WildMen

Blamaż ministerstwa

Dwuletni spór, jakie zafundował nam resort środowiska, dał dowód, że politycy – zgodnie z prawem – mogą paraliżować Polski Związek Łowiecki.
Reklama

Wczoraj na stronie ZG PZŁ została opublikowana decyzja Ministerstwa Klimatu i Środowiska. W końcu wiemy, że prezesem Naczelnej Rady Łowieckiej jest Paweł Piątkiewicz. Wszyscy doskonale wiedzieli, jaki będzie finał tego prawnego sporu – pytanie brzmiało: kiedy się on zakończy!

Reklama

Ta historia rozpoczyna się tak naprawdę w 2018 roku. „Zjednoczona prawica” postanowiła zaanektować Polski Związek Łowiecki pod pretekstem walki z afrykańskim pomorem świń. Politycy PiS-u uzasadniali zmiany w ustawie łowieckiej potrzebą większej „kontroli”.

Atak na samorządność

Jednym z narzędzi miała być możliwość uchylania uchwał Naczelnej Rady Łowieckiej. Minister Kowalczyk – który sprawnie przeprowadził atak na związek – zdążył skorzystać dwukrotnie z tej prerogatywy.

Reklama

Pierwszy raz uchylił uchwałę, która określała kompetencje przyszłego łowczego krajowego. W tym wypadku rada z godnością przełknęła swoją porażkę i nie skorzystała z możliwości odwołania się do sądu, czym (moim zdaniem) wykazała słabość, która rozzuchwaliła ministra.

Drugi raz minister interweniował we wrześniu 2019 roku, kiedy rada postanowiła wymienić prezydium. W tym wypadku uzasadnienie było śmieszne. Zdaniem resortu, rada nie miała takiego prawa, ponieważ Statut PZŁ mówił tylko o powołaniu prezydium, natomiast milczał o jego odwołaniu. Wysnuto niezgodną z prawem teorię, że prezydium jest nieodwoływalne.

Reklama

Odwołanie do sądu

W moim przekonaniu był to zamach na NRŁ – organ wybierany przez myśliwych – i próba całkowitego podporządkowania rady. Jedynym rozwiązaniem było odwołanie się do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, co uczynił prof. Paweł Piątkiewicz.

Dopiero w lutym 2021 roku WSA uchylił decyzję resortu. Sąd nie miał wątpliwości, że pracownicy ministerstwa popełnili błędy proceduralne. W uzasadnieniu Sąd wskazał, że Polski Związek Łowiecki jest organizacją samorządną i pozarządową, a jeśli rada zgodnie ze statutem ma prawo wybrać jakieś ciało, to również go może odwołać.

Reklama

Minister Edward Siarka przez siedem miesięcy „myślał” nad kolejnym krokiem. Mógł ciągnąć spór przez kolejne dwa lata, podtrzymując decyzję swoich poprzedników i tym razem prawidłowo dostarczyć swoją decyzję wszystkim członkom rady lub się wycofać. Wybrał drugie rozwiązanie!

Decyzja z 6 października 2021 roku ma 28 stron. Czytając takie prawnicze „dywagacje”, zawsze mam wrażenie, że autorom płaci się za liczbę postawionych znaków. W tym wypadku nie musimy zagłębiać się w ten dokument. Całość daje się podsumować w jednym zdaniu: resort przyznaje, że popełnił błąd!

Paraliżowanie związku

Politycy zawsze mieli wielką ochotę „mieszać” w Polskim Związku Łowieckim. Nasza silna pozycja pozwalała ograniczać ich niepohamowany „apetyt”. Jednak w 2018 roku dwóch „łowców” w zaciszu gabinetu na ul. Wawelskiej postanowiło wykorzystać odwołanie prof. Jana Szyszko i przejąć władzę. „Podpowiedzieli” nowemu ministrowi, jakie zmiany należy wprowadzić w ustawie łowieckiej.

W normalnych warunkach zdrajcy zostaliby „ścięci”, ale nie mieliśmy wpływu na prezesa Jarosława Kaczyńskiego, który buduje autorytarne państwo… Opowieści, że gdyby PZŁ wcześniej samodzielnie się „zreformował” są śmieszne i niedorzeczne. Przypominam, że „zjednoczona prawica”, łamiąc Konstytucję RP, zaanektowała również Trybunał Konstytucyjny!

Jako redaktor naczelny „Łowca Polskiego” wielokrotnie pisałem o naszej jedności. Wszyscy wiedzieliśmy, że nasi przeciwnicy byli nieudolni i nieskoordynowani. Polski Związek Łowiecki mogli zniszczyć tylko myśliwi i tak się stało.

Nie odwrócimy czasu. Musimy walczyć i za wszelką cenę odzyskać samorządność!

Uchylanie uchwał

Polski Związek Łowiecki nie jest „zwykłym” stowarzyszeniem, lecz związkiem utworzonym ustawą przez Państwo. Z jego woli wykonuje zadania w zakresie ochrony środowiska oraz gospodarki łowieckiej.

Zdaniem Trybunału Konstytucyjnego, wykazujemy istotne cechy samorządu, o którym mowa w Konstytucji RP, dlatego w jednym ze swoich orzeczeń podkreślił, że nakładając zadania publiczne na tworzony przez siebie związek, ustawodawca obowiązany jest zagwarantować jego członkom ochronę ich praw i wolności.

Ingerowanie w wewnętrzne sprawy PZŁ jest niedopuszczalne i łamie Konstytucję RP. Minister nie może mieć prawa wybierania łowczego krajowego i uchylania wszystkich uchwał organu, który jest wybierany demokratycznie przez myśliwych!

Zakaz polowania

Z tej historii zafundowanej przez ministra Kowalczyka powinniśmy wyciągnąć daleko idące wnioski. Wszystkim się wydawało, że naszym najmniejszym problemem jest uchylanie uchwał NRŁ przez nadzorującego związek ministra…

Tymczasem okazało się, że minister może bezkarnie paraliżować związek! Tylko dzięki determinacji prof. Pawła Piątkiewicza – który mógł machnąć ręką i zająć się swoją zawodową pracą – mamy świadomość, że z pozoru nieistotny przepis jest kluczowy dla sprawnego funkcjonowania związku!

To bardzo ważne, bo jeśli na czele ministerstwa nadzorującego Polski Związek Łowiecki stanie w przyszłości przypadkiem ktoś taki, jak pani Jachira… to zgodnie z prawem w ciągu kilku miesięcy „zaora” myśliwych, uchylając wszystkie uchwały.

Tym prostym sposobem zlikwiduje łowiectwo. Być może po dwóch latach niezależne sądy uchylą niezgodne z prawem decyzje, ale będzie to przysłowiowa musztarda po obiedzie!

Reklama

ZAPRASZAMY DO ZAKUPÓW

Galeria zdjęć

Więcej artykułów