PRZYPINKI DLA LUDZI NATURY

Fundusze pozyskane ze sprzedaży wspierają nasze projekty związane z ochroną przyrody i ratowaniem zagrożonych gatunków!

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest
Share on tumblr
Share on email
Share on print

Tajemnicze słonki

Dzięki nowoczesnej technice poznajemy trasy migracji, zagrożenia i miejsca, które potrzebują do rozrodu i odchowania potomstwa!

Wraz z naszym przystąpieniem do Unii Europejskiej nie można już polować na słonki podczas wiosennych ciągów. Szkoda, bo w ten sposób łowiecka wiosna dużo straciła ze swojego dawnego uroku. Miłośnikom długodziobych pozostają jesienne polowania spod psa, choć nie mamy w Polsce zbyt dużej tradycji tego rodzaju łowów. Widać to po efektywności polowań – odstrzał słonek jest na śmiesznym poziomie 500 sztuk w skali kraju, co na szczęście nie jest odzwierciedleniem spadku populacji.

W Polsce nikt nie monitoruje słonki. Niestety ich liczebność w Europie systematycznie spada, co jest wynikiem zanikiem siedlisk oraz rosnącej presji ze strony drapieżników. Minister Szyszko miał doskonały pomysł liczenia słonek przez myśliwych, ale brakło zaangażowania naszego środowiska.

Amerykanie liczą swoje słonki od 1968 roku w corocznych inwentaryzacjach koordynowanych przez tamtejszy federalny departament ochrony środowiska. Poważne badania nad europejskimi słonkami mają znacznie krótszy rodowód. Prowadzą je Brytyjczycy, którzy od 2003 roku regularnie monitorują ptaki przybywające na zimowiska w Kornwalii ze Skandynawii, Europy Wschodniej, a nawet z dalekiej Rosji.

Od 2010 roku każdego roku część słonek wyposażana jest w odbiorniki satelitarne monitorujące trasy ich migracji. Zebrane dane dostarczają niezwykle interesujących informacji, które rzucają nowe światło na temat tego wciąż niepoznanego do końca gatunku.

Do góry nogami

Słonki charakteryzują się zupełnie niezwykłym w świecie ptaków kształtem czaszki. Ich nozdrza umiejscowione są u nasady dzioba, tuż przy samej czaszce, umożliwiając ptakom swobodne oddychanie podczas żerowania, to jest wówczas, gdy długim dziobem poszukują owadów w miękkim podłożu. Nie do końca wiadomo, jaką rolę odgrywa zmysł węchu, ale obserwacje potwierdzają, że pełni on w życiu słonek rolę ważniejszą niż dotychczas sądzono.

Oczy słonek są cofnięte i umiejscowione w sposób zapewniający tym ptakom możliwość widzenia we wszystkich kierunkach bez potrzeby odwracania głowy. Cofnięte są do tego stopnia, że zabrakło miejsca na uszy, które powędrowały do przodu i umiejscowione są przed oczami – między nasadą dzioba a dolną krawędzią oczodołów. Najprawdopodobniej w konsekwencji tych zmian mózg słonek poukładany jest zupełnie inaczej niż u innych ptaków.

Móżdżek, który odpowiada za kontrolę koordynacji mięśniowej i zdolności balansowania ciałem, u słonek znajduje się poniżej pozostałej części mózgu, tuż nad rdzeniem kręgowym, zamiast z tyłu, jaku pozostałych gatunków – można wręcz powiedzieć, że słonki mają mózg ułożony do góry nogami.

Woda i las

Słonki zasiedlają młode wilgotne lasy liściaste i mieszane, z gęstym podszytem i runem. Gdy z czasem las dojrzeje i stare drzewa przerzedzą gęstwinę niskich krzewów, bądź gdy zasiedlane przez nie tereny ulegną wysuszeniu, słonki zmuszone są do poszukiwania nowych siedlisk.

Ponieważ swój pokarm wydobywają głownie na terenach podmokłych, dodatkowym warunkiem występowania słonek jest obecność bagienek, płytkich strumieni leśnych, podmokłych zagłębień terenu i tym podobnych obszarów. Nawet 75 proc. diety słonek stanowią dżdżownice – ale ptaki te chętnie zjadają również mrówki, muchy, żuki, pasikoniki i wiele innych owadów i ich larw. Znane są również z tego, że nie wzgardzą skorupiakami, rożnego rodzaju wijami i pająkami.

Zazwyczaj żerują wieczorem i o świcie, a podczas migracji również w ciągu dnia. Ze względu na krótki przewód pokarmowy i wysokie wymagania energetyczne mają duży apetyt i nierzadko wciągu doby zjadają więcej niż wynosi masa ich ciała!

Trzeba działać

Do najciekawszych obserwacji na temat słonek należą brytyjskie badania na temat migracji tych ptaków, które przyniosły wiele zaskakujących rewelacji. Badania zainicjowały wątpliwości dotyczące liczebności. Szacunkowe dane na temat populacji lęgowej na Wyspach Brytyjskich na początku obecnego stulecia mówiły o liczbie od 5 do 12,5 tys. par. Wartości te pochodziły jednak wyłącznie z obserwacji terenowych prowadzonych w czasie toków i łęgów.

Właściwa metodologicznie inwentaryzacja, przeprowadzona po raz pierwszy w 2003 roku, wykazała tymczasem liczbę nieco powyżej 78 tys. par. Badania przeprowadzono ponownie w 2013 roku– liczebność populacji ustalona została wówczas na niewiele powyżej 68tys. par, co daje 11-procentowy spadek populacji i 19-procentowe zmniejszenie zasięgu występowania.

W celu zatrzymania niekorzystnego trendu opracowano wówczas zalecenia dotyczące poprawy warunków siedliskowych i konieczności ograniczania presji ze strony drapieżników – dwóch najważniejszych czynników odpowiedzialnych za spadek liczebności słonek. W czasie łęgów – kiedy samice siedzą na jajach z takim poświęceniem, że gdy pod koniec sezonu komuś uda się wypatrzeć gniazdo, ptaki nie porzucą go pod żadnym pozorem i można je dotknąć ręką – największym zagrożeniem są psy, koty, szopy i lisy, a dodatkowo kruki, wrony i sroki.

Równie istotnym czynnikiem zmniejszania się populacji jest utrata siedlisk. Brytyjczycy opracowali schemat idealnego siedliska, które, poza obecnością terenów podmokłych, obejmować musi przekrój drzewostanów w rożnym wieku. Okazuje się, że gdy las osiąga wiek około 30 lat, staje się dla słonek bezużyteczny. Najstarsze drzewostany preferowanego przez słonki środowiska sięgają wieku 20 lat. Słonki czują się najlepiej na odpowiednio ukształtowanych ekotonach stanowiących płynne przejście z podmokłych łąk, przez zwarte krzewy i młode drzewa pionierskie, po młody las z gęstym podszytem i bogatym runem. Gdy znika podszyt, znikają słonki, nie znajdując dla siebie wystarczająco bogatej bazy żerowej i miejsc, w który można znaleźć schronienie i bezpiecznie wyprowadzać lęgi. Słonkom można i należy pomagać.


W śród działań zalecanych dla kształtowania właściwego siedliska słonek wymienia się odwrócenie procesów melioracyjnych i przywrócenie osuszonym terenom ich podmokłego charakteru, okresowe nasadzenia krzewów i niskich drzew oraz usuwanie drzew większych, które ograniczają rozrost gęstego podszytu. Słonki potrzebują różnorodności – od podmokłych łąk, na których odbywają swe toki, przez gęste zakrzewienia, w których gniazdują, wodzą młode oraz znajdują żer i schronienie, a także, choć w mniejszym stopniu, drzewostanów dojrzalszych, nie starszych jednak niż 15–30 lat.

Ryzyko w podróży

Oczywiście nie wyczerpuje to katalogu zagrożeń. Słonki należą do ptaków migrujących i na swojej długiej drodze zmuszone są stawić czoła wielu zagrożeniom. Choć należą do „twardych ptaków”, które potrafią wylizać się z ran i obrażeń śmiertelnych dla innych gatunków skrzydlatych, wciąż podatne są na wypadki.

Latają przeważnie nocą, dość nisko nad ziemią – zazwyczaj na wysokości 15 metrów – dlatego zderzenia z obiektami budowanymi przez człowieka nie należą do rzadkości.

Padają ofiarą ataków jastrzębi, sów i łasicowatych, które w czasie migracji stanowią największe zagrożenie. Giną również w wyniku gwałtownego załamania pogody, szczególnie wówczas, gdy niespodziewane opady śniegu i burze śnieżne odcinają je od dostępu do pożywienia, prowadząc do wygłodzenia.

Trasy wiosennej migracji słonek zimujących na Węgrzech

Niesamowite migracje

Brytyjczycy postanowili dokładniej przyjrzeć się migracjom europejskich słonek, które przylatują na Wyspy w czasie zimy. Począwszy od 2010 roku, kilka osobników spędzających zimę w Kornwalii wyposażanych jest w specjalne nadajniki satelitarne monitorujące przebieg migracji. Wiadomo dziś, że zimę w Kornwalii spędzają przybysze z Norwegii, Szwecji, Finlandii, Litwy, Polski, Białorusi i Rosji, które w swojej podroży pokonują średni dystans 3 tys. kilometrów, są jednak spektakularne wyjątki.

Okazało się, że słonki potrafią utrzymać prędkość 40 km na godzinę w nieprzerwanym 24-godzinnym locie. Niekiedy, zwłaszcza przy dłuższych podróżach, zatrzymują się na kilkunastodniowe biwaki dla odpoczynku i uzupełnienia sił.

Migrują samotnie lub w niewielkich grupach, od początku jesieni nawet do końca stycznia, przy czym Głowna fala migracji rozpoczyna się wraz z nastaniem listopadowej pełni, w związku z tym nazywanej niekiedy „ptasim księżycem”.

W swoją podroż na Wyspy Brytyjskie wyrusza wówczas ze Skandynawii i z krajów bałtyckich od 700 tys. do 1,2 mln słonek. Brytyjskie badania nad migracją europejskich słonek przyniosły ze sobą kilka rekordów. Obrączkowany w Kornwalii w marcu 2013 roku osobnik o imieniu Crugith pokonał rekordowy dystans 13,5 tys. km, docierając nad rzekę Jenisej w dalekim rosyjskim Kraju Krasnojarskim. Inny ptak o imieniu Woody II pokonał dystans 9,8 tys. kilometrów.

Z pewnością nie są to odosobnione zdarzenia, skoro inny ptak o imieniu Monkey zaobrączkowany w lutym 2012 roku dotarł nad Jenisej po pokonaniu ponad 9 tys. km, a rok później na tej samej trasie przeleciał prawie 10,5 tys.km. Inny z badanych ptaków, obrączkowany jako dorosły samiec w 2012 roku, zanim zamilkł jego nadajnik, zaliczył łączną trasę o długości ponad 38 tys. km!

Chrapanie i psykanie

Kiedy ta niezwykła podroż z zimowisk dobiega końca po przybyciu na te same co zawsze tereny lęgowe, słonki niemal natychmiast przystępują do toków. Wbrew utartej opinii, nie ograniczają się one wyłącznie do doskonale znanych naszym myśliwym lotów godowych samców. Podczas ciągów samce wypatrują i nasłuchują siedzących na ziemi samic, wydając charakterystyczne dźwięki, zwane chrapaniem i psykaniem. Siedzące na ziemi samice odpowiadają zalotnikom psykaniem, prowokując ich do natychmiastowego zapadnięcia obok nich.

Wtedy rozpoczyna się drugi, mniej znany etap wiosennych godów – samiec obiega samicę z nastroszonymi piórami, opuszczonymi w dół skrzydłami i z dziobem przyciśniętym do wola. Rozkłada ogon, podnosi go i opuszcza, chrapiąc przy tym i próbując za wszelką cenę zaimponować wybrance.

Nie co inaczej tokują amerykańskie słonki. Samiec rozpoczyna swoją pieśń godową na ziemi. Po kilkuminutowym nawoływaniu serią nosowych chrapnięć gwałtownie zrywa się do pionowego lotu na wysokość od 30 do 100 metrów, zawisa na chwilę w powietrzu, po czym zaczyna zataczać kręgi, by po niecałej minucie spiralnym i mocno pokręconym lotem, podczas którego wydaje z siebie całą gamę szczebiotów, ponownie wylądować na ziemi i powrócić do pierwotnej, chrapiącej pieśni.

Ten niezwykły spektakl od pokoleń fascynuje i przyciąga myśliwych i obserwatorów przyrody na obu kontynentach. Miłośnicy polowań na słonki stanowią wyraźnie inną grupę myśliwych. Słuchając ich opowieści i czytając relacje z polowań na długodziobe, można odnieść wrażenie, że – tak jak w pewnym dowcipie – im chyba wcale nie chodzi opolowanie…

Miłośnicy słonek wyczuwają, że długodziobe czarodziejki mają przed nami do odkrycia jeszcze wiele tajemnic.

ZAPRASZAMY DO ZAKUPÓW

Galeria zdjęć

Więcej artykułów