WildMen

bere alcolici durante l'eruzione cutanea di amoxicillina €138.50

PRZYPINKI DLA LUDZI NATURY

Fundusze pozyskane ze sprzedaży wspierają nasze projekty związane z ochroną przyrody i ratowaniem zagrożonych gatunków!

Królowa jest tylko jedna

Kaliber 9,3x74R doskonale się sprawdza nie tylko w Afryce i od 100 lat jest dostępny w drylingach i ekspresach.

Kiedy ładuję mój expres dryling moim kolegom robią się wielkie oczy, Dwie dziewiątki wyglądają imponująco przy ich „malutkich” .308 Winchester. Większości myśliwym afrykańskie kalibry kojarzą się z zawodowymi myśliwymi, którzy zatrzymują w miejscu nadjeżdżającego lwa, bawoła lub słonia. W praktyce ten kaliber doskonale się sprawdza w naszych warunkach

Został opracowany prawie sto lat temu, jako potężny nabój z myślą o polowaniu w koloniach niemieckich. Anonimowy wynalazca zdołał połączyć wysoki współczynnik obalania przy umiarkowanym ciśnieniu.

Sięgnął po długi, stożkowy kształt łuski, znany już z kalibru 9,3x72R i 8x58R. Niewykluczone, że za wzór posłużył mu .400 lub .360 Nitro Express, skonstruowany w Anglii na przełomie wieków.

Niemniej jednak 9,3x74R był całkowicie niezależnym opracowaniem i w żadnym wypadku nie jest siostrą 9,3×62 stworzonego w 1905 roku przez berlińskiego mistrza rusznikarza Otto Bocka, a już na pewno dużo młodszego 9,3×64 wymyślonego przez Wilhelma Brenneke. Kiedy trafił do produkcji wyróżniał się z tłumu i moim zdaniem nadal góruje nad wszystkimi standardowymi kalibrami.

Dryling Goeringa

Utrata zamorskich kolonii po I wojnie światowej nie zmniejszyła jego popularności. Popyt znacząco wzrósł! Ktokolwiek miał zaszczyt być zaproszonym na ważne polowanie zbiorowe, paradował z królową. Dziewiątka doskonale się sprawdzała podczas polowania na dziki i jelenie. Ten „ciężki” kaliber był również wykorzystywany przez wielu wyższych urzędników leśnych u naszych zachodnich sąsiadów .

Z tego punktu widzenia nie dziwi fakt, że „Dryling Luftwaffe”, dziecko Göringa i wielka ciekawostka II wojny światowej, był produkowany w kalibrze 9,3x74R. Broń miała zapewnić przeżycie zestrzelonym pilotom na pustyni.

Przez dziesięciolecia użytkownicy tego kalibru mogli kłaść w ogniu zwierzynę na dystansie 150 merów. Dalej ciężkie pociski miały zbyt duży opad. Generalnie dziewiątka przeznaczona jest do strzelania z bliskiej i średniej odległości. Analizując współczynnik TKO, warto pamiętać, że pod względem kryteriów rażenia obalającego 9,3x74R jest prawie dwukrotnie skuteczniejsza od popularnego .30–06.

„Dryling Luftwaffe”, dziecko Göringa i wielka ciekawostka II wojny światowej

Efekt zatrzymania

Uderzenie tej kuli jest inne. Duża masa dociera do celu, i mocno penetruje, a po opuszczeniu ciała zazwyczaj zapewnia łatwe dojście do postrzałka. Ponadto te kule nie boją się żadnych gałązek, co szczególnie jest ważne podczas zbiorówek. W typowym „bliskim zasięgu” 9,3x74R nie ma sobie równych.

Kiedy pierwszy raz upolowałem z tego kalibru rogacza, byłem pod wrażeniem. Kozioł padł tam gdzie stał, a wylot kuli był wielkości dwóch złotych. Kolejne dziki jelenie przewracające się w ogniu pozwoliły wierzyć, że to idealny kaliber. Do czasu byka strzelonego w pędzeniu, który nie tylko się nie wywrócił, ale przeleciał 70 metrów nie dając farby. Jak widać nie ma reguły nawet przy idealnym strzale na komorę.

Czy wadą jest odrzut? Mój znajomy nieopacznie wystrzelił z obydwu luf jednocześnie i chyba się trochę zraził. Kilku nie chciało strzelać obawiając się kopnięcia. Tymczasem gdy broń waży niecałe cztery kilogramy to nikt nie czuje, że strzał pada z afrykańskiego kalibru. Strzelając do dzików siedząc na ambonie bardziej byłem zaaferowany tym, że dwa spore dziki zostały w ogniu.

Polując zbiorowo też nikt nie zauważy odrzutu, ponieważ kiedy pada strzał, cała nasza uwaga skierowana jest na zwierzynę. Podsumowując z 9,3x74R poradzi sobie każdy myśliwy nawet ten o średniej masie ciała. Moim zdaniem strzela „miękko”, a gruba zwierzyna lubi grube kalibry.

W typowym „bliskim zasięgu” 9,3x74R nie ma sobie równych

Nie ma ideału

Kiedy myślicie o expresie rozważacie o różnych kalibrach, a na końcu zostanie 9,3x74R, 8x75RS i 8x57IRS. Po trzeźwym rozważeniu większość wybiera „królową”. Jest bardziej rozpowszechniona, celna, uniwersalna i w przypadku tego typu broni utrzymuje wysoką wartość przy odsprzedaży.

Ma cenną zaletę, o której nie wszyscy wiedzą. Nie ma żadnych problemów z wyciąganiem łusek, nigdy nie się nie zaklinują. Po strzale przechyla się broń i łuski same wypadają z komory. Jest to bardzo przydatne przy konieczności szybkiego przeładowania.

Kiedy trafił do produkcji 100 lat temu wyróżniał się z tłumu i nadal góruje nad wszystkimi standardowymi kalibrami

Pomimo całego mojego uwielbienia dla 9,3x74R muszę stwierdzić, że nie jest idealnym nabojem na sarny. Kiedy kula trafia na łopatki pokazuje cały swój potencjał, usuwając wszystko co stoi na jej drodze. Dziury wielkości pięści, a niekiedy malej piłki nie są rzadkością. Ale gdyby istniał idealny pocisk dawno temu wypchnąłby wszystkie inne z rynku…

Zdaniem fachowców trwałość luf jest znacznie wyższa od standardowych stosowanych przy .30–06 Springfield, czy .308 Winchester. Przy właściwej eksploatacji ponoć broń w tym kalibrze przeżyje nas i nasze dzieci.

ZAPRASZAMY DO ZAKUPÓW

Galeria zdjęć

Więcej artykułów