik ze strzelbą chce przypisania zwierzyny do gruntu. Niestety, ten punkt ma najwięcej słabych miejsc. Po pierwsze to nie przedwojenny hrabia, którego majątek liczony był w tysiącach hektarów. Małorolny dysponuje kilkoma poletkami. Polowania zbiorowego nie zrobi, więc kombinuje, jak koń pod górę. Po drugie wszyscy wiedzą, że nie nikt się nie zgodzi, żeby bez nadzoru i planu rolnik prowadził eksterminację zasobów przyrodniczych. Ale może z kilkoma sąsiadami zawiązać – wzorem przedwojennych czasów – spółkę łowiecką i działać!

Mając tę wiedzę, dopiero teraz możecie posłuchać pana Sławomira, który zwyczajnie kłamie. Choćby w tym momencie, gdy mówi, że koła dostają obwody za darmo, a państwo „dostaje okrągłe zero”. Panie Izdebski, każdego roku nadleśnictwa i powiaty ściągają około 15 milionów złotych tytułem dzierżawy! Populistyczne manipulację mają krótkie nóżki. Wszyscy myśliwi wiedzą, że zmiana modelu nie zakaże polowania. Każdy będzie realizował swoją pasję, ale będzie musiał dysponować odpowiednio grubym portfelem. Dlatego Sławomir mówi o młodych łowcach. Ma świadomość, że emerytów nie będzie stać na tak kosztowną zabawę!

Populista, były senator Samoobrony – w moim odczuciu – chce ugrać na łowiectwie własny polityczny interes. Roznosi papier, zbiera pieczątki i kolejny raz opowiada, że uzgodnił z władzą rozwalenie komunistycznego układu. Być może politycy wolą tolerować w sumie nieszkodliwego „związkowca”, którym można w łatwy sposób manipulować, ale…

Polski Związek Łowiecki powinien natychmiast reagować! Jeśli zostaliśmy pomówieni, obrażeni lub zwyczajnie obrzuceni błotem, prawnicy wysyłają pozew, a łowczy krajowy lub rzecznik prasowy zaprasza dziennikarzy i na związkowym dziedzińcu – pod jeleniem – kasuje populistę!

 

 

 

fot. Wikipedia

 

Galeria zdjęć

Więcej artykułów