Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest
Share on tumblr
Share on email
Share on print

Fałszywe posądzenie

Francuskie media od trzech miesięcy spekulowały wokół śmierci Élisy Pilarskiej, którą miały rzekomo zaatakować psy myśliwskie. Przeprowadzone śledztwo ujawniło jednak nowe informacje, które świadczą przeciwko pupilowi zagryzionej kobiety.

W sytuacji ostatnich ataków na myśliwych nikogo nie powinno dziwić, że francuskie media w sprawie tragicznej śmierci kobiety bardzo chętnie podsycały różne fantazje dotyczące psów myśliwskich. Większość aktywistów antyłowieckich – nie czekając na żadne ustalenia – rzuciło się do ataku na myśliwych.

W tym gwiazda francuskiego kina Bridget Bardot – która od wielu lat kieruje funduszem na rzecz dobrostanu zwierząt i zwalcza myśliwych – wezwała władze swojego kraju do natychmiastowego wycofania wszystkich licencji i zakazania polowań.

Ale przejdźmy do faktów, które były wstrząsające. Młoda kobieta w wieku 29 lat – która dodatkowo była w siódmym miesiącu ciąży – 16 listopada została znaleziona martwa. Élisa podczas spaceru po lesie Retz miała zadzwonić do swojego partnera i poinformować, że została zaatakowana.

To on znalazł ich psa „Curtisa” krzyżówkę w typie pitbula oraz zmasakrowane zwłoki swojej partnerki. W trakcie poszukiwań miał ponoć spotkać również psy myśliwskie, które brały udział w polowaniu w feralnym miejscu.

Ciało Élisy Pilarskiej znalezione w pobliżu miasta Ville-Cotere i miało wiele śladów ugryzień w kończyny oraz w głowę. Sekcja zwłok wykazała, że kobieta zmarła z powodu dużej utraty krwi.

Reklama

Analiza DNA

Policja z powodu oskarżeń pobrała próbki śliny od wszystkich 62 gończych francuskich – choć w tym dniu polowało ich jedynie 21 – zlecając analizę porównawczą próbek DNA pozostawionych na ciele pogryzionej. Sama Élisa posiadała pięć psów – ich DNA również zostało przebadane.

Okropna śmierć młodej kobiety ekscytowała całe francuskie społeczeństwo. Tysiące osób publikowało wyrazy żalu i oburzenia z powodu tego, co się stało. Gazety wskazywały winnych, choć Sébastien Van den Berg, prowadzący polowanie podczas udzielanych wywiadów oświadczył: „Nasze psy nie mają żadnych śladów pogryzień, dlatego jesteśmy pewni, że polowanie nie było w żaden sposób powiązane z tym tragicznym wydarzeniem”.

Ciało Élisy Pilarskiej znalezione w pobliżu miasta Ville-Cotere i miało wiele śladów ugryzień w kończyny oraz w głowę. Sekcja zwłok wykazała, że kobieta zmarła z powodu dużej utraty krwi.

Sébastien Van den Berghe – który jest jednocześnie prezesem Rallye la Passion – w wyniku pomówień poprosił o objęcie go statusem świadka. „Zostaliśmy oczernieni w mediach, ale nie byliśmy w stanie się obronić, dlatego poprosiliśmy sędziego prowadzącego o przyznanie mi tego statusu. Dzięki temu mamy teraz stały dostęp do akt”.

Agresywny pitbull

W trakcie śledztwa okazało się, że to pies Élisy był i jest agresywny. Zachowanie psa podważa scenariusz przedstawiany przez partnera ofiary. Już wieczorem po tragicznym zdarzeniu na posterunku policji „Curtis” ugryzł w nogę swojego właściciela, a gdy umieszczono go w schronisku na obserwację zaatakował 40 -letniego wolontariusza, który powiedział: „Wskoczył na moją klatkę piersiową, a gdy odepchnąłem „Curtisa” zaatakował moją nogę i nie chciał odpuścić”. Oprócz tego incydentu pies pogryzł również dwie osoby podczas analizy behawioralnej.

Te zdarzenia spowodowały, że pętla się zaciskała wokół „Curtisa”.

W tej chwili śledczy nie są w stanie dokładnie określić psa, który spowodował śmierć młodej kobiety. To oczywiste, że DNA „Curtisa” znajdowało się na ciele Élisy, ponieważ z nim była na spacerze. Najważniejsze pytanie, czy są tam inne ślady? Wyniki badań będą znane dopiero w czerwcu.

Jednak na jaw wychodzą nowe informacje. Jedna ze stacji telewizyjnych ujawniła, że pies brał udział w specjalistycznych konkursach obronnych w Holandii, które obejmują skoczność, sprawność, posłuszeństwo, ale także atak na pozoranta.

Dodatkowo okazało się, że Curtis został kupiony z holenderskiej hodowli, z której psy nie należą do ras uznawanych przez FCI (Międzynarodową Federację Kynologiczną), a numer jego chipa ma holenderski przedrostek i nie pojawia się w oficjalnym rejestrze identyfikującym groźne psy we Francji – co jest nielegalne!

Rasa ma znaczenie

Agresywne psy myśliwskie są wykluczane z hodowli, podobnie jak wszystkie inne rasy uznane przez związki i stowarzyszenia zrzeszone w FCI, dlatego większość ras jest uznawana za łagodne.

Psy myśliwskie mają jednak pasję i w oczach ludzi niepolujących mogą wydawać się groźnie, dlatego warto przybliżać te rasy społeczeństwu. Jednocześnie należy również uświadamiać jak ważne jest właściwe wychowanie i szkolenie psów, szczególnie ras obronnych i tych, które kiedyś były psami bojowymi i walczącymi.

Dzisiejsza moda na psy mające groźny wygląd jest bardzo ryzykowna. Szczególnie w kontekście wciskania społeczeństwu koncepcji, że każde zwierzę nadaje się do adopcji. Tymczasem jest to wierutna bzdura, a co najgorsze niesie ze sobą bardzo realne niebezpieczeństwo.

Trudno wyrokować jaką wiedzę miała Élisa o układaniu i prowadzeniu psów, choć wyraźnie gustowała w krzyżówkach ras uznawanych za potencjalnie trudne, o czym świadczą jej liczne zdjęcia i filmy na portalach społecznościowych.

Curtis został kupiony z holenderskiej hodowli, z której psy nie należą do ras uznawanych przez FCI (Międzynarodową Federację Kynologiczną), a numer jego chipa ma holenderski przedrostek i nie pojawia się w oficjalnym rejestrze identyfikującym groźne psy we Francji – co jest nielegalne!

Śledztwo z pewnością wykaże jakie były okoliczności tragicznej śmierci, ale już dziś warto się zastanowić czy kobieta – szczególnie w zaawansowanej ciąży – powinna samotnie przebywać w towarzystwie agresywnego psa. Tym bardziej, że „Curtis” wcześniej kilkakrotnie atakował domowników, a takie zachowanie powinno być czerwoną lampką, dla każdego właściciela.

Galeria zdjęć

Więcej artykułów